Następny dzień rozpoczął się od
uroczystego apelu kiedy to Konan zebrała cała sekcję w korytarzu
przed ich sypialniami.
-Baczność... - mruknęła sennie
Itachi zaczął się zastanawiać,
dlaczego pani nadzorca jest taka senna, ale nie pytał. W końcu
musiał stać na baczność. Czekał na rozwój wypadków.
- Nie będę się rozdrabniać.
Przydział dostają... Kakuzu,Hidan, Deidara, Kisame i Itachi.
spocznij, rozejść się. - oznajmiła ziewając.
-Cholera - mruknął Itachi - "Tylko
co ja do cholery mam robić, co?" - Zapytał sam siebie w
myślach. W końcu pierwszy raz gdzieś go niby wysyłali.
- Ty.. Uchiha, co tak stoisz Słoneczko?
- zapytała Konan.
-Ha? - spytał, po czym przełknął
ślinę - bo.. ja.. uhm... - spuścił wzrok - Nie wiem co mam robić
- mruknął.
-Jak to nie wiesz ? Jedziecie na dwa
tygodnie do arabów pod dowództwem Nagato. Spakuj się i bądź
gotowy za godzinę przed dowództwem.
-A... aha... Przepraszam - skłonił
się i odwrócił w stronę pokoju. Wszedł do środka i zaczął się
pakować. Po chwili zapytał współlokatora o potrzebny ekwipunek. W
pół godziny później, stawił się pod dowództwem i zaczął
czekać.
Dowódca spóźnił się i kiedy stawił
się w wyznaczonym miejscu wszyscy byli już zebrani. ciężarówką
dostarczono ich do stolicy a tam zostali załadowani do helikoptera
przewozowego i na następny dzień zostali zrzuceni do Iranu a
następnie konwojem oddelegowano ich do jednostki w Afganistanie.
Przez cała drogę starał się unikać Itachiego... zerkał jednak na
niego od czasu do czasu. nie mógł zrozumieć dlaczego Madara wysłał
dzieciaka na tę misję, czyżby miał mu coś za złe ? Noc mieli
spędzić w specjalnie przygotowanych pokojach na terenie siedziby na
następny dzień wyruszali na pustynię.
Itachi cholernie nie chciał tu być.
Cholernie. Było tu gorąco i nie podobało mu się. W ogóle cały
ten... całe to wojsko. było najgorszą rzeczą w jego życiu, jaką
póki co doświadczył. wolał głodzić się u kucharza i segregować
kartotekę niż jeździć na misje w takie dalekie strony. Dlatego
całą podróż był naburmuszony a na miejscu jego samopoczucie ani
mina się nie zmieniły.
Hidan skołował nielegalnie arabski
alkohol czyli obrzydliwe wytrawne wino którego nawet robaki nie
konsumują... ale chłopaki z 66 sekcji specjalnej i owszem....
Zebrali się w sypialni Kisame, Ity i Deidary. Pain siedział a
właściwie pół leżał na posłaniu tego ostatniego i częstował
się egzotycznym trunkiem... naprawdę nienawidził tego kraju, nawet
alkohol mieli odrażający.
Itachi nie przepadał za alkoholem, ale
by nie robić przykrości innym, upił trochę. po dwóch łyczkach
oddał obrzydlistwo Hidanowi.
-"Jak oni mogą to pić?" -
pomyślał, po czym zrobiło mu się gorąco. Takie efekty wypicia
alkoholu a chłopaka. Nie to, że był pijany. Jednak gorąco mu
doskwierało, więc rozpiął swoją koszulę i walnął się na
łóżko.
- Kurwa, Uchiha robi striptiz ! ! ! -
ryknął Hidan machając przezroczystą butelką. wszyscy momentalnie
spojrzeli na bruneta.
- Nie robię striptizu, idioto. Sam se
zrób - wymruczał w poduszkę - Skoro jesteś taki chętny. Myślę,
że Kakuzu chętnie popatrzy.
- Ta ?oh piepierdole ... Kakuzu jebie
mnie... oh - zamajaczył pchając się Kakuzu na kolana ale ten
brutalnie go zrzucił i odsunął się na co Hidan odpowiedział
cenzuralnym gestem w jego kierunku - Itachi... sam tego nie zrobię
-Mam cię gdzieś, debilu - wymruczał,
jednak po chwili zastanowienia, Itachi podniósł się i spojrzał na
pijanego w sztok Hidana - A właściwie, to co ty wiesz o striptizie,
gnoju?
Pain z skrywanym zainteresowaniem
przypatrywał się całej sytuacji... dostrzegł że i Itachi jest
podpity będzie się działo
-Co ja wiesz ? Na pewno więcej niż ty
Fretko kurwa!
-FRETKO!?- w tym momencie z oczu
Itachiego zaczęły bić gromy. nikt nie nazwał go nigdy fretką .-
Ty, miałbyś wiedzieć więcej ode mnie? Oj. tu się mylisz, bowiem
to są za wysokie progi na twe krótkie nogi, Hidan!
- Za wysokie... pro... co ...?! sam
masz jakieś progresy! - warknął prostując się dumnie i ciągnąc
z butelki - Moje nogi są długie i zajebiste...
- Deidary są dłuższe - uśmiechnął
się wrednie - Mimo, że jest niższy od ciebie
- Bo Deidara to pierierdolony
transwestyta ! Ty może też ? - odwrócił się do Deidary i
uśmiechnął się do niego zalotnie - Dei... który z nas lepiej
nadawałby się do striptizu hę?
Lekko podpitym wzrokiem, blondyn
spojrzał na Hidana - Chyba ja, bo ty już prawie nic na sobie nie
masz - powiedział niemal normalnym tonem.
- Nie Ty... który z nas...cholera -
wskazał na siebie i gdzieś w kierunku Itachiego.
Deidara spojrzał na nich krytycznym
wzrokiem artysty, po czym zmierzył ich swoimi palcami i odparł.
- Itachi. Z tego samego powodu co i ja.
-Pierdol się babo. - Ponownie
skoncentrował swoją wątpliwą uwagę na Itachim i zbliżył się
do niego, - Widzisz... kurwa ja przynajmniej mam ciało - stwierdził
ściągając spodnie. z trudem - a Ty same kości...
Kakuzu zaśmiał się ochryple gdzieś w
kącie.
- Przynajmniej póki nie przyszedłem
do jednostki, miałem resztkę ciała - odparł - Był czas przed
jednostką, kiedy moje występy robiły większą furorę niż
koncerty Biebera
-Oj pierdolisz pracowałeś w burdelu ?
- wyszczerzył oczy.
-KHE! - zakrztusił się Itachi.-
"Cholera... wygadałem" - pomyślał. Chociaż po chwili mu
już to zwisało - A co? Też byś chciał? Niedoczekanie. nie
przyjmują takich jak ty
- To znaczy jakich? Ładnych nie biorą
?
-Pijaków
- Pierdole ich... Deidara ! - usiadł
na podłodze obok niego - chciałbyś zobaczyć jak nasz Itachi robi
profesjonalny striptiz?
-Spierdalajcie. Nie będę się
striptizował. Moje usługi są zbyt... drogie jak na wasze kieszonki
- Kieszonki ? - odezwał się Kakuzu -
kto jak kto ale ja dysponuję forsą jaką szkoda by było na marny
występ.
-Dam Ci czekoladę - zaproponował
Hidan -
-Zresztą... nie będę się obnażać
przy takiej niskolotnej widowni.
-Słyszeliście to ?! Ja pierdole kurwa
a niby w burdelu miałeś delegację prezydentów ? - wcisnął mu w
rękę jeszcze jedną butelkę siary.
-Nie. Ale twoje towarzystwo jest
poniżej przeciętnej - odparł i bezwiednie wychylił łyczek
napoju.
-Jestem... specjalistą od przesłuchań,
wymuszeń, trochę więcej szacunku futrzaku. Jutro pokaże tym
pierdolonym muzułmanom gdzie ich Mahomet @#$%^& - - - - &^%
się z ^&^%#%^ - - - ^%$%#$%% ! - wstał z ziemi ale zachwiał
się i stłukł butelkę o łóżko Itachiego.- Cholera....
-Właśnie pozbyłeś się swojego
napoju, idioto. I to na moje łóżko. Teraz możesz pomarzyć o
występie - odparł, po czym usiadł na łóżku Deidary obok Paina.
Mało tego że rozlał tam alkohol po
chwili nabluzgał na Itachiego i ułożył się na jego łóżku do
snu.
- Debil - mruknął Uchiha,
podkurczając nogi pod brodę
Pain pił spokojnie z swojej butelki i
coraz mniej kontaktował z otoczeniem, uśmiechał sie przy tym
nieprzytomnie. Skoro miał iść jutro zabijać arabów chciał się
narąbać tak aby jeszcze po nocy go trzymało.
W okół Ity czuć było alkohol. Sam
też czuł się niezbyt dobrze, ale próbował wytrzymać. Kakuzu
powiedział dobranoc i wziął Hidana pod ramię, zabierając go z powrotem do pokoju. Wychodząc zgasił światło, myśląc, że
wszyscy śpią. Deidara położył się z Kisame na łóżku
drugiego. Itachi leżał na kawałku łóżka Darka.
Po zgaszeniu światła Pain poczuł
nagły odpływ sił... nie chciało mu się ruszać a Kakuzu o nim
zapomniał?
Itachi poczuł, że boli go wszystko,
kiedy leży tak zwinięty. Dlatego też zaczął się trochę
prostować. Jednak, kiedy jego nogi nie znalazły podparcia, podsunął
się trochę do góry łóżka. Wtedy jego głowa uderzyła w ramię
dowódcy.
- Oł... Sorki - mruknął, a po chwili
odwrócił się twarzą do ciała Paina i wtulił głowę w jego
ramię.
- Co... ? - poczuł jak brunet układa
się obok niego, czy przypadkiem nie powinien wyjść i poszukać
własnego łóżka ?
Nieświadomie, Ita objął Paina
zewnętrzną ręką i się jeszcze bardziej wtulił. Czując miłe
ciepło nie chciał się odsuwać.
- Co ty robisz... Uchiha? - zapytał
szeptem głaszcząc go dłonią po głowie.
- Mrr - mruknął niczym kot. Już
prawie spał a do tego ktoś głaskał go po głowie niczym mama
przed laty. Czuł się jak w domu. Brakowało mu tylko smaku dango.
- Jak kicia... heh - Pain uznał to za
swego rodzaju przyzwolenie więc ułożył się obok niego i pozwolił
by chłopak ułożył się na nim. Zanurzył dłoń w jego włosach i
gładził je delikatnie.
Przyjemne ciepło i doznanie, jakim
była ciepła dłoń w jego włosach sprawiły, że Itachi zasnął.
Śniło mu się, że jest w jakimś pokoju z kominkiem i siedzi z
kimś na dywanie przy tym kominku. I jest mu przyjemnie.
- Nie przestawaj - wymruczał przez
sen.
- „Zasnął... ? To byłoby nie w
porządku gdybym teraz... ale... taka okazja.." - Pain przełknął
ślinę, całkiem trzeźwy podniósł się nieznacznie i pocałował
go w usta, wpierw delikatnie potem mocniej liżąc jego wargi, były
słodkie.... a sam pocałunek niebotycznie przyjemny.
Itachi bezwiednie rozchylił usta.
Zamruczał coś. Nie obudził się. Dalej śniąc zsunął z siebie
do końca koszulę i gdzieś ją zrzucając koło łóżka, przytulił
się do dowódcy.
- Nya - zamiauczał.
Nagato uśmiechnął się w jego usta,
był taki rozkoszny. Trudno uwierzyć by mógł się zajmować czymś
takim jak striptiz - kłamał? Jego dłoń bezwiednie błądziła po
boku i żebrach bruneta dotykając aksamitnej skóry.
- Nh - mruknął w jego usta Ita. Po
chwili grymas pojawił się na jego twarzy - Wujku co chcesz zrobić?
- zapytał przez sen - I czemu zamknąłeś drzwi? - zmarszczył
brwi.
W głowie Paina echem rozbrzmiało
pytanie ale bez słowa dalej go całował by po chwili przyssać się
do jego szyi.
-Ngh Wujku! n-nie rób tego! Ojciec się
dowie to cię wywali na zbity pysk!
Rudy odsunął się i potrząsnął
delikatnie jego ramieniem.
-Ej Itachi.... ?
- Nh - Otworzył oczy - C-co jest? -
zapytał prawie przytomnie.
-Miałeś zły sen... - mruknął mu do
ucha. przytulił go do siebie. czyżby trauma z dzieciństwa?
-Uhm - zarumienił się przez gest
dowodzącego, jednak nie sprzeciwiał się mu - P-poniekąd - odparł.
To że chłopak się obudził robiło
mu niewielką różnice. mógł się nie przyznawać ale był pijany.
Polizał płatek jego ucha i przygryzł je.
-yhm... ciii – szepnął Icie na
ucho.
- Nh - mruknął lekko wijąc się.
Spodobało mu się to doznanie. Przymknął oczy.
Co on właściwie robił... to pytanie
powinno być pierwszorzędne u Paina. Ponownie pocałował karminowe
usta jeszcze mokre od jego własnej śliny.
Itachi zapomniał się. Oddał
pocałunek. Jego ciało nie było do końca kontrolowane przez niego
samego. Z jednej strony przez lekkie zaspanie a z drugiej przez
alkohol.
Przyjemność zamgliła otępiałe i
znikome poczucie moralności Yoihiego. To że był dowódcą 66
sekcji a chłopak którego dotykał stanowił cześć oddziału
którym dowodził było jakby... nieistotne. Błądził dłonią po
jego ciele aż poczuł pod palcami materiał jego spodni i skórzany
pasek... wsunął pod nie rękę.
-Ngh - jęknął przytłumienie w jego
usta. teraz do końca nie był pewien czy to jawa czy po prostu mokry
sen, których od lat nie miał.
-Tylko bądź cicho... szeregowy. -
wyszeptał oddychając płytko.
-Uhm - Uchiha skinął delikatnie
głową. Ciężko mu było cokolwiek zrobić. było mu cokolwiek
przyjemnie.A biorąc pod uwagę, że to jego pierwszy raz....
Pierwszy raz, od dzieciństwa...
Nagato już miał zamiar zedrzeć z
chłopaka spodnie... zatkać mu usta dłonią i niezwłocznie go. ...
ale niestety głośne odgłosy z korytarza w prosty sposób mu to
udaremniły, ktoś zamierzał wtargnąć do ich pokoju.... przez co
gwałtownie odsunął się od chłopaka akurat w momencie gdy wszedł
posłaniec pytając o niego....
*~*~*~*~*
Przepraszam jeśli chodzi o wulgaryzmy. Częściowo musiałam rozszyfrowywać je z gwiazdek, ale wypowiedź Hidana o Mahomecie jest nie do rozszyfrowania >.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz