-CO?! Czy to naprawdę shinigami?! - krzyknął L i w efektowny sposób spadł z krzesła, na którym siedział.
Ryuk tak jak i reszta zgromadzenia spojrzała nań jak na debila.
-Tak, to jest jeden z przedstawicieli shinigami – oznajmił Sebastian. - Ale nie każdy Shinigami tak wygląda.
-Dobra,
Ryuk, mów co widziałeś – powiedział Light. Nie uśmiechało mu dzielenie
informacjami o shinigami ze śmiertelnym wrogiem, ale nie było wyjścia.
Aby pokonać wspólny problem – sprzymierz się z przeciwnikiem. Miał tylko
nadzieje ,zę wszystko pójdzie po jego myśli.
-Emancho przejęła
największa szuja podziemi. Niejaki Muraki. Wszystkich pozamykał w
lochach. Zakładnicy zamknięci w lochach w warunkach nie do życia.
Zdrajcy go ochraniają. Nie da rady się dostać tam.
-Ilu zakładników? - zapytał Ciel.
-Coś koło setki, ale nie jestem pewnien.
-Ryuk, zrobiłeś, o co cię prosiłęm?
-No tak...
-L i Light, wy zajmiecie się obserwacją.
-Jak? - zapytał L.
-Ryuk podpiął się do monitoringu – oznajmił Sebastian. - To obraz z kamer – podał mu usządzonko ,które L podpiął do komputera.
Na ekranach pojawił się widok na sale i korytarze Urzędu. Ich oczom ukazay się zastępy zdrajców służących Murakiemu.
-Ten w niałym to ten? - zapytał L wskazując na ledwo widoczną plamkę na ekranie.
-Niestety- odparł Ryuk. -No, to gdzie moja nagroda?
Sebastian
wyszedł na chwilę z pokoju a gdy wrócił niósł całą skrzynkę jabłek.
Shinigami rzucił się na owoce niczym narkoman na dwu dniowej diecie.
-Mhm. Moje ulubione – zamruczał i wyszedł ze swoją skrzynką do pokoju Lighta.
-No to jeden problem mamy z głowy – westchnął L. - Tylko jak tam się dostaniemy?
-Nad tym się jeszcze pomyśli – odparł Ciel. - Na dzisiaj skończmy. Sebastianie, zrób herbatę.
-Yes my Lord.
*~*~*
Tego
wieczoru cała czwórka siedziała w salonie. L, zajadajac ciasto, które
zrobił Sebastian, ciągle wpatrzywał się w ekrany. Ciel popijał herbatę
przy stoliku co jakiś czas sięgajac po ciastko.
Light się nudził.
Znaczy... Wyglądał na znudzonego, jednak w głębi siebie rozmyślał o tym,
czy jest sposób aby L nie zorientował kto jest KIRĄ. Chociaż Sebastian i
Ciel mieli pomóc mu w jakiś sposób. Ciekawe jak? Przecież nie ma
sposobu na wymazanie pamięci. Chyba...
-L – rozległo się z głośnika. - Panienka Misa przyszła.
-Wpuść ją – odparł automatycznie ciemnowłosy, a potem zwrócił się do gości. - To przygotujcie się na armageddon.
-LIGHT!
- do pomieszczenia wpadła niczym piorun blądwłosa dziewczyna ubrana w
czasną sukienkę. Rzuciął się na szyję Yagamiemu przy okazji udarzejac go
z naszyjnika w kształcie czaszki w twarz.
-Ałć – jęknął. - Misa, bez takiej czułości. Nie jesteśmy sami.
Sebastian
wiedział, że to nie prawda. Light nawet w sam na sam z dziewczyną nie
pozwalał sobie na czułość. Zauważył też, że za oknem pojawiła się
postać. Kolejny shinigami. Czyżby Misa była drugim KIRĄ? Uśmiechnął się
do siebie.
L miał pod samym nosem obie KIRY, ale nie był tego świadomy. Pięknie.
-Ale
jesteś słodki! - pisnęla dziewczyna. Zaszła z kolan Lighta i usiadła
obok Ciela. Zaczęła tarmosić go za policzki. - Chciałabym mieć takiego
bracisz jak ty!
-Myślę, że hrabia nie chciałby być niegrzeczny, ale
wygląda na to, że nie odpowiada mu aktualne położenie – powiedział
Sebastian.
Misa niemal leżała na Cielu, któremu na skroni zaczeła pulsować żyłka. Wyglądał przekomicznie.
-Oj, sorki – mruknęła i pomogła mu się pozbierać.. - A właśnie. Jestem Misa Misa. - przedstawiła się.
-Ciel Phantomhive – odparł.
-Ale masz słodkie imię. KAWAII~!
Cielowi przypominała tylko jedna osobę. Była niemal kropka w kropkę taka jak Elizabeth.
-Cielu, masz dziewczynę? - zapytała nagle.
Trzynastolatek
wypluł herbatę, której właśnie się napił i zaczłą siększtusić.
Zaciekawiony L odwrócił się na swoim obrotowym krześle a Light spojrzał
nań spod powiek. Sebastian zaś wyręczył swojego pana w odpowiedzi:
-Otóż panicz ma już narzeczoną w swoim kraju.
