Widzę, że nabawiłam się nowych czytelników. Chciałabym zaznaczyć, że notki pojawiają się nieregularnie.
Dzisiaj opowiadanie oneshot z Hidanem i Kakuzu.
Zapraszam do czytania~ :3
Zapraszam do czytania~ :3
I komentowania oczywiście~~
(mam nadzieje, że nie ma za dużo błędów...)
*.~*~*~*
Hidan:
*Ludzie z klasy zaczęli kolejno
wstawać i wychodzić z klasy. Ja się nie ruszałem. Kakuzu już na
początku zajęć ogłosił że mam zostać bo musi ze mną
porozmawiać na temat ostatniego... incydentu. Tym razem to jednak
naprawdę nie była moja wina że musiałem przystąpić do
"samoobrony". Tamte chłopaki zasłużyły sobie na to co
ich spotkało. Poprawiłem włosy. No cóż. Nigdy nie narzekałem
kiedy Kakuzu kazał mi z sobą zostać...
Kakuzu:
*Kiedy już wszyscy wyszli, stanąłem
przed tym chłopakiem.* Hidan, co ja mam z tobą zrobić? Już
dyrektor o mało co nie zawiesił cię w prawach...
Hidan:
Nie zależy mi na tej szkole jakoś
specjalnie.*Odchyliłem się na krześle w tył.*A panu zależy bym
tu został?
Kakuzu:
*Zmrużyłem oczy* Chciałbym, aby cała
klasa ukończyła to liceum.
Hidan:
Ale z resztą nie użerasz się tak jak
ze mną.
Kakuzu:
Bo tylko ty sprawiasz mi problemy
wychowawcze...*Czy on zwrócił się do mnie na ty?*
Hidan:
A już myślałem że mogę czuć się
wyróżniony....*Wstałem i stanąłem przed nim.*
Kakuzu:
*Podniosłem brew* Coś się stało?
Hidan:
Taa... zastanawiam się nad odejściem
z tej szkoły.*Przysunąłem się jeszcze trochę. I chciałbym na
odchodne zrobić coś o czym od dawna myślałem.*
Kakuzu:
*Zrobiłem krok w tył. Do czego
zmierzał ten chłopak?* Hidan...
Hidan:
Właściwie to już nawet zrobiłem coś
w tym kierunku by się przenieść.*Czy on ode mnie uciekał?
Zrobiłem jeszcze jeden krok w odpowiedzi na jego cofnięcie się. W
przyjemny sposób wypowiadał moje imię. Kakuzu... był moim
nauczycielem, to prawda. Był też dużo starszy to też fakt i był
mężczyzną a mimo to.... moje wyrachowanie nie znało granic.*
Kakuzu:
Co takiego?*żadna taka informacja do
mnie nie dotarła*
Hidan:
*Wzruszyłem ramionami.* Idę do szkoły
wieczorowej, to mniej upierdliwe niż użeranie się z tak bzdurnymi
lekcjami jak wf....
Kakuzu:
... Chyba rozumiem...*Czyli... nie
doprowadzę całej klasy do końca...*
Hidan:
Żałujesz teraz że stawałeś w mojej
obronie Kakuzu?
Kakuzu:
Nie żałuję żadnej mojej de... Czy
zwróciłeś się do mnie po imieniu?
Hidan:
*Przytaknąłem* Podoba mi się a nie
miałem jeszcze okazji go użyć.
Kakuzu:
*Oprócz tego, że wypowiedział to w
jakiś dziwny sposób...* Do czego zmierzasz?
Hidan:
*Teraz albo nigdy. Chwyciłem go za
poły marynarki i chociaż był sporo wyższy przyciągnąłem do
siebie i pocałowałem.*
Kakuzu:
*Otworzyłem szeroko oczy. To
podchodziło pod napastowanie nauczyciela na służbie... Tylko że...
młody miał... coś w sobie... coś iskrzącego...Ale ja jestem
nauczycielem...*
Hidan:
*Był chyba.... zszokowany. Otoczyłem
jego kark ramionami by się mi nie wyrwał i pogłębiłem pocałunek
napierając na niego.*
Kakuzu:
*A co jeśli...? Nikt chyba tu nie
wejdzie... Poczułem jego język w ustach. Ciepły i z metalicznym
posmakiem krwi... Przegryzł sobie wargę?*
Hidan:
*Otarłem się o niego całym ciałem
chcąc sprowokować go by mnie dotknął.*
Kakuzu:
*Mój wieloletni staż w szkole nie
pozwalał mi na coś takiego... Tylko, że Hidan... Od początku
dawał mi się we znaki... I polubiłem go chyba najbardziej z całej
klasy... Delikatnie objąłem go*
Hidan:
*Poczułem że dotyka moich pleców i
przytula mnie niepewnie. Oderwałem się na chwilę od jego ust i
wydyszałem zirytowanym głosem do jego ucha.* Złap mnie za tyłek
stary idioto!
Kakuzu:
*Mały... manipulator... Mocno złapałem
go za pośladki. Sam nie ogaraniałem dlaczego to robię. Ale...były
takie... nhm...*
Hidan:
*Stęknąłem z rozkoszy nie
spodziewając się że faktycznie to zrobi. Ponownie wróciliśmy do
gwałtownego pocałunku.*
Kakuzu:
*Odsunąłem się od jego ust, by
pochylić się do jego szyi. Ja w tym miejscu miałem okropną
bliznę, jak w innym miejscach ciała... Ale on był gładki...
Usadziłem go na ławce*
Hidan:
*Poczułem przypływ palącej
satysfakcji kiedy przejął inicjatywę. Położyłem się na ławce
torsem i odchyliłem głowę daleko w tył by miał lepszy dostęp.*
Kakuzu:
*Fakt, że ktoś może nas nakryć,
dodawał temu smaczku. A ja już nie mogłem się powstrzymać. Moja
ręka wsunęła się pod jego koszulę od mundurka. Delikatnie
gładziłem jego nagi tors... Wspaniale wyrzeźbione ciało...*
Hidan:
Weź mnie...*Jęknąłem chciałem go o
to prosić od początku.*
Kakuzu:
*Gdy prosił o to tak słodkim
głosem...* Tylko nie bądź za głośno.*mruknąłem mu do ucha,
całując je i przygryzając*
Hidan:
Nie martw się o to~~
Kakuzu:
*drżącą ręką, zsunąłem mu
spodnie. Zacząłem robić sobie w nim miejsce, całując jego szyję.
Nie chciałem robić mu malinek. To mogłoby... źle wyglądać...
Był strasznie blady... unikał słońca... ale taka jego natura...*
Hidan:
*Kiedy wyjął ze mnie palce... <to
słodkie że o tym pomyślał chociaż nie musiał> rozłożyłem
szeroko nogi. Wstrzymałem oddech czekając aż wejdzie we mnie swoim
interesem.*
Kakuzu:
*Robienie tego w szkole z uczniem...
Wsunąłem się w niego powoli, choć zdecydowanie. Nauczycielem nie
byłem z powołania, ale... To tylko w razie jakby co. Docisnąłem
się do końca jego wnętrza.*
Hidan:
*Nie wydawałem z siebie żadnych
dźwięków poza niegłośnymi pojękiwaniami. Miałem za to ochotę
wrzeszczeć z przyjemności. Kakuzu był postawnym, umięśnionym
mężczyzną a kiedy dociskał swoje biodra do moich pośladków
razem ze mną pchał również ławkę na której leżałem. Ciasno
obejmowałem go udami i wbijałem paznokcie w jego przedramiona. Tak!
tak to sobie wyobrażałem nie raz*
Kakuzu:
*Przyspieszyłem swoje ruchy. Od dawna
nie miałem nikogo, a tym bardziej czasu, który wiecznie
przeznaczałem na kartkówki i zarobek. A teraz... Taki mały
kochanek... mógłby być dla mnie niczym zbawienie... Gdyby... to
nie był jednorazowy incydent*
Hidan:
*Podczas gdy Kakuzu mnie rżnął
wynosząc mnie na wyżyny możliwej do zaznania przyjemności,
przeszło mi przez myśl że taki mężczyzna jak on musi mieć tłum
kochanek chociażby ze względu na sam sex. Nie mogłem tego długo
znieść. Doszedłem łapiąc się kurczowo brzegów ławki.*
Kakuzu:
*Zacisnął na mnie swoje mięśnie i
nie zdążyłem z niego wyjść... Doszedłem w nim obficie.
Wysunąłem się z niego. Wyciągnąłem chusteczkę i całując go
lekko w usta, wytarłem swoją spermę z jego tyłka*
Hidan:
*Zszedłem z ławki i podniosłem swoje
spodnie z podłogi. Z trudem trzymałem się na nogach a żeby
doprowadzić mnie do takiego stanu to był wyczyn....*
Kakuzu:
*Jako, że była to moja ostatnia
lekcja... Zapiąłem swoje spodnie i poprawiłem koszulę. I... jakby
chciał... Na karteczce zapisałem swój adres i wsadziłem mu go do
tylnej kieszeni spodni*
Hidan:
Nie wyobrażaj sobie za wiele
staruszku...*Mruknąłem już nie tak miłym tonem jak wcześniej.
Nie podobało mi się to że może chcieć wykorzystać moje uczucia
względem niego. Nie podobało mi się też to że chyba... o nich
wie. To że chciałem się z z nim przespać to jedno ale
przywiązanie emocjonalne typowe dla głupich dziewczyn to coś
poniżej mojego poziomu... Dlatego niech o tym nie wie... *
Kakuzu:
Nie wyobrażam. To na wszelki wypadek,
gdybyś chciał*a wiem, że chcesz. wziąłem dziennik* A teraz
wynocha z klasy*
Hidan:
*Wyszedłem nie odzywając się już do
nauczyciela. Wróciłem do domu czyli... pustego mieszkania
socjalnego które przysługuje mi po opuszczeniu sięrocińca. Jak na
te warunki mogłem byc jeszcze gorszym pojebem.... Całe szczęście
religia mnie przed tym uchroniła. Dzięki mój czarny panie że nade
mną czuwasz.*
Kakuzu:
*Odniosłem dziennik i wróciłem do
domu. Pokojówka już poszła. A ja... Położyłem się na kanapie i
zamknąłem oczy. Może... Kiedyś przyjdzie do mnie? Hm...*
Hidan:
*Przez następne dwa dni aż do końca
tygodnia nie było mnie w szkole. Znajomy załatwił mi dobrą posadę
i nie mogłem odmówić kiedy faktycznie mnie na niej osadzono. Praca
w sklepie internetowym z alternatywną odzieżą gdzie nie miałem
kontaktu z innym człowiekiem byłą czymś idealnym. Musiałem
jednak przez cały dzień siedzieć w biurze. Przez cały ten czas
Kakuzu zaprzątał moje myśli...*
Kakuzu:
*Nikt nie dowiedział się o moim
wybryku... Hidan złożył rezygnację ze szkoły... Spakowałem jego
teczkę z pracami od wszystkich nauczycieli. Było już po lekcjach a
ja siedziałem z kartonem na biurku...* Będzie mi go brakować...
Hidan:
*Piątkowy wieczór był przyjemny i
bardzo ciepły. Powiedziałbym nawet że... mistyczny? Ten zapach
powietrza przepełnionego kwitnącymi drzewami sprawił że nie
poszedłem do domu. Wyjąłem z kieszeni adres mojego byłego
nauczyciela. A może by...?*
Kakuzu:
*Wróciłem do domu nieco zmęczony...
Usiadłem w kuchni przy obiedzie. Znów chińszczyzna z budki. Gdybym
miał dla kogo, to bym gotował... Tak myślę. Dla siebie to nie am
nawet co*
Hidan:
*Wahałem się. Powinien być o tej
porze w domu ale.... może jest z kimś innym? O wielu głupotach
myślałem wysiadając z autobusu to co jednak zobaczyłem całkiem
zabiło moją motywacje. Dom pod adresem który mi zapisał nie był
domem a.... willą? Tak można nazwać cholernie, jebutnie duży dom
ogrodzony trzymetrowym murem? Stałem tam wgapiając się w żeliwne
zdobienia bramy podjazdowej i nie wiedziałem co dalej mam z sobą
począć...*
Kakuzu:
*Przebrałem się w ciuchy po domu i
zajrzałem do jakiejś dobrej książki. Bibliotekarka mi ja
poleciła. Może to rozwieje moje myśli?*
Hidan:
*Stałem w miejscu przez kilkanaście
minut kiedy to poczułem jak ktoś od tyłu mocno chwyta mnie za
ramię.*
Kakuzu:
*Coś mnie niepokoiło, ale
zignorowałem to... Co mogłoby się tutaj dziać? Przecież mam
dobrą ochronę domu...*
Hidan:
*Nie spodziewałem się że w takiej
dzielnicy ktoś może mnie napaść... a jednak. Trzymałem w ręce
jedynie butelkę po soku która mało przydała mi się przy obronie.
Moi oprawcy sprowadzili mnie do parteru...*
Kakuzu:
*A jednak... Usłyszałem, że mój
pies zaczął ujadać pod bramą. Chcąc nie chcąc, wstałem i
wyszedłem z domu*
Hidan:
*Jeden z nich chwycił mnie za włosy i
przeciągnął twarzą po chodniku. Zakląłem chwytając go za rękę.
Nareszcie jakaś ich część ciała znalazła się w moim zasięgu.
Wytrąciłem ja tak że aż staw trzasnął. Chłopak wrzasnął a
jego kumpel kopnął mnie w nerki... jakie szczęście że mieli
liche obuwie.... Zaraz po tym usłyszałem ujadanie psa i ludzie
wokół mnie zniknęli... ktoś, coś ich spłoszyło.*
Kakuzu:
Hej, hej, no. Cichaj*uciszyłem psa.
mój owczarek... Wyjrzałem za bramę i...* Hidan? Co... ci się
stało?
Hidan:
*Dźwignąłem się na przedramionach i
wytarłem rękawem krew cieknącą z nosa. Czy to... głos Kakuzu?
Powoli... bardzo powoli się odwróciłem.*
Kakuzu:
*Chodnik, jego twarz... Krew...
Otworzyłem szerzej oczy i zaraz stanąłem przy nim i pomogłem mu
wstać* Kto ci to zrobił?
Hidan:
Skąd mam wiedzieć?*Dźwignął mnie
na nogi, stał blisko i... wsparłem się na nim.*
Kakuzu:
Myślałem, że ktoś z twoich
znajomych...*Tych złych znajomych* Wejdziesz? Opatrzę ci te rany...
Hidan:
*Pokiwałem głową i poszedłem z
nim.*
Kakuzu:
*Wprowadziłem go do domu, wcześniej
zamykając bramę. By Natsu nie uciekł. Posadziłem go w kuchni i
wyciągnąłem apteczkę* Bardzo boli?
Hidan:
*Zakrywałem nos rękawem. Wprowadził
mnie do białej kuchni, zadbanej i czystej.... między tym
pomieszczeniem a moją wnęką kuchenną była przepaść jak
pomiędzy niebem a piekłem.* Nie... Mogę ręcznik?
Kakuzu:
Ręcznik? *Podałem mu tampon.* Lepiej
chłonie.
Hidan:
*Spojrzałem na niego krzywo ale
zrobiłem użytek z tego co mi dał. Musiałem teraz wyglądać
paskudnie....*
Kakuzu:
*wziąłem wodę utlenioną i pęsetę.
Miał kawałek szkła w skórze...* Czekaj. nie ruszaj
się.*powiedziałem i wyciągnąłem mu jednym ruchem wystający
kawałek ciała obcego*
Hidan:
*Jęknąłem zakrywając twarz ręką.
Znalazł się chirurg od siedmiu boleści..... poza tym.... skąd
on...? Jak to możliwe że nauczyciel z pensją poniżej średniej
krajowej ma taki dom...?*
Kakuzu:
*Jak słodko jęknął... Odsunąłem
mu rękę i przemyłem ranę.* Teraz wygląda
estetycznie*uśmiechnąłem się.*
Hidan:
Nie wydaje mi się że moja morda po
spotkaniu z chodnikiem mogłaby wyglądać "estetycznie"
....*Mruknąłem przymykając oczy podczas gdy mężczyzna przecierał
moją twarz gazikiem.*
Kakuzu:
Nie jest ciemna od piasku. Ma tylko
lekki różowy kolor. Jeśli chcesz, mogę ci nakleić plaster z
Hello Kitty*Zostało mi opakowanie po odwiedzinach kuzynki*
Hidan:
*Skrzywiłem się* Nie, dzięki... To
twój dom?
Kakuzu:
Uhym.*chyba już wsiąkła mu cała
krew. Na szczęście. Spakowałem apteczkę*
Hidan:
Sam?
Kakuzu:
Z psem...
Hidan:
Aha...
Kakuzu:
I raz w tygodniu wpada pokojówka, by
ogarnąć dom. W sumie właściwie prawie jej nie widuję, bo bywa,
gdy jestem w szkole... Chcesz herbaty?
Hidan:
Ta, możesz mi zrobić.
Kakuzu:
*Postawiłem wodę w czajniku i
wyciągnąłem z szafki drugi kubek... A biorąc pod uwagę, że
używam tylko jednego, ten był nieco zakurzony... Umyłem go szybko.
Kubek w chmurki...*
Hidan:
*Rozejrzałem się tym razem
dokładniej. Być samemu w takim dużym domu....* jesteś pedantem?
Kakuzu:
*W pierwszej chwili usłyszałem coś
innego...* Poniekąd... Lubię, jak jest czysto...
Hidan:
Widzę...*Podał mi kubek herbaty a ja
obróciłem go w dłoniach. Gdyby się nie pojawił mogło być ze
mną nie za dobrze.*
Kakuzu:
*Podparłem brodę na ręce* Cóż
robiłeś w tej okolicy? Czyżbyś przyszedł w odwiedziny do mnie?
Hidan:
Przechodziłem obok.*Odpowiedziałem
szybko.*
Kakuzu:
I przypadkiem pochwycili cię pod moim
domem?*Jakoś tak mu nie wierzyłem... Ale cóż... Poprawił mi
humor. Mój dom nie wydawał się taki pusty, kiedy ktoś siedział w
kuchni ze mną...*
Hidan:
Dokładnie...*Napiłem się.*
Kakuzu:
*Zostaniesz na kolacji? *Zapytałem nie
planując tego nawet*
Hidan:
A co? Szukasz towarzystwa bo samotność
Ci doskwiera?
Kakuzu:
*Zabolało...* Może
trochę...*spojrzałem gdzieś w bok.*
Hidan:
A będę mógł zostać na noc?*Wolałem
się upewnić.*
Kakuzu:
Jeśli tylko będziesz chciał, nie ma
problemu
Hidan:
Ne przeszkadza ci że moja twarz tak
wygląda?
Kakuzu:
Dlaczego miałoby mi to w czymkolwiek
przeszkadzać? Widziałem cię w o wiele gorszym stanie...
Hidan:
*Też racja.* Ale nie podczas seksu.
Kakuzu:
*A on tylko o jednym* Lekko
pokiereszowana twarz to chyba nie wielka przeszkoda, gdy ktoś ma
swój własny urok osobisty?
Hidan:
*Uśmiechnąłem się lekko.* Daj
spokój z takimi tekstami staruszku.
Kakuzu:
Dlaczego wy młodzi, nie doceniacie
starszego pokolenia, hm?*Byłem od nich starszy zaledwie piętnaście
lat... To naprawdę nie dużo...*
Hidan:
No chyba nie mówisz o mnie.
Kakuzu:
Mówię ogólnie... ale mniejsza...
hm...*Zbliżała się dziewiętnasta...* Na co masz ochotę?
Hidan:
Obojętne. Zjem wszytko co nie ucieka.
Kakuzu:
Hm... mogę przygotować jakieś
mięsko...
Hidan:
*Uniosłem brew.* Chcesz gotować dla
mnie?
Kakuzu:
A czemu nie?*dawno nie jadłem czegoś
domowego... Wstałem i podszedłem do lodówki*
Hidan:
*Obserwowałem go w milczeniu.* Gdzie
masz łazienkę?
Kakuzu:
Jak wyjdziesz z kuchni, to drugie
drzwi na lewo w korytarzu.
Hidan:
*Poszedłem gdzie powiedział. Umyłem
twarz i uporządkowałem nieład wśród moich włosów. Nie było
najgorzej. Otrzepałem również ubranie i wróciłem do niego. Stał
przy kuchennym blacie, zbliżyłem się.* Mogę pomóc...
Kakuzu:
*Uśmiechnąłem się.* Jeśli
chcesz... Wyciągniesz patelnię z szafki?* wskazałem na rzeczoną
szafkę. Ryż już zdążyłem nastawić... Hidan był dość
wychudzony... Powinien zjeść trochę...*
Hidan:
*Pomogłem mu robiąc to o co prosił.
Po raz pierwszy usiadłem do kolacji sam na sam z drugim
człowiekiem.*
Kakuzu:
*Zaczęliśmy posiłek...* Wyglądasz,
jakbyś nigdy nie widział takiego jedzenia*Stwierdziłem, widząc,
jak patrzył i niepewnie próbował jedzenia* Robiłem je przy tobie,
więc go nie zatrułem...
Hidan:
Nie... nie podejrzewam cie o to. Nie
miałbyś korzyści z mojej śmierci teraz.*uśmiechnąłem się
jedną stroną twarzy.* Dzięki.*Dalej życzyłem mu smacznego.
Poczułem się nie zręcznie kiedy mi wytknął rzecz oczywistą. Od
dziecka żywiłem się obrzydliwymi rzeczami....*
Kakuzu:
*Gdzieś w połowie cichego posiłku,
powiedziałem* Jeśli chcesz... To możesz wpadać tu na domową
kolację... Nie będę miał nic przeciwko...*A wręcz będzie dla
kogo gotować...*
Hidan:
*Czy przez to chciał mi powiedzieć że
mogę wpadać na kolacje i seks czy samą kolacje?* Ahm...*Mruknąłem
z pełnymi ustami. Chciałbym juz do łóżka...*
Kakuzu:
*Zjedliśmy... W jego oczach zauważyłem
pożądanie. Młodzież... Zaprowadziłem go do swojego pokoju, gdzie
tuż za drzwiami, przyparłem go do ściany pocałunkiem.*
Hidan:
*Samo patrzenie na twarz Kakuzu było
dla mnie seksualnie perwersyjne. Gdybym mógł masturbować się na
lekcjach i gdyby takie zachowanie publicznie mnie podniecało zapewne
bywałbym w szkole znacznie częściej by na niego popatrzeć heh. W
dodatku ta jego zabawna oschłość... Od momentu gdy się do mnie
zbliżył w sypialni przestałem myśleć o czymkolwiek innym.
Pocałował mnie zaborczo a ja chwyciłem za jego koszulę by
przyciągnąć go jeszcze bliżej siebie.*
Kakuzu:
*Głęboki pocałunek i jego szalony
język.. I smak krwi. Znów. Podwinąłem jego koszulkę, by dotknąć
jego wychudzonego ciała. Zjawa... Szybko mu ją ściągnąłem przez
głowę, by znów przylgnąć do niego ustami i całym ciałem.*
Hidan:
*Rozpinałem jego koszulę w takim
pośpiechu że zerwałem kilka ostatnich guzików... Mam nadzieję,
że nie będzie mi miał tego za złe, później. tym razem to ja
zmusiłem go by się położył. Miał duże i gładko zaścielone
łóżko. Rozebraliśmy się zupełnie a ja usiadłem na nim okrakiem
i rozpocząłem intensywne pieszczenie torsu mojego kochanka.*
Kakuzu:
*Ruchem ręki rozwaliłem mu jego
zawsze gładko uczesaną fryzurę. W ten sposób było mu nawet nieco
lepiej. Stawałem się naprawdę podniecony... A jako, że moim
uczniem nie był... Już...*
Hidan:
*Kleknąłem między jego nogami
całując i gryząc go w podbrzusze. Moja głowa nieuchronnie
zbliżała się do nabrzmiałej męskości. Jeszcze mi się nie
zdarzyło robić to komukolwiek... nie męczyłbym się tak by
sprawić komuś przyjemność ale... Kakuzu z pewnością na to
zasługiwał. Dotknąłem go pierw ręką.*
Kakuzu:
*Przeszył mnie dreszcz, gdy dotknął
mnie między nogami... A potem... Wilgotny język... I usta... Kiedy
ja zrezygnowałem z jakichkolwiek przyjemności?*
Hidan:
*Ssałem go mocno ale nie na tyle by
doszedł w moich ustach. Chciałem jedynie by był odpowiednio
sztywny bo... po kilku długich minutach otarłem ślinę z brody i
ponownie usiadłem na nim tym razem nabijając się na twarde
przyrodzenie.*
Kakuzu:
*Wymruczałem cicho jego imię.
Położyłem dłonie na jego udach, delikatnie uciskając jego ciało.
Czułem, że coś się we mnei rusza. Więcej, więcej, Hidan...*
Hidan:
*Oparłem dłonie na jego piersi i
wyprostowałem się na ile mogłem. Zacząłem się na nim poruszać
jęcząc jak... nie chcę nawet myśleć.*
Kakuzu:
*Zmysłowy... I Taki uroczy... Gdybym
mógł go zatrzymać tylko dla siebie...* Hidan~ *westchnąłem,
czując, że powoli zacieśnia się na mnie...*
Hidan:
Cicho.... bądź...
staruszku....*Wydyszałem z trudem. Moje gardło było zaciśnięte a
ciało paliło nie dającym się znieść żarem. Jeszcze chwila...
moment i kilka nieznacznych ruchów i dojdę...*
Kakuzu:
*Zacisnął się na mnie, a do tego
jeszcze pieszczoty wcześniej...Doszedłem w nim, czując, jak on
rozpływa się na moim brzuchu.*
Hidan:
*Zakryłem twarz dłońmi czując że
razem z orgazmem wypełnia mnie wzruszenie. Tylko z nim przeżywam to
tak.... dziwnie.*
Kakuzu:
*Odsłoniłem jego twarz i
przyciągnąłem go bliżej do siebie. Pocałowałem go czule w
usta...*
Hidan:
*To że mnie po tym wszystkim ponownie
całował było.... cudowne. Położyłem się na nim wyczerpany.*
Kakuzu:
*Wysunąłem się z niego i objąłem
go szczelnie. Wyglądał na bardzo kruchego... Ale po tylu wypadkach,
jakie przeżył... Ech... Zawsze się wyliże...*
Hidan:
*Nie ruszałem się. Bałem się że
jeżeli chociażby się przesunę to on odsunie się ode mnie. To
było żałosne ale... potrzebowałem teraz bliskości tego masywnego
ciała. Gorącego jak wygrzana słońcem skała.*
Kakuzu:
*Starość, nie radość... Zmęczyłem
się tym...* Śpij, Hidan...*powiedziałem cicho, muskając ustami
jego ucho.*
Hidan:
*Uniosłem lekko głowę.* Już? To
wszystko na co cię stać Kuzu?
Kakuzu:
*Uchyliłem oczy* Chcesz mnie zmęczyć,
co?
Hidan:
*Wplotłem dłonie w jego włosy. Po
moim melancholijnym nastroju sprzed chwili nie było już śladu.*
Kakuzu:
*Uśmiechnąłem się do niego lekko,
po czym obróciłem go na plecy*
Hidan:
*Odwzajemniłem uśmiech wyszczerzając
się szeroko.* I co teraz ze mną zrobisz?
Kakuzu:
Przelecę. A co miałbym
zrobić?*zapytałem retorycznie i mocno wpiłem się w jego usta*
Hidan:
*Objąłem go za kark i przytuliłem
mocno... bardzo mocno.*
Kakuzu:
*Nie ważne było, że mógłbym być
prawie jego ojcem... Ale... Sposób, w jaki szukął bliskości...
Brak rodziny... Mocniej do niego przylgnąłem, całując jego szyję*
Hidan:
*Zacisnąłem uda na bokach Kakuzu, tuż
nad biodrami chcąc dać mu do zrozumienia że może wziąć mnie
znowu jak tylko mu się podoba. Seks z nim tutaj był... zupełnie
inny niż wszystkie moje schadzki podczas imprez czy w publicznych
toaletach.*
Kakuzu:
Chwila...*mruknąłem. ustami zacząłem
drażnić jego sutki. Hidan był nieco... narwany... ale za to jedyny
w swoim rodzaju...*
Hidan:
*Gładziłem jego długie włosy.
Dotykałem ich badając jakie są sypkie. Całował moją pierś w
delikatny sposób, zupełnie nie pasujący do takiego mężczyzny.*
Kakuzu:
*Pragnienie jego ciała jednak...
Zmusiło mnie do ponownego wsunięcia się w jego ciało. Tak
gorące...*
Hidan:
*Ten drugi raz był tak samo dobry jak
poprzedni a może nawet lepszy.... Wymogłem na Kakuzu jeszcze jedną
powtórkę zanim zasnąłem w jego ramionach. Czułem się tak jakby
to wszystko było dziwacznym snem jakich... nie miewam.*
Kakuzu:
*Padnięty jeszcze jak dawno nie byłem,
opatuliłem go kołdrą i przytuliłem go. Najważniejsze, że tu
jest...* Dobranoc... Hidan...
Hidan:
Ymmm Kuzu... *Wymruczałem nie
otwierając oczu.*
Kakuzu:
Tak?*zapytałem cicho*
Hidan:
Branoc~~
Kakuzu:
*Uśmiechnąłem się...* Tak... Śpij.
*Delikatnie pogłaskałem go po głowie. Zasnął... Spokojnie... Ja
też niedługo potem spałem. Śpiąc snem przyjemnym z nim w roli głównej...*
Ochh. .jakie fajne ;) Szczerze to nigdy nie czytałam nic z tym paringiem,ale muszę przyznać,że przedstawiłaś ich świetnie. Hidan taki napalony na Kakuzu..młody i niewyżyty,ale ten się nie poddawał i sprostał oczekiwaniom nastolatka ^^
OdpowiedzUsuńSuper notka, pozdrawiam ;)
Dziękuję : ) Kreacją Hidana zajęła się moja przyjaciółka, z którą napisałam to, jak i wiele opowiadań. Zapraszam do czytania innych opowiadań, może również się spodobają?
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń