Znalazłam opowiadanie, napisane dla najważniejszej w moim życiu osoby...
Poza tym naprawdę nie chciało mi się już przepisywać któregoś z opowiadań z zeszytu..
Ayano: Zobaczymy jak to z tamtą dwójką będzie. I wiem, że zostawiasz komentarz... Ale zależy mi również na innych komentarzach~
A oto one shot na Halloween...
*~*~*
Dawno,
dawno temu, gdzieś w alternatywnym świecie, żył sobie Czerwony
Kapturek.
Mama
wysłała go pewnego dnia do babci z koszyczkiem.
Kapturek
zboczył z drogi, aby obejrzeć kwiaty rosnące nieopodal. Wtem ktoś
rzucił na Kapturka cień.
Tą
osobą okazał się Wilk, który mieszkał w lesie. Czerwony wcale
nie bał się wilka, więc zachował kamienną twarz.
-Powiedz,
Kapturku, gdzie zmierzasz w taki piękny dzień?
-Idę
do babci, kochany wilczku~
-A
co masz w koszyczku?
-A
wiesz, że sam nie wiem? - odparł Czerwony i zajrzał pod serwetkę.
Zarumienił się mocno widząc zawartość.
-Pokaż
co tam masz – powiedział Wilk i odkrył całkowicie serwetkę.
Ujrzał
tam książkę, której tytułu w bajeczce nie zacytuję.
-Dziecko,
co ty nosisz w koszyczku! - zdziwił się Wilk. Kapturek tylko
wzruszył ramionami.
Wilk
pożegnał się i ruszył swoją drogą, a Czerwony skierował się w
stronę domku swojej babci. Gdy znalazł się na miejscu wszedł do
domu i zawołał:
-Hej
babciu~ Nie wiem po co ci tak książka, ale kładę ci ją na
kredensie – i już chciał wyjść, kiedy babcia przywołała go do
siebie.
-Pokaż
mi tą książę – poprosiła dziwnym i podejrzanym głosem.
Kapturek dał jej książkę, babcia otworzyła ją, przejrzała i
uśmiechnęła się spod kołdry. - Chodź tu do mnie, moje dziecko –
poprosiła.
Kiedy
Kapturek zbliżył się, babcia złapała go za ramiona i rzuciła na
łóżko.
-Babciu?!
- zdziwił się Kapturek leżąc już bez kaptura na łóżku.
Jeszcze bardziej był zaskoczony, kiedy się okazało, iż to nie
babcia a Wilk w przebraniu babci.
-
Czyżbyś był chłopcem, Kapturku? - zapytał lekko osłupiały
Wilk, gdy pozbył się ubrań z Czerwonego.
-A
co w tym złego? - odparł.
-A
nic. Tylko nie myślałem, że mogę być homo – uśmiechnął i
przyparł go do łóżka.
Krzyki
z domku babci usłyszał gajowy, który przechodził nieopodal.
Podszedł on do okna zaciekawiony dźwiękami wydobywającymi się z
jej sypialni i zdębiał. Widząc co tam się dzieje, z krwotokiem z
nosa uciekł do leśniczówki by zatamować krwawienie.
-Wilku~-
zaczął Kapturek, kiedy leżeli zmęczeni na łóżku. - Co zrobiłeś
z moją babcią?
-Jaką
babcią? - zdziwił się. - Itachi, o czym ty mówisz? Itachi...
Itachi?!
-Co?
- zapytał chłopak otwierając oczy.
-
Nie wnikam, co ci się śniło, ale następnym razem nie krzycz tak
głośno - oznajmił Pain i uciekł do łazienki zająć się swoim
problemem.
Morał
tej bajeczki jest taki: Nie czytaj przed snem pornoli, bo szkodzisz
osobom w Twoim otoczeniu.
Więcej takich chorych historii.
OdpowiedzUsuńPo tym opowiadaniu spodziewałam się wszystkiego.