-Ja cię... Taki młody a już ma narzeczoną. Light~! Dlaczego mi się nie oświadczysz?
Na twarzy chłopaka pojawił się wielki rumieniec, ale starając się mówić normalnie, rzekł:
-Jeszcze za wcześnie.
*~*~*
-No
chłopaki – zaczęła Misa, po zjedzeniu wmuszonego w nią kawałka ciasta. -
Czemu jesteście tacy sztywni? Takie normalnie trupy z was.
Wszyscy spojrzeli na nia. L ze zdziwieniem, Light ze znudzeniem a Ciel i Sebastian z lekkim uśmiechem w kącikach ust.
-A ty Ciel, czemu się nie bawisz z dzieciakami tylko siedzisz tu z dorosłymi. Zachowujesz się jakbyś miał sto lat.
„Trafiła niemal w sedno" - pomyślał chłopak.
-Nie lubię spędzać czasu z moimi rówieśnikami.
-Panicz od lat się nie bawił z dziećmi. Proszę mu wybaczyć. Nie miał zbyt wesołego dzieciństwa.
-Co się stało? - dociekała Misa.
-Otóż panienko, hrabia w jedne ze swoich urodzn stracił rodziców w straszliwym pożarze.
-Aaa...
jakie to smutne – przerwała mu. - A wiesz? Ja też nie mam rodziców.
Zabił je jakiś zabójca. Ale nie mam co się martwić. Mój ukochany KIRA
pomścił ich śmierć.
L zeskoczył krzesła i znalazł się tuż obok niej.
-Mówisz,
że to twój ukochany KIRA. A jeszcze chwilę temu mówiłaś, że twoim
ukochanym jest Light – powiedział wskazując na nią patykiem po lizaku.
-Bo Light jest moim chłopakiem a jednocześnie jestem wielbicielem KIRY – odparłą wtulając się w ramię Lighta,
L tylko pokręcił głową i zasiaðł na swoim krześle.
-Ciel, a może i ty poproś KIRĘ, to on pomści twoich rodziców. Bo pewnie samo z siebie to się na zapaliło?
-Nie martw się – odparł z błyskiem w oku. - Moi rodzice już zostali pomszczeni.
*~*~*
Misa wróciła do siebie a towarzystwo poszło do swoich pokoi.
Ciel
poszedł się wykąpać. W końcu nauczył się żyć bez pomocy lokaja. Sam się
umył i ubrał w piżamę. Wszedł do pokoju w szlafroku. Sebastian już
czekał, by ułożyć go do snu.
Kiedy chłopak leżał w łóżku, zaczął konsultować się z Sebastianem.
-Właściwie jak pomożemy temu Lightowi?
-Pamiętasz paniczu, w jaki sposób straciłeś wspomnienia?
-Masz na myśli pomoc shinigami?
-Oczywiście.
-Kogo wezwiesz? William raczej ci nam nie pomoże, a Grabaż... to Grabaż... Tylok nie mów, że...
-Niestety będę musiał poprosić o pomoc Grella.
-Wiesz, że on będzie chciał się za to z tobą przespać?
-Poradzę sobie z nim paniczu – uśmiechnął się Sebastian. - A teraz spać.
Zgasił lampkę nocną i wyszedł z pokoju, kierując się do pokoju służby.
A
tam zastał czwórkę swoich podopiecznych na graniu w karty. Pan Tanaka
wygrywał każdą partię a pozostąła trójka zastanawiała się w jaki to
sposób się działo.
-Sebastianie! - zapłakał Finni. - Pan Tanaka ogrywa nas ze wszystmkiego.
-To dlaczego gracie? - zapytał Sebastian poluzowując krawat.
-Bo jest nudno – odparł Bard.
-Chciałbyś trochę rozrywki? Ech... Pooglądajcie telewizję czy coś.
-Ale lecą tu same filmy po japońsku – westchnęła Maylene.
-Jesteście
upierdliwi – mruknął pod nosem Sebastian, ściagając z siebie frak. - A
teraz spać. Jutro nie będziecie się nudzić – rzekł i schował się w
swojej części pokoju.
*~*~*
Białowłosy mężczyna siedział
za biurkiem w biurze dyrektora Konoe. Jego biały płaszcz wisiał na
oparciu. Nogi oparł wygodnie o blat.
Ktoś zapukał w drzwi. Kazał mu wejść.
-Co
za niespodzianka – powiedział widząc przed sobą związanego mężczyznę. -
Asato Tsuzuki... Co cię do mnie sprowadza? - dodał łapiąc go za
podbródek.
Ukazały mu się fioletowe oczy, które patrzyły z nienawiścią.
-Jesteś okropny, Muraki – rzekł związany.
-Nie mów tak. W końcu cię dostałem w swoje ręce, Tsuzuki – powiedział i zasłonił kawałkiem szmaty buzię mężczyzny.
Wrócił się do biurka i wyciągnął z szuflady broń. Zaczął mierzyć w stronę fioletowookiego.
-Gdzie mam trafić? - zapytał. - W nogę, w rękę? Czy może tam, gdzie powinieneś mieć serce?
W oczach Tsuzukiego pojawił się strach.
Nim zupełnie zdążył się zestresować, Muraki wystrzelił w stronę shinigami. Krew rozbryznęła się na podłodze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz