Bardzo dawno nic na blogu nie opublikowałam. A to dlatego, że żadne opowiadanie nie zostało skończone...
Teraz tak przypadkiem napisałam coś sama. Nie jest to z uniwersum "Naruto" tylko z innego anime, a konkretniej "Binan Koukou Chikyuu Bouei-bu Love!". Bardzo chciałam coś napisać z tej serii... Napisałam może takie małe byle co, ale i tak jestem z siebie dumna.
Zawsze lepiej niż pół roku pisane opowiadanie, którego nie potrafię skończyć ^ ^"
Póki co zapraszam do zapoznania się chętnych z opowiadaniem.
(warto by było znać realia odcinka 7 tego anime, albowiem jest to kontynuacja jakby tego co się działo po odcinku.)
*~*~*~*
Kiedy wrócili do noclegowni, po grze
nocnej, Ryuu nie był taki pewien, czy chce się od razu kłaść.
Miał spać pomiędzy Yumoto a Io. Tak to było rozplanowane
wcześniej, jednak nie był pewien, czy nie zamienić się z młodszym
na miejsca, byleby nie spać obok przyjaciela i nie wzbudzać
podejrzeń... Zanim jednak zapytał o zamianę, Yumoto zdążył się
położyć i zasnąć. Ryuu pokręcił tylko głową na ten widok.
-Co za dziecko – mruknął. Spojrzał
na drugą połowę pokoju, gdzie Yufuin-sempai i Kinugawa-sempai
również kładli się spać. Miejsce, gdzie miał spać ich
nauczyciel było puste, ale w jego posłaniu akurat Zao nie chciał
spać... Przecież nie będzie spał po trupie, prawda? Ich
nauczyciel zdążył już tam poleżeć... Westchnął tylko i
położył pomiędzy Io a Yumoto...
-Wiesz, Atsushi? Wygodniej się zasypia
na łóżku niż na futonie – stwierdził Yufuin, przewracając się
na brzuch i wtulając policzek w poduszkę, będąc twarzą
skierowanym do przyjaciela.
-Ależ En-chan. Przecież zwykle nie
masz problemów z zaśnięciem gdziekolwiek. - odparł Atsushi,
przykrywając się trochę bardziej kołdrą. Yufuin mruknął tylko,
że nie zawsze i oboje ucichli.
Zaraz jednak spod futonu Io do pokoju
wlała się wiązka światła.
-Io, będziesz teraz całą noc
siedział na giełdzie? - zapytał Ryuu, patrząc na przyjaciela.
-Skończę i idę spać – odparł.
Zostało mu już naprawdę tylko parę kliknięć, a nie chciał
przecież nagle stać się bankrutem, prawda?
-Ty i to twoje uzależnienie –
burknął Zao, odwracając się tyłem do przyjaciela.
-I kto to mówi? - zapytał, ale
odpowiedziała mu cisza. Ryuu nie chciał więcej kłócić się z
Io. Tym bardziej, że dzisiaj działo się tak dużo... Światło
tabletu zgasło i Naruko położył się na boku.
Minęło sporo czasu, jednak ani Ryuu
ani Io nie mogli zasnąć. Oboje słuchali spokojnych głosów
śpiących współklubowiczów i Wombata, rozmyślając nad wieloma
sprawami. W końcu Ryuu po prostu wstał i poprawiając yukatę,
wyszedł na balkon, by odetchnąć chłodnym nocnym powietrzem.
Patrzył na gwiazdy i na księżyc. Bezchmurna noc nie była taka
zimna, jak myślał. Zostawiwszy telefon w pokoju, po prostu stał
oparty o barierkę i patrzył przed siebie...
Zastanawiał się przede wszystkim nad
dzisiejszą sytuacją z ogrodowej wanny. Gdy za insynuowano mu, że
tak naprawdę nie ma żadnej dziewczyny, do której pisze. Było ich
przecież kilka. Z każdą się widział kilkukrotnie, każda była w
innym typie, ale... Mimo wszystko nie mógł ich nazwać kimś więcej
niż koleżanką. Sam nie wiedział dlaczego. Albo raczej nie chciał
wiedzieć... To co wydarzyło się w dzień... Za nic w świecie nie
wziąłby czyjejś szczoteczki do buzi, więc pod tym względem był
czysty, ale...Nie. Z Io nie łączyło go nic poza przyjaźnią.
Chyba nawet dosłownie, bo i zainteresowania mają przecież inne...
Zarumienił się od swoich myśli.
-Do czego się tak rumienisz? - zapytał
Io, wchodząc cicho na balkon i stając obok Ryuu.
-I-Io? - Zao o mało nie podskoczył,
zauważając przyjaciela. Nie zwrócił uwagi na niego, póki ten się
nie odezwał.- N-nie ważne. - odwrócił głowę w drugą stronę,
by ukryć zakłopotanie.
-Też nie możesz spać, co? - zmienił
temat Naruko.
-Uhym... - mruknął w odpowiedzi. Nie
mógł spać, bo jego głowa była pełna myśli. - Ty też nie, co?
-odważył się spojrzeć na przyjaciela.
-Tak... Dalej męczy mnie kto używał
mojej szczoteczki...
-Mówiłem, że to nie ja. Gdybym
chciał jej użyć, zrobiłbym to tak, by nie zostawić śladów...
Poza tym to niehigieniczne... - wzdrygnął się.
-W pewnym sensie ci wierzę –
zachichotał pod nosem i oparł się o barierkę. Zao obserwował
przyjaciela chwilkę.
-Hej, Io... - zaczął. - Nie mówię,
że każda wymiana śliny jest niehigieniczna... - mruknął
zawstydzony.
-Co przez to rozumiesz? - zapytał
-Niekiedy może być nawet całkiem
przyjemna... - kontynuował różowo włosy.
Na twarzy zielonowłosego pojawił się
lekki strach.
-Do czego pijesz, Ryuu? Nie rozumiem
chyba...
Ryuu postanowił, że skoro zaczął
już temat, może postawić wszystko na jedną kartę, więc zbliżył
się do przyjaciela i złączył ich usta bez żadnego ostrzeżenia.
Io w pierwszej chwili chciał się
odsunąć, ale jakaś nieopisana siła trzymała go w ryzach, nie
dając się odsunąć. Nieświadomie uchylił usta, co zostało od
razu wykorzystane. Nie pewny tego co robi, sam poruszył ustami i
oddał pocałunek... serce z niewiadomych powodów szalało mu w
piersi, a dziwny dreszcz obejmował całe ciało. Jego umysł, zwykle
pełen obliczeń i ścisłości, całkowicie opustoszał pod wpływem
ust Ryuu... Nie znał się na pocałunkach i nigdy nie miał w tym
żadnego doświadczenia, ale chyba musiał przyznać, że... podobało
mu się to. Choćby nie wiadomo jak głupie to było, sprawiało mu
niewypowiedzianą przyjemność.
W końcu zabrakło im tchu i odsunęli
się od siebie. Zao wstydził się teraz podnieść wzrok na
przyjaciela... Nie codziennie przecież ktoś całuje cię nagle,
prawda? Tym bardziej najlepszy przyjaciel. I to bez większego
ostrzeżenia.
-Przepraszam... - mruknął. Odważył
się podnieść wzrok. Ujrzał zarumienioną twarz Naruko.
-N-nie... Nic się nie stało... -
odparł równie cicho Io. Serca obojga jeszcze się nie uspokoiły.
Obaj teraz niepewnie patrzyli na siebie.
-J-ja... - zaczął Ryuu, chcąc się
wytłumaczyć z sytuacji, ale drugi mu nie dał dojść do słowa.
-Wiem – odparł. Nie wiedział może
dokładnie co chciał różowo włosy powiedzieć, jednak czuł, że
zna jego wypowiedź. Pochylił się trochę i krótko pocałował go,
uśmiechając się lekko.
Ryuu otworzył szeroko oczy. Czy Io
właśnie odwzajemnił jego niewerbalne uczucia? Nic nie mówiąc po
prostu się do niego przytulił. Naruko objął go i pogłaskał po
głowie. Po dłuższej chwili stania i przytulania się, znów
złączyli swoje usta. I jeszcze raz, aż zaczęło świtać...
Spędzili na balkonie pół nocy.
Niczym już nie zrażeni, wrócili
cicho do pokoju, gdzie obaj zauważyli jedną szczególną rzecz. W
nocy nastąpiły najwyraźniej migracje. Ryuu i Io spojrzeli po sobie
z lekkim uśmiechem. Ich sempaiowie spali na jednym futonie wtuleni w
siebie bardzo ciasno. Różowowłosy spojrzał sugestywnie na
drugiego. Io skinął głową. Zao wyciągnął telefon spod poduszki
i zrobił im zdjęcie, szczerząc się jak głupi. Będą mieli dobry
materiał do szantażu. Omal nie zachichotał do swoich myśli. Zaraz
jednak położył się. Io przykrył Yumoto i po chwili też leżał
na swoim futonie.
Obaj wiedzieli, że nie mogą zasnąć
jak ich starsi koledzy. Nie przeszkadzało im to jednak w złapaniu
się za ręce pod przykryciami...Zasnęli dość szybko, w końcu
usatysfakcjonowani.
Kto by nie był, mając przed sobą
dużo czasu na rozwinięcie znajomości... .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz