piątek, 20 kwietnia 2012

PainxIta. Baczność sierściuchu 1.


Nie jest to tylko moje opowiadanie, ale pisane z osobą mi najbliższą.
Miejscami mogą pojawiać się błędy interpunkcyjne i ortograficzne, za które z góry przepraszam.
*~*~*

 Itachi Uchiha wjechał właśnie do piekła. Piekła, jakim jest jego nowy przydział jednostkowy. Nie wiedział, co go tu czeka. Został przeniesiony do nowej jednostki dwa razy dalej od domu rodzinnego. Nie zbyt mu się to uśmiechało, ale nic nie mógł na to poradzić. W swoim czyściutkim mundurze wyszedł z samochodu, skinął głową na pożegnanie kierowcy z którym przemierzał cała tą drogę do piekła, wziął swój plecak i ruszył do dowódcy jednostki, by zameldować swoje przybycie
- Uchiha ...Itachi - przeczytał wyraźnie dane osobowe kandydata z formularzu trzymanego w ręce. Przed jego biurkiem stał sam zainteresowany.
-Gdzie wcześniej służyłeś? - zapytał patrząc na niego beznamiętnie.
- Byłem w Łebie. W marynarkę wojenną mnie wplątali, ale, że nie lubię wody, to mnie przeniesiono - wypalił od niechcenia
doprawdy? - skrzywił się - a wydawało mi się że przysłali Cię tu prosto z jakiejś wsi... skoro jesteś żołnierzem a na takiego nie wyglądasz... to przynajmniej powinieneś mówić po wojskowemu i odpowiednio meldować się dowódcy... jak długo służyłeś na okręcie i jakim ?- oczywiście wszelkie informacje leżały przed na biurku ale... nie lubił nowych.
-Nawet nie wszedłem na niego. Jak moje nogi opuściły stały ląd, dostałem choroby morskiej. Spędziłem ten tydzień w kuchni.
- Żałosne.... - wyprostował się w fotelu - a więc jak to się stało że do tej elitarnej jednostki trafiła taka niedojda ?
-To, że mam chorobę morską nie znaczy, że jestem niedojdą - mruknął
- może, skoro nie udowodnisz że się mylę będę Cie tak określał....- spojrzał na niego - dlaczego nie ścieli ci włosów ?
- Bo się nie dałem. Wy też mi nie zetniecie, panie dowódco - spojrzał mu hardo w oczy
- To się jeszcze okaże. - nie uśmiechał się. Nigdy. chociaż w tym momencie miał na to wielką ochotę - a teraz zejdź mi z oczu kobieto i zakwateruj się w koszarach.
Itachi prychnął cicho, po czym zrobił tył zwrot i wyszedł z gabinetu.
Poszedł ze swoim plecakiem w stronę koszar. Budynek nie był duży. Wszedł do środka i ruszył w kierunku pokoju nr. 6. Otworzył drzwi i pierwsza rzeczą, jaką zobaczył była skarpetka, która przeleciała mu przed nosem.
-Co do...? - zaczął i ujrzał wysokiego gościa z małymi oczkami, który rzucał czym popadnie w drugiego podobnych rozmiarów, który miał zielone włosy. Ten pierwszy miał niebieskie. Wychylił się na chwilę na korytarz i upewnił się, że trafił pod odpowiedni adres
-Ty pewnie jesteś ten no... Nowa? - zapytał niebiesko włosy.
Itachiemu zaczęła latać brewka.
-Nie jestem DZIEWCZYNĄ! - zaakcentował ostatnie słowo, po czym wszedł ostatecznie do środka - To gdzie będę spał?
-Tam pod oknem - odparł niebiesko włosy - Jestem Kisame, a to Zetsu. A ty?
-Itachi - mruknął, rzucając swój plecak na łóżko i ciężko kładąc się obok.

*~*~*~*

Do wieczora Itachi zdążył się zorientować, że w koszarach jest ich 11stka. Z czego poznanie niektórych było dlań szokiem. Pewną blondynkę, która okazała się facetem, prawie by wywalił przez okno. O mało co nie zostałby wrogiem numer jeden gościa z lalką. Ktoś mu nawrzucał, kiedy zajął łazienkę, a inna osoba swoim zachowaniem obrzydziła go doszczętnie. Nie udało mu się jednak poznać wszystkich, bo kilka osób znajdowało się poza koszarami.

00:00 - gwałtowna pobudka, zbiórka na korytarzu
- Uchha Itachi ?! - wrzasnęła Konan- nadzorca
Itachi miał wielką ochotę zostać na swoim miejscu, ale cóż poradzić. Nie chciał się od razu narazić tej groźnie wyglądającej babie.
- Jestem-odparł
Zmierzyła go szybko wzrokiem i mruknęła :
-Do gabinetu Paina...
Itachi wystąpił i poszedł sobie. Kiedy zniknął z widoku, uznał, że najlepszą drogą będzie pójście na około. W końcu był tu nowy i mógł to wytłumaczyć, że zgubił drogę. W końcu po kwadransie trafił do jego gabinetu
-Itachi Uchiha melduje się na rozkaz.
-Zgubiłeś się? - zapytał kładąc dłoń na biurku. oparł brodę na dłoni i spojrzał na niego z rozbawieniem.
-Tak jest, panie dowódco
-Rozumiem.... to przykre. Na okręcie też miałeś zamiar się gubić?
-Wcale nie chciałem iść do marynarki. - mruknął - W ogóle nie chciałem iść do woja...
-To na boga, jak się tu znalazłeś ? - warknął przewracając oczami
- Z ostatniej łapanki - mruknął, lekko się rumieniąc.
-... czyli nie masz żadnej specjalizacji? Z twoich akt wynika ze lubisz bawić się... ogniem ?
W oczach Itachiego pojawiły się niebezpieczne iskierki. Pain wstał za biurka i obszedł je stając przed brunetem.
- Masz język?
- Mam, panie dowódco.
Złapał go za włosy i pociągnął w swoją stronę.
- Ałć~
- Boli cie to Uchiha? nie pozbyłeś się jeszcze ich ?
- I nie pozbędę
-Jesteś tego pewien ? - dobył w dłoń bagnet przypasany do uda, o szerokim ostrzu.
-Deidara jakoś nosi długie włosy! - krzyknął osłaniając swojego kucyka
Pain ponownie miał ochotę się roześmiać
-Ale Darek płaci za to haracz.
-Nie ścinajcie mi włosów, Panie dowódco!
-dlaczego miałbym cie posłuchać? - potrząsnął jego głową trzymając za włosy
-Uhm~ jak zetnie mi się włosy wyglądam okropnie!
-Przykre. żołnierz powinien mieć ścięte włosy.
-A jeśli będę je związywał, będzie dobrze?
-Nie obchodzi mnie jak wyglądasz ani jak będziesz je związywał czy chował. - pociągnął go w przód i przycisnął jego głowę do biurka.- będziesz się opierał ?
-Tsk... Nie, panie dowódco - mruknął. już wiedział, ze jego bitwa została przegrana. Jego hodowane od lat dziecięcych włosy zostaną ścięte. kucyk, który zawsze identyfikował go spośród członków rodziny...
Bezładnie zaczął ścinać mu włosy, niekoniecznie wyszło równo ale rudy i tak był usatysfakcjonowany. Czarne pasma sięgały chłopakowi ledwie do szyi . Itachiemu, widząc swoje włosy na podłodze, zaczęła mu drgać powieka. Wewnętrznie wszystko nim miotało. Już znienawidził gościa. Bardzo go znienawidził.
- Wyglądacie bardzo dobrze szeregowy, teraz mi się podobacie. - strzepał zabłąkane pasma czarnych włosów z swojego munduru.
- Czy teraz mogę odejść, panie dowódco? - zapytał z dalej drgającą powieką
- Nie. każdy nowy przechodzi chrzest. nic poważnego, Hidan obmyślił to kiedyś więc nie spodziewaj się inteligentnych zadań. - wrócił na swój fotel za biurkiem. - Idź do Konan ona Cię poinstruuje... odejdź.
-Mogę zabrać swoje włosy? - zapytał jeszcze.
- Nie bądź sentymentalny... zjeżdżaj stąd.
Z dalej drgającą powieką, wyszedł. Bardzo chciał zabrać swoje włosy i zrobić z nich choćby jakąś bransoletę, ale wolał już się nie sprzeciwiać dowódcy. Ruszył w kierunku koszar, gdzie zameldował się Konan. W tym momencie przeszedł na stan 'stand by'.
Kiedy nadzorczyni go zobaczyła, wzdrygnęła się i wytrzeszczyła oczy.
- Co ci się stało Itachi?
- Ś-ś-ś-ściął je - zaciął się dalej mając drgającą powiekę.
- O mój boże... . dlaczego? - zrobiło sie jej go szkoda. Taka krzywda w pierwszy dzień. Chłopak wyglądał na przywiązanego do swoich włosów. - Czemu Pain ściął ci włosy ?
- S-s-s-skąd m-m-mam t-t-o wi-e-e-e-dzie-e-eć?
-Widocznie cię znienawidził... albo bardzo polubił. - poklepała go po ramieniu
Itachi wzdrygnął się
-Dobra... Co mam robić? - zapytał, z dalej nie przestającą drgać powieką.
-Daj sobie spokój, idź spać. - mruknęła machając ręką
Zdziwiony popatrzył na nią, po czym zrobił w tył zwrot i niczym automat wrócił do pokoju.


Pain siedząc w swoim gabinecie patrzył jak Hidan sprząta jego biuro z włosów Itachiego. jakby od niechcenia złapał jedno pasmo i gładził je w dłoni.
-”naprawdę miękkie...” - pomyślał.

*~*~*
I jak?
Czekam na komentarze~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz