Pewnie będzie dużo błędów, ale proszę mi wybaczyć... Jest 6 rano a ja nie spałam całej nocki...
Pomyślałam, że wstawię 2 część.
To nie koniec. Będzie jeszcze 3 i ostatnia : )
Tylko szkoda, że nikt nie komentuje... smutno mi T^T
*~*~*~*~*
Itachi:
...*Usłyszałem znajomy głos,
wymawiający moje imię. Moja ręka zastygłą w połowie drogi z
okularami... Otworzyłem szerzej oczy. Spokojnie, Itachi... Tylko ci
się wydaje... Założyłem okulary i spojrzałem w kierunku...
Nie...* Co...?!*zakryłem się mocniej szlafrokiem i obróciłem się
tyłem do niego* Wynoś się stąd!
Pain:
*A jednak to był on... Ale jak to
możliwe? Miałem mieszane uczucia. Z jednej strony uderzyły mnie
żal i rozczarowanie moim idolem, a z drugiej.... dalej nie
potrafiłem się otrząsnąć z szoku że przez cały czas byłem tak
blisko niego i nie potrafiłem tego pojąc. Nie poruszyłem się.*
Sorry .... ja....
Itachi:
Czego chcesz?!*Miałem ochotę
wrzeszczeć opętańczo.*
Pain:
W sumie.... przyszedłem po....
autograf.....*Trzymałem w ręku kartkę z jego zdjęciem ale teraz
wydało mi się to nieskończenie głupie.....*
Itachi:
*Westchnąłem... jakoś tak... Opadłem
z sił. Załamany usiadłem na fotelu.* I co? Zawiodłeś się,
co?*spojrzałem gdzieś w bok*
Pain:
Nie... no...
13-05-06 15:53:13 :: Itachi:
więc? koniec tajemnicy. Pewnie teraz
zaczniesz rozpowiadać o tożsamości, hm?*Już byłem skończony...
Założyłem włosy za ucho, nerwowym ruchem, nie patrząc na niego.
Za bardzo się bałem...*
Pain:
Nie zrobię tego... nie chcę byś
przestał tworzyć....
Itachi:
*To co powiedział... To chyba pierwsza
miła rzecz, jaką od niego usłyszałem... Światło tu było słabe,
więc nie mógł zauważyć rumieńców na mojej twarzy* Więc? Czego
ode mnie oczekujesz?
Pain:
*Podałem mu kartkę z zdjęciem*
Możesz mi... to podpisac?
Itachi:
*podniosłem brew i wziąłem kartkę*
Tylko tyle?
Pain:
Chciałem cię poznać ale... nie
spodziewałem się że już się znamy....*Byłem zażenowany. Z
pewnością nie wezmę już od niego śniadania. Nigdy bym nie
pomyślał że Weasel może być w rzeczywistości kimś takim...*
Itachi:
*Podpisałem się... Zanim się
zorientowałem, podpisując "dla Paina" Zrobiłem
nieopatrznie serduszko nad 'i'. A zdążyłem mu już to
oddać...*Um... Zgaduję, że nie podoba ci się nowa piosenka, co?
Pain:
Średnio... mam wrażenie że jest o
mnie.*przyjrzałem się podpisowi jaki umieścił na zdjęciu.*
Itachi:
Pierwszy i ostatni raz ją
słyszałeś...*mruknąłem. Nie zagości na dłużej w naszym
repertuarze...*
Pain:
D-dlaczego? To dobry kawałek...
Itachi:
Ale jeśli nie podoba się t... moim
fanom, nie powinienem go dalej śpiewać
Pain:
Reszta dobrze się przy nim
bawiła...*Jestem fanem Itachiego.... och*
Itachi:
Pomyśle nad tym... A.. .będziesz
dalej wpadał na koncerty?
Pain:
Pewnie tak..*mruknąłem skrępowany.*
Itachi:
*Delikatnie uniosłem kąciki ust* Bez
ciebie to już by nie było normalnego koncertu*stwierdziłem
bardziej do siebie. Wstałem i sięgnąłem po swoje ubranie.*
Pain:
A zastanawiam się.... jak wracasz do
domu? Limuzyną czy autobusem? Bo jak tym drugim to mógłbym cię
podwieźć...
Itachi:
*Zarumieniłem się... Cóż...* Mm...
Chętnie się z tobą zabiorę...*przynajmniej nie stracę punktów
na bilecie.*
Pain:
To poczekam na zewnątrz.
Itachi:
J-jak chcesz...*wyszedł... A ja...
Opadłem znów na fotel... To było... Naprawdę dziwne... I
normalnie z nim rozmawiałem... Spojrzałem na siebie w lustrze. Czy
to trochę przybliży mnie do niego? Ubrałem się, zabrałem swoje
rzeczy i oddałem pokój.* J-jestem...*stanąłem przed nim. Zawsze
wychodziłem z garderoby późno i w mundurku. Do tego moje okulary
zmieniały mi całkowicie wygląd... Może nie jak superman... Ale
jednak zawsze~*
Pain:
*Czekałem na niego przy samochodzie
paląc papierosa. To było naprawdę niewiarygodne. Kiedy Itachi
wyszedł do mnie wyglądał już zupełnie normalnie ale... że też
wcześniej się nie zorientowałem...*
Itachi:
*Kiedy już byłem obok niego, zacząłem
się obawiać nieco... A co, jeśli stwierdzi, że chce mnie
zgwałcić, czy coś? Nie, Itachi... nie myśl w ten sposób...
Stałem przed nim niepewnie...*
Pain:
Gotowy?*Otworzyłem mu drzwi z strony
pasażera.*
Itachi:
*Pokiwałem głową i wszedłem do
środka. Mimo, że z zewnątrz auto wydawało się starym
gruchotem... Wewnątrz prezentowało się dobrze... I... Czy to jest
zawieszka przy lusterku z moim zdjęciem?*
Pain:
*Poszedłem za jego wzrokiem i zerwałem
z lusterka breloczek.* zapomnij że to widziałeś.*Ruszyłem lekko
zdenerwowany. Dzięki bogu że "Itachi" ten normalny nigdy
nie odwiedził mojego pokoju....*
Itachi:
*Zachichotałem cicho* Spoko... Mam
takich dupereli w domu kilka kartonów...
Pain:
Itachi... a dlaczego to ukrywasz?
Itachi:
Hm? Uch...*spojrzałem gdzieś w bok*
nie chciałbym, by ludzie wchodzili mi na głowę. Już i tak mam pod
górę z nauczycielami...
Pain:
Pod górę z nauczycielami? Ty?
Itachi:
T-tak... Widzisz... Gdyby nie to, że
muszę skończyć liceum, to bym już dawno nie chodził do szkoły...
Gdyby dali mi w spokoju siędzieć na lekcjach... Ale nie, oni muszą
mnie wyrywać do odpowiedzi... Niektórzy myślą, że zagna mnie
jakimś pytaniem. niedorzeczność...
Pain:
*No tak... takie problemy może miec
tylko kujon....* rozumiem.
Itachi:
Poza tym od końca podstawówki, nawet
się nie uczyłem*wzruszyłem ramionami* To, czego nas w szkole uczą
to nic w otaczającym nas świecie... Nie ważne... za dużo
mówię...*mruknąłem nieco zarzenowany swoją postawą.*
Pain:
A-aha.*Dalej się już nie odzywałem
bo i o czym miałbym z nim rozmawiac?*
Itachi:
*Nerwowo założyłem kosmyk włosów
za ucho*
Pain:
Sorry za to co robiłem w szkole... już
nie będę się tak wygłupiał.
Itachi:
Oh... R-rozumiem...Um...*trochę
szkoda...*
Pain:
założyłeś ten zespół czy do niego
dołączyłeś?
Itachi:
Koledzy chcieli wokalistę... I tak
jakoś jestem z nimi od początku...
Pain:
Aha...
Itachi:
*Zbliżaliśmy się do mojej
dzielnicy...* Skąd wiesz gdzie mieszkam?*tak właściwie, nie
powiedziałem mu, gdzie mamy jechać*
Pain:
*Uśmiechnąłem się lekko* wiem wiele
przydatnych rzeczy.*To zadziwiające że o jego tożsamości nic...*
Itachi:
Czy znajomość mojego miejsca
zamieszkania, jest przydatną rzeczą?*Ja wiedziałem w sumie gdzie
mieszka Pain...Ale to przez przypadek... Nasz perkusista mieszka w
tym samym budynku, co on...*
Pain:
Teraz tak.*wzruszyłem ramionami.*
Itachi:
Będziesz mnie nawiedzał w domu?
Pain:
Nie....
Itachi:
Już myślałem, że w końcu ktoś
zacznie mnie odwiedzać.*powiedziałem cicho. Już widziałem mój
blok... Czy Sasuke już spał?*
Pain:
Zastanów się czego chcesz... byc
obleganym czy samotnym?
Itachi:
*Samotność... Nigdy więcej... Ale*
Czy odwiedziny jednej osoby, są obleganiem?
Pain:
Nie rozumiem, chcesz bym do ciebie
poszedł?
Itachi:
*Zarumieniłem się mocno* N-nie to
m-miałem n-na myśli... Znaczy...*schowałem twarz w kołnierzu
kurtki*
Pain:
Aha...
Itachi:
W-wybacz... j-ja.. po pro-ostu...*nikt
mnie nie odwiedza.*
Pain:
Nie musisz się tłumaczyć.
Itachi:
*Zaparkował... Niepewnie spojrzałem
na niego.*
Pain:
To... do zobaczenia.
Itachi:
T-tak... Dziękuję, za
podwiezienie...*Delikatnie się uśmiechnąłem do niego, po czym
wyszedłem z samochodu...* D-do poniedziałku...
Pain:
*Uniosłem rękę by pożegnać go
gestem kiedy ktoś po mojej drugiej stronie zapukał w karoserie
drzwi i pochylił się nad otwartym oknem.* Dobry wieczór panie
kierowco, prawo jazdy i dowód osobisty poproszę.*Usłyszałem głos
otyłego policjanta. Cholera....*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz