niedziela, 8 września 2013

Jak ciężko być gwiazdą 2

Pewnie będzie dużo błędów, ale proszę mi wybaczyć... Jest 6 rano a ja nie spałam całej nocki...
Pomyślałam, że wstawię 2 część.
To nie koniec. Będzie jeszcze 3 i ostatnia : )
Tylko szkoda, że nikt nie komentuje... smutno mi T^T


*~*~*~*~*

Itachi:
...*Usłyszałem znajomy głos, wymawiający moje imię. Moja ręka zastygłą w połowie drogi z okularami... Otworzyłem szerzej oczy. Spokojnie, Itachi... Tylko ci się wydaje... Założyłem okulary i spojrzałem w kierunku... Nie...* Co...?!*zakryłem się mocniej szlafrokiem i obróciłem się tyłem do niego* Wynoś się stąd!

Pain:
*A jednak to był on... Ale jak to możliwe? Miałem mieszane uczucia. Z jednej strony uderzyły mnie żal i rozczarowanie moim idolem, a z drugiej.... dalej nie potrafiłem się otrząsnąć z szoku że przez cały czas byłem tak blisko niego i nie potrafiłem tego pojąc. Nie poruszyłem się.* Sorry .... ja....

Itachi:
Czego chcesz?!*Miałem ochotę wrzeszczeć opętańczo.*

Pain:
W sumie.... przyszedłem po.... autograf.....*Trzymałem w ręku kartkę z jego zdjęciem ale teraz wydało mi się to nieskończenie głupie.....*

Itachi:
*Westchnąłem... jakoś tak... Opadłem z sił. Załamany usiadłem na fotelu.* I co? Zawiodłeś się, co?*spojrzałem gdzieś w bok*

Pain:
Nie... no...

13-05-06 15:53:13 :: Itachi:
więc? koniec tajemnicy. Pewnie teraz zaczniesz rozpowiadać o tożsamości, hm?*Już byłem skończony... Założyłem włosy za ucho, nerwowym ruchem, nie patrząc na niego. Za bardzo się bałem...*

Pain:
Nie zrobię tego... nie chcę byś przestał tworzyć....

Itachi:
*To co powiedział... To chyba pierwsza miła rzecz, jaką od niego usłyszałem... Światło tu było słabe, więc nie mógł zauważyć rumieńców na mojej twarzy* Więc? Czego ode mnie oczekujesz?

Pain:
*Podałem mu kartkę z zdjęciem* Możesz mi... to podpisac?

Itachi:
*podniosłem brew i wziąłem kartkę* Tylko tyle?

Pain:
Chciałem cię poznać ale... nie spodziewałem się że już się znamy....*Byłem zażenowany. Z pewnością nie wezmę już od niego śniadania. Nigdy bym nie pomyślał że Weasel może być w rzeczywistości kimś takim...*

Itachi:
*Podpisałem się... Zanim się zorientowałem, podpisując "dla Paina" Zrobiłem nieopatrznie serduszko nad 'i'. A zdążyłem mu już to oddać...*Um... Zgaduję, że nie podoba ci się nowa piosenka, co?

Pain:
Średnio... mam wrażenie że jest o mnie.*przyjrzałem się podpisowi jaki umieścił na zdjęciu.*

Itachi:
Pierwszy i ostatni raz ją słyszałeś...*mruknąłem. Nie zagości na dłużej w naszym repertuarze...*

Pain:
D-dlaczego? To dobry kawałek...

Itachi:
Ale jeśli nie podoba się t... moim fanom, nie powinienem go dalej śpiewać

Pain:
Reszta dobrze się przy nim bawiła...*Jestem fanem Itachiego.... och*

Itachi:
Pomyśle nad tym... A.. .będziesz dalej wpadał na koncerty?

Pain:
Pewnie tak..*mruknąłem skrępowany.*

Itachi:
*Delikatnie uniosłem kąciki ust* Bez ciebie to już by nie było normalnego koncertu*stwierdziłem bardziej do siebie. Wstałem i sięgnąłem po swoje ubranie.*

Pain:
A zastanawiam się.... jak wracasz do domu? Limuzyną czy autobusem? Bo jak tym drugim to mógłbym cię podwieźć...

Itachi:
*Zarumieniłem się... Cóż...* Mm... Chętnie się z tobą zabiorę...*przynajmniej nie stracę punktów na bilecie.*

Pain:
To poczekam na zewnątrz.

Itachi:
J-jak chcesz...*wyszedł... A ja... Opadłem znów na fotel... To było... Naprawdę dziwne... I normalnie z nim rozmawiałem... Spojrzałem na siebie w lustrze. Czy to trochę przybliży mnie do niego? Ubrałem się, zabrałem swoje rzeczy i oddałem pokój.* J-jestem...*stanąłem przed nim. Zawsze wychodziłem z garderoby późno i w mundurku. Do tego moje okulary zmieniały mi całkowicie wygląd... Może nie jak superman... Ale jednak zawsze~*

Pain:
*Czekałem na niego przy samochodzie paląc papierosa. To było naprawdę niewiarygodne. Kiedy Itachi wyszedł do mnie wyglądał już zupełnie normalnie ale... że też wcześniej się nie zorientowałem...*

Itachi:
*Kiedy już byłem obok niego, zacząłem się obawiać nieco... A co, jeśli stwierdzi, że chce mnie zgwałcić, czy coś? Nie, Itachi... nie myśl w ten sposób... Stałem przed nim niepewnie...*

Pain:
Gotowy?*Otworzyłem mu drzwi z strony pasażera.*

Itachi:
*Pokiwałem głową i wszedłem do środka. Mimo, że z zewnątrz auto wydawało się starym gruchotem... Wewnątrz prezentowało się dobrze... I... Czy to jest zawieszka przy lusterku z moim zdjęciem?*

Pain:
*Poszedłem za jego wzrokiem i zerwałem z lusterka breloczek.* zapomnij że to widziałeś.*Ruszyłem lekko zdenerwowany. Dzięki bogu że "Itachi" ten normalny nigdy nie odwiedził mojego pokoju....*

Itachi:
*Zachichotałem cicho* Spoko... Mam takich dupereli w domu kilka kartonów...

Pain:
Itachi... a dlaczego to ukrywasz?

Itachi:
Hm? Uch...*spojrzałem gdzieś w bok* nie chciałbym, by ludzie wchodzili mi na głowę. Już i tak mam pod górę z nauczycielami...

Pain:
Pod górę z nauczycielami? Ty?

Itachi:
T-tak... Widzisz... Gdyby nie to, że muszę skończyć liceum, to bym już dawno nie chodził do szkoły... Gdyby dali mi w spokoju siędzieć na lekcjach... Ale nie, oni muszą mnie wyrywać do odpowiedzi... Niektórzy myślą, że zagna mnie jakimś pytaniem. niedorzeczność...

Pain:
*No tak... takie problemy może miec tylko kujon....* rozumiem.

Itachi:
Poza tym od końca podstawówki, nawet się nie uczyłem*wzruszyłem ramionami* To, czego nas w szkole uczą to nic w otaczającym nas świecie... Nie ważne... za dużo mówię...*mruknąłem nieco zarzenowany swoją postawą.*

Pain:
A-aha.*Dalej się już nie odzywałem bo i o czym miałbym z nim rozmawiac?*

Itachi:
*Nerwowo założyłem kosmyk włosów za ucho*

Pain:
Sorry za to co robiłem w szkole... już nie będę się tak wygłupiał.

Itachi:
Oh... R-rozumiem...Um...*trochę szkoda...*

Pain:
założyłeś ten zespół czy do niego dołączyłeś?

Itachi:
Koledzy chcieli wokalistę... I tak jakoś jestem z nimi od początku...

Pain:
Aha...

Itachi:
*Zbliżaliśmy się do mojej dzielnicy...* Skąd wiesz gdzie mieszkam?*tak właściwie, nie powiedziałem mu, gdzie mamy jechać*

Pain:
*Uśmiechnąłem się lekko* wiem wiele przydatnych rzeczy.*To zadziwiające że o jego tożsamości nic...*

Itachi:
Czy znajomość mojego miejsca zamieszkania, jest przydatną rzeczą?*Ja wiedziałem w sumie gdzie mieszka Pain...Ale to przez przypadek... Nasz perkusista mieszka w tym samym budynku, co on...*

Pain:
Teraz tak.*wzruszyłem ramionami.*

Itachi:
Będziesz mnie nawiedzał w domu?

Pain:
Nie....

Itachi:
Już myślałem, że w końcu ktoś zacznie mnie odwiedzać.*powiedziałem cicho. Już widziałem mój blok... Czy Sasuke już spał?*

Pain:
Zastanów się czego chcesz... byc obleganym czy samotnym?

Itachi:
*Samotność... Nigdy więcej... Ale* Czy odwiedziny jednej osoby, są obleganiem?

Pain:
Nie rozumiem, chcesz bym do ciebie poszedł?

Itachi:
*Zarumieniłem się mocno* N-nie to m-miałem n-na myśli... Znaczy...*schowałem twarz w kołnierzu kurtki*

Pain:
Aha...

Itachi:
W-wybacz... j-ja.. po pro-ostu...*nikt mnie nie odwiedza.*

Pain:
Nie musisz się tłumaczyć.

Itachi:
*Zaparkował... Niepewnie spojrzałem na niego.*

Pain:
To... do zobaczenia.

Itachi:
T-tak... Dziękuję, za podwiezienie...*Delikatnie się uśmiechnąłem do niego, po czym wyszedłem z samochodu...* D-do poniedziałku...

Pain:
*Uniosłem rękę by pożegnać go gestem kiedy ktoś po mojej drugiej stronie zapukał w karoserie drzwi i pochylił się nad otwartym oknem.* Dobry wieczór panie kierowco, prawo jazdy i dowód osobisty poproszę.*Usłyszałem głos otyłego policjanta. Cholera....*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz