wtorek, 19 listopada 2013

Lolitka cz.1 (TobixIzu)

Oj... dawno nic nie dodawałam...

Ale... Naszedł mnie kiedyś taki pomysł, co by napisać takie opowiadanie jak poniżej. Pisałam je sama, więc jest chaotyczne, szybkie i w ogóle.  Podzieliłam to na części, bo w sumie tak mi będzie wygodniej...

W ogóle dziękuję za 1501 wyświetleń bloga : ) Z drugiej strony szkoda, że są to puste wyświetlenia... Chciałabym przeczytać jakiś komentarz...

Tak, Ayano. Pamiętam o obiecanym opku, ale zawsze jak się zabieram za to, to wpada mi milion innych pomysłów i nie mam jakoś natchnienia...

Póki co enjoy

*~*~*~*


Szedłem do pracy jak co dzień po szkole. Starałem się nie rozglądać tak jak zawsze. Nie interesowała mnie ludność miejska i to co się z nią działo. A dzisiaj jak na złość zgubiłem słuchawki... Westchnąłem i szedłem dalej. Wtedy usłyszałem czyjś krzyk, przechodząc obok bocznej uliczki. Chcąc nie chcąc, spojrzałem w bok... Ujrzałem ciekawą scenę... Dwóch chłopaków napastowało dziewczynę w loliciej sukience. Jako mężczyzna, nie mogłem nie zareagować. Kto by pomyślał, że to odmieni moje życie?
-No, malutka, zabaw się z nami, kochana~ - powiedział jeden z nich. Ona starała się wyrwać z rąk drugiego. Niewiele myśląc, znokautowałem jednego a drugiego odtrąciłem.
-Zostawcie tą młodą damę w spokoju – oznajmiłem surowo a oni z wielkimi oczyma, uciekli aż się kurzyło. Już chciałem odejść, kiedy dziewczyna mnie przytuliła i podziękowała mi dźwięcznym głosem.
-Dziękuję ci~! Już myślałam, że będzie po mnie~!
Mruknąłem tylko, że nie ma za co i chciałem już odejść, kiedy złapała mnie za rękę... Odwróciłem się w jej stronę z pytającym wyrazem twarzy.
-Chciałabym ci się odwdzięczyć w jakiś sposób za to~.
-Nie trzeba – odparłem szybko, ale nie dawała za wygraną.
-Zapraszam cię do kawiarni~.
-Wybacz, idę do pracy...
-W weekend pracujesz?
-N-nie...
-To w weekend~! O czternastej pod kawiarnią Rose.
Nie miałem wyjścia...

Tak poznałem Izunę.


Oczywiście chcąc nie chcąc, poszedłem na to spotkanie. Musiałem się trochę naszukać tej kawiarni... Ale znalazłem... Poprawiłem koszulę. Nie przepadałem za spotkaniami z dziewczynami. Ale nie zdążyłem tego jej powiedzieć. Właściwie to nawet nie wiem jak się nazywa... Pamiętam tylko wygląd. Czarne loczki i lolicia sukienka. Westchnąłem i spojrzałem na zegarek. Dwie minuty jeszcze... Chwilę potem przyszła... ubrana w równie falbaniastą sukienkę. Uśmiechnęła się do mnie uroczo. Skinąłem głową na przywitanie.
-Właściwie się sobie nie przedstawiliśmy~ - zaczęła. - Jestem Izuna~.
-Tobirama – odparłem. Stwierdziła, że pasuje mi to imię.
Usiedliśmy przy stoliku w kawiarni, schowani za parawanem, niczym para na randce... Średnio mi to odpowiadało, ale nic nie mogłem poradzić. Zamówiłem kawę i za jej namową, kawałek sernika. Ona zamiast kawy wzięła herbatę.
-Tobirama, wiesz, zastanawiałam się, czy taki przystojny chłopak ma kogoś? Bo wiesz...
-Wiem co?
-Podobasz mi się – powiedziała, rumieniąc się. Cóż... nie mogłem również ogarnąć mojego zakłopotania... Ale... Upiłem łyk kawy, zanim odpowiedziałem.
-Wybacz.. Izuna, ale nie interesują mnie dziewczyny – oznajmiłem z powagą. Spojrzała na mnie z zaskoczeniem, a po chwili z większym uśmiechem. Czyżby yaoistka?
-Nie przeszkadza mi to~ - odparła.
-Ale mi przeszkadza...
Nie odpychało jej to. Pochyliła się ku mnie i na ucho wyszeptała coś, czego bym się nie spodziewał chyba nigdy.
Izuna to chłopak.
Patrzyłem na ni...ego z nieopisanym szokiem. Uśmiechał się tylko do mnie zadowolony z obrotu spraw najwyraźniej. Musiałem to przetrawić... Czyli, jeśli okazałbym się być hetero, udawałby dziewczynę, by się ze mną umawiać... A tak, to bez obaw ujawnił się jako chłopak? Potarłem sobie skronie.
-Wybacz, że nie powiedziałem wcześniej... Nie chciałem cię do mnie zrazić...
-Naprawdę nie mogłeś sobie poradzić z tamtymi napastnikami?
Pokręcił głową. Ech... Załamka...
-Dlaczego więc chodzisz ubrany jak dziewczyna?
-Bo to moje hobby~ - wyszczerzył się i wyciągnął czerwony telefon. Coś wystukał i pokazał mi wyświetlacz.
Zobaczyłem jego bloga ze zdjęciami i filmami. Ten człowiek oszukiwał... Pół miliona ludzi co do swojej płci... Pokręciłem głową.
-Oj... nic nie poradzę na swoje hobby... Nic innego nie jest takie przyjemne...
-Ubierasz chociaż jakieś męskie ubrania?
-No... Jak muszę...
Pewnie będę tego żałować...
-Jeśli... jeśli będziesz chciał się ze mną spotykać, będziesz musiał zacząć...
Spojrzał na mnie z zaskoczeniem. Chyba tego się nie spodziewał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz