niedziela, 29 kwietnia 2012

PainxIta. Baczność sierściuchu 4.


Następny dzień rozpoczął się od uroczystego apelu kiedy to Konan zebrała cała sekcję w korytarzu przed ich sypialniami.
-Baczność... - mruknęła sennie
Itachi zaczął się zastanawiać, dlaczego pani nadzorca jest taka senna, ale nie pytał. W końcu musiał stać na baczność. Czekał na rozwój wypadków.
- Nie będę się rozdrabniać. Przydział dostają... Kakuzu,Hidan, Deidara, Kisame i Itachi. spocznij, rozejść się. - oznajmiła ziewając.
-Cholera - mruknął Itachi - "Tylko co ja do cholery mam robić, co?" - Zapytał sam siebie w myślach. W końcu pierwszy raz gdzieś go niby wysyłali.
- Ty.. Uchiha, co tak stoisz Słoneczko? - zapytała Konan.
-Ha? - spytał, po czym przełknął ślinę - bo.. ja.. uhm... - spuścił wzrok - Nie wiem co mam robić - mruknął.
-Jak to nie wiesz ? Jedziecie na dwa tygodnie do arabów pod dowództwem Nagato. Spakuj się i bądź gotowy za godzinę przed dowództwem.
-A... aha... Przepraszam - skłonił się i odwrócił w stronę pokoju. Wszedł do środka i zaczął się pakować. Po chwili zapytał współlokatora o potrzebny ekwipunek. W pół godziny później, stawił się pod dowództwem i zaczął czekać.

Dowódca spóźnił się i kiedy stawił się w wyznaczonym miejscu wszyscy byli już zebrani. ciężarówką dostarczono ich do stolicy a tam zostali załadowani do helikoptera przewozowego i na następny dzień zostali zrzuceni do Iranu a następnie konwojem oddelegowano ich do jednostki w Afganistanie. Przez cała drogę starał się unikać Itachiego... zerkał jednak na niego od czasu do czasu. nie mógł zrozumieć dlaczego Madara wysłał dzieciaka na tę misję, czyżby miał mu coś za złe ? Noc mieli spędzić w specjalnie przygotowanych pokojach na terenie siedziby na następny dzień wyruszali na pustynię.
Itachi cholernie nie chciał tu być. Cholernie. Było tu gorąco i nie podobało mu się. W ogóle cały ten... całe to wojsko. było najgorszą rzeczą w jego życiu, jaką póki co doświadczył. wolał głodzić się u kucharza i segregować kartotekę niż jeździć na misje w takie dalekie strony. Dlatego całą podróż był naburmuszony a na miejscu jego samopoczucie ani mina się nie zmieniły.

Hidan skołował nielegalnie arabski alkohol czyli obrzydliwe wytrawne wino którego nawet robaki nie konsumują... ale chłopaki z 66 sekcji specjalnej i owszem.... Zebrali się w sypialni Kisame, Ity i Deidary. Pain siedział a właściwie pół leżał na posłaniu tego ostatniego i częstował się egzotycznym trunkiem... naprawdę nienawidził tego kraju, nawet alkohol mieli odrażający.

Itachi nie przepadał za alkoholem, ale by nie robić przykrości innym, upił trochę. po dwóch łyczkach oddał obrzydlistwo Hidanowi.
-"Jak oni mogą to pić?" - pomyślał, po czym zrobiło mu się gorąco. Takie efekty wypicia alkoholu a chłopaka. Nie to, że był pijany. Jednak gorąco mu doskwierało, więc rozpiął swoją koszulę i walnął się na łóżko.
- Kurwa, Uchiha robi striptiz ! ! ! - ryknął Hidan machając przezroczystą butelką. wszyscy momentalnie spojrzeli na bruneta.
- Nie robię striptizu, idioto. Sam se zrób - wymruczał w poduszkę - Skoro jesteś taki chętny. Myślę, że Kakuzu chętnie popatrzy.
- Ta ?oh piepierdole ... Kakuzu jebie mnie... oh - zamajaczył pchając się Kakuzu na kolana ale ten brutalnie go zrzucił i odsunął się na co Hidan odpowiedział cenzuralnym gestem w jego kierunku - Itachi... sam tego nie zrobię
-Mam cię gdzieś, debilu - wymruczał, jednak po chwili zastanowienia, Itachi podniósł się i spojrzał na pijanego w sztok Hidana - A właściwie, to co ty wiesz o striptizie, gnoju?
Pain z skrywanym zainteresowaniem przypatrywał się całej sytuacji... dostrzegł że i Itachi jest podpity będzie się działo
-Co ja wiesz ? Na pewno więcej niż ty Fretko kurwa!
-FRETKO!?- w tym momencie z oczu Itachiego zaczęły bić gromy. nikt nie nazwał go nigdy fretką .- Ty, miałbyś wiedzieć więcej ode mnie? Oj. tu się mylisz, bowiem to są za wysokie progi na twe krótkie nogi, Hidan!
- Za wysokie... pro... co ...?! sam masz jakieś progresy! - warknął prostując się dumnie i ciągnąc z butelki - Moje nogi są długie i zajebiste...
- Deidary są dłuższe - uśmiechnął się wrednie - Mimo, że jest niższy od ciebie
- Bo Deidara to pierierdolony transwestyta ! Ty może też ? - odwrócił się do Deidary i uśmiechnął się do niego zalotnie - Dei... który z nas lepiej nadawałby się do striptizu hę?
Lekko podpitym wzrokiem, blondyn spojrzał na Hidana - Chyba ja, bo ty już prawie nic na sobie nie masz - powiedział niemal normalnym tonem.
- Nie Ty... który z nas...cholera - wskazał na siebie i gdzieś w kierunku Itachiego.
Deidara spojrzał na nich krytycznym wzrokiem artysty, po czym zmierzył ich swoimi palcami i odparł.
- Itachi. Z tego samego powodu co i ja.
-Pierdol się babo. - Ponownie skoncentrował swoją wątpliwą uwagę na Itachim i zbliżył się do niego, - Widzisz... kurwa ja przynajmniej mam ciało - stwierdził ściągając spodnie. z trudem - a Ty same kości...
Kakuzu zaśmiał się ochryple gdzieś w kącie.
- Przynajmniej póki nie przyszedłem do jednostki, miałem resztkę ciała - odparł - Był czas przed jednostką, kiedy moje występy robiły większą furorę niż koncerty Biebera
-Oj pierdolisz pracowałeś w burdelu ? - wyszczerzył oczy.
-KHE! - zakrztusił się Itachi.- "Cholera... wygadałem" - pomyślał. Chociaż po chwili mu już to zwisało - A co? Też byś chciał? Niedoczekanie. nie przyjmują takich jak ty
- To znaczy jakich? Ładnych nie biorą ?
-Pijaków
- Pierdole ich... Deidara ! - usiadł na podłodze obok niego - chciałbyś zobaczyć jak nasz Itachi robi profesjonalny striptiz?
-Spierdalajcie. Nie będę się striptizował. Moje usługi są zbyt... drogie jak na wasze kieszonki
- Kieszonki ? - odezwał się Kakuzu - kto jak kto ale ja dysponuję forsą jaką szkoda by było na marny występ.
-Dam Ci czekoladę - zaproponował Hidan -
-Zresztą... nie będę się obnażać przy takiej niskolotnej widowni.
-Słyszeliście to ?! Ja pierdole kurwa a niby w burdelu miałeś delegację prezydentów ? - wcisnął mu w rękę jeszcze jedną butelkę siary.
-Nie. Ale twoje towarzystwo jest poniżej przeciętnej - odparł i bezwiednie wychylił łyczek napoju.
-Jestem... specjalistą od przesłuchań, wymuszeń, trochę więcej szacunku futrzaku. Jutro pokaże tym pierdolonym muzułmanom gdzie ich Mahomet @#$%^& - - - - &^% się z  ^&^%#%^ - - - ^%$%#$%% ! - wstał z ziemi ale zachwiał się i stłukł butelkę o łóżko Itachiego.- Cholera....
-Właśnie pozbyłeś się swojego napoju, idioto. I to na moje łóżko. Teraz możesz pomarzyć o występie - odparł, po czym usiadł na łóżku Deidary obok Paina.
Mało tego że rozlał tam alkohol po chwili nabluzgał na Itachiego i ułożył się na jego łóżku do snu.
- Debil - mruknął Uchiha, podkurczając nogi pod brodę
Pain pił spokojnie z swojej butelki i coraz mniej kontaktował z otoczeniem, uśmiechał sie przy tym nieprzytomnie. Skoro miał iść jutro zabijać arabów chciał się narąbać tak aby jeszcze po nocy go trzymało.

W okół Ity czuć było alkohol. Sam też czuł się niezbyt dobrze, ale próbował wytrzymać. Kakuzu powiedział dobranoc i wziął Hidana pod ramię, zabierając go z powrotem do pokoju. Wychodząc zgasił światło, myśląc, że wszyscy śpią. Deidara położył się z Kisame na łóżku drugiego. Itachi leżał na kawałku łóżka Darka.
Po zgaszeniu światła Pain poczuł nagły odpływ sił... nie chciało mu się ruszać a Kakuzu o nim zapomniał?
Itachi poczuł, że boli go wszystko, kiedy leży tak zwinięty. Dlatego też zaczął się trochę prostować. Jednak, kiedy jego nogi nie znalazły podparcia, podsunął się trochę do góry łóżka. Wtedy jego głowa uderzyła w ramię dowódcy.
- Oł... Sorki - mruknął, a po chwili odwrócił się twarzą do ciała Paina i wtulił głowę w jego ramię.
- Co... ? - poczuł jak brunet układa się obok niego, czy przypadkiem nie powinien wyjść i poszukać własnego łóżka ?
Nieświadomie, Ita objął Paina zewnętrzną ręką i się jeszcze bardziej wtulił. Czując miłe ciepło nie chciał się odsuwać.
- Co ty robisz... Uchiha? - zapytał szeptem głaszcząc go dłonią po głowie.
- Mrr - mruknął niczym kot. Już prawie spał a do tego ktoś głaskał go po głowie niczym mama przed laty. Czuł się jak w domu. Brakowało mu tylko smaku dango.
- Jak kicia... heh - Pain uznał to za swego rodzaju przyzwolenie więc ułożył się obok niego i pozwolił by chłopak ułożył się na nim. Zanurzył dłoń w jego włosach i gładził je delikatnie.
Przyjemne ciepło i doznanie, jakim była ciepła dłoń w jego włosach sprawiły, że Itachi zasnął. Śniło mu się, że jest w jakimś pokoju z kominkiem i siedzi z kimś na dywanie przy tym kominku. I jest mu przyjemnie.
- Nie przestawaj - wymruczał przez sen.
- „Zasnął... ? To byłoby nie w porządku gdybym teraz... ale... taka okazja.." - Pain przełknął ślinę, całkiem trzeźwy podniósł się nieznacznie i pocałował go w usta, wpierw delikatnie potem mocniej liżąc jego wargi, były słodkie.... a sam pocałunek niebotycznie przyjemny.
Itachi bezwiednie rozchylił usta. Zamruczał coś. Nie obudził się. Dalej śniąc zsunął z siebie do końca koszulę i gdzieś ją zrzucając koło łóżka, przytulił się do dowódcy.
- Nya - zamiauczał.
Nagato uśmiechnął się w jego usta, był taki rozkoszny. Trudno uwierzyć by mógł się zajmować czymś takim jak striptiz - kłamał? Jego dłoń bezwiednie błądziła po boku i żebrach bruneta dotykając aksamitnej skóry.
- Nh - mruknął w jego usta Ita. Po chwili grymas pojawił się na jego twarzy - Wujku co chcesz zrobić? - zapytał przez sen - I czemu zamknąłeś drzwi? - zmarszczył brwi.
W głowie Paina echem rozbrzmiało pytanie ale bez słowa dalej go całował by po chwili przyssać się do jego szyi.
-Ngh Wujku! n-nie rób tego! Ojciec się dowie to cię wywali na zbity pysk!
Rudy odsunął się i potrząsnął delikatnie jego ramieniem.
-Ej Itachi.... ?
- Nh - Otworzył oczy - C-co jest? - zapytał prawie przytomnie.
-Miałeś zły sen... - mruknął mu do ucha. przytulił go do siebie. czyżby trauma z dzieciństwa?
-Uhm - zarumienił się przez gest dowodzącego, jednak nie sprzeciwiał się mu - P-poniekąd - odparł.
To że chłopak się obudził robiło mu niewielką różnice. mógł się nie przyznawać ale był pijany. Polizał płatek jego ucha i przygryzł je.
-yhm... ciii – szepnął Icie na ucho.
- Nh - mruknął lekko wijąc się. Spodobało mu się to doznanie. Przymknął oczy.
Co on właściwie robił... to pytanie powinno być pierwszorzędne u Paina. Ponownie pocałował karminowe usta jeszcze mokre od jego własnej śliny.
Itachi zapomniał się. Oddał pocałunek. Jego ciało nie było do końca kontrolowane przez niego samego. Z jednej strony przez lekkie zaspanie a z drugiej przez alkohol.
Przyjemność zamgliła otępiałe i znikome poczucie moralności Yoihiego. To że był dowódcą 66 sekcji a chłopak którego dotykał stanowił cześć oddziału którym dowodził było jakby... nieistotne. Błądził dłonią po jego ciele aż poczuł pod palcami materiał jego spodni i skórzany pasek... wsunął pod nie rękę.
-Ngh - jęknął przytłumienie w jego usta. teraz do końca nie był pewien czy to jawa czy po prostu mokry sen, których od lat nie miał.
-Tylko bądź cicho... szeregowy. - wyszeptał oddychając płytko.
-Uhm - Uchiha skinął delikatnie głową. Ciężko mu było cokolwiek zrobić. było mu cokolwiek przyjemnie.A biorąc pod uwagę, że to jego pierwszy raz.... Pierwszy raz, od dzieciństwa...
Nagato już miał zamiar zedrzeć z chłopaka spodnie... zatkać mu usta dłonią i niezwłocznie go. ... ale niestety głośne odgłosy z korytarza w prosty sposób mu to udaremniły, ktoś zamierzał wtargnąć do ich pokoju.... przez co gwałtownie odsunął się od chłopaka akurat w momencie gdy wszedł posłaniec pytając o niego.... 

*~*~*~*~*
Przepraszam jeśli chodzi o wulgaryzmy. Częściowo musiałam rozszyfrowywać je z gwiazdek, ale wypowiedź Hidana o Mahomecie jest nie do rozszyfrowania >.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz