środa, 31 października 2012

Czerwony Kapturek

Znalazłam opowiadanie, napisane dla najważniejszej w moim życiu osoby...
Poza tym naprawdę nie chciało mi się już przepisywać któregoś z opowiadań z zeszytu..
Ayano: Zobaczymy jak to z tamtą dwójką będzie. I wiem, że zostawiasz komentarz... Ale zależy mi również na innych komentarzach~

A oto one shot na Halloween...

*~*~*


Dawno, dawno temu, gdzieś w alternatywnym świecie, żył sobie Czerwony Kapturek.
Mama wysłała go pewnego dnia do babci z koszyczkiem.
Kapturek zboczył z drogi, aby obejrzeć kwiaty rosnące nieopodal. Wtem ktoś rzucił na Kapturka cień.
Tą osobą okazał się Wilk, który mieszkał w lesie. Czerwony wcale nie bał się wilka, więc zachował kamienną twarz.
-Powiedz, Kapturku, gdzie zmierzasz w taki piękny dzień?
-Idę do babci, kochany wilczku~
-A co masz w koszyczku?
-A wiesz, że sam nie wiem? - odparł Czerwony i zajrzał pod serwetkę. Zarumienił się mocno widząc zawartość.
-Pokaż co tam masz – powiedział Wilk i odkrył całkowicie serwetkę.
Ujrzał tam książkę, której tytułu w bajeczce nie zacytuję.
-Dziecko, co ty nosisz w koszyczku! - zdziwił się Wilk. Kapturek tylko wzruszył ramionami.

Wilk pożegnał się i ruszył swoją drogą, a Czerwony skierował się w stronę domku swojej babci. Gdy znalazł się na miejscu wszedł do domu i zawołał:
-Hej babciu~ Nie wiem po co ci tak książka, ale kładę ci ją na kredensie – i już chciał wyjść, kiedy babcia przywołała go do siebie.
-Pokaż mi tą książę – poprosiła dziwnym i podejrzanym głosem. Kapturek dał jej książkę, babcia otworzyła ją, przejrzała i uśmiechnęła się spod kołdry. - Chodź tu do mnie, moje dziecko – poprosiła.
Kiedy Kapturek zbliżył się, babcia złapała go za ramiona i rzuciła na łóżko.
-Babciu?! - zdziwił się Kapturek leżąc już bez kaptura na łóżku. Jeszcze bardziej był zaskoczony, kiedy się okazało, iż to nie babcia a Wilk w przebraniu babci.


- Czyżbyś był chłopcem, Kapturku? - zapytał lekko osłupiały Wilk, gdy pozbył się ubrań z Czerwonego.
-A co w tym złego? - odparł.
-A nic. Tylko nie myślałem, że mogę być homo – uśmiechnął i przyparł go do łóżka.

Krzyki z domku babci usłyszał gajowy, który przechodził nieopodal. Podszedł on do okna zaciekawiony dźwiękami wydobywającymi się z jej sypialni i zdębiał. Widząc co tam się dzieje, z krwotokiem z nosa uciekł do leśniczówki by zatamować krwawienie.

-Wilku~- zaczął Kapturek, kiedy leżeli zmęczeni na łóżku. - Co zrobiłeś z moją babcią?
-Jaką babcią? - zdziwił się. - Itachi, o czym ty mówisz? Itachi... Itachi?!











-Co? - zapytał chłopak otwierając oczy.
- Nie wnikam, co ci się śniło, ale następnym razem nie krzycz tak głośno - oznajmił Pain i uciekł do łazienki zająć się swoim problemem.



Morał tej bajeczki jest taki: Nie czytaj przed snem pornoli, bo szkodzisz osobom w Twoim otoczeniu.

1 komentarz:

  1. Więcej takich chorych historii.
    Po tym opowiadaniu spodziewałam się wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń