Trochę mi smutno, że piszę bez odzewu... Ale może ktoś się znajdzie wśród czytelników, jak zaczną wypisywać tagi?
*~*~~*
Suigetsu:
Nie przygotowałem dla Ciebie kwatery,
dzisiaj musisz się przespać w jednej z cel... *Oznajmiłem późnym
wieczorem po oprowadzeniu go po stanowiskach pracy. *
Sasuke:
Milutko... *mruknąłem* Będę się
czuł jak bandyta. Miło mi *dodałem pod nosem. Dlaczego nie mógł
mi nic przygotować?!*
Suigetsu:
Jeżeli aż tak Ci to nie odpowiada,
możesz spać dzisiaj w moim mieszkaniu. Mieszkam z matką.
Sasuke:
Nie, podziękuję. Prześpię się
tutaj *Z matką. Dobre sobie...*
Suigetsu:
A zatem nie otwieraj drzwi nikomu i
bądź grzeczny Apaczu.
Sasuke:
*Zmierzyłem go groźnym wzrokiem.
Wpieniał mnie.*
Suigetsu:
*Machnąłem mu ręką na pożegnanie.*
***
Naruto:
*Oparłem się wygodnie o juki zmięte
z konia i przysunąłem blaszaną miskę bliżej twarzy. Siorbiąc
opróżniłem ją z czwartej porcji ramenu. Zebraliśmy się przy
ognisku odpoczywając i zbierając siły po długiej podróży. Obok
mnie znów przysiadł szarowłosy strach na ptaki~~* Ramenu ?
*Zaoferowałem podzielenie się posiłkiem.*
Kakashi:
Nie, dzięki *odparłem.* Ja już swoje
zjadłem *Teraz miałem ochotę już tylko się zdrzemnąć*
Naruto:
Kakashi gdzie Sakura? *Chyba nie
widziałem jej odkąd tu dotarliśmy... *
Kakashi:
Nie pamiętasz? Pojechała na rozeznanie
do wioski, do której sam ja wysłałeś. * Czasem mnie zaskakiwał
swoją pamięcią* Wróci niedługo.
Naruto:
Naprawdę ?To ja ją dzisiaj widziałem
w ogóle ? *Popadłem na chwilę w konsternację*
Kakashi:
Tak. Ale najwyraźniej nie skojarzyłeś,
bo miała ukryte włosy pod kapeluszem *oznajmiłem sennie*
Naruto:
Ej, Kakashi... Ty się znasz trochę na
ten, no tych kobietach. Nie ?*Zapytałem patrząc w stronę ogniska.
Kakashi i te jego głupie porno książki... *
Kakashi:
A no znam. A co?
Naruto:
Jak się do nich, no ten teges,
zbliżyć?
Kakashi:
*Zaśmiałem się cicho i położyłem,
opierając głowę o siodło* Jak, pytasz? Z gestem i pomysłem
*uśmiechnąłem się do swoich myśli*
Naruto:
Gestem, pomysłem? Jak do banku ?
Kakashi:
Mm~~ No mniej więcej... Ale bardziej
tak... Delikatniej.
Naruto:
A ty jaki masz pomysł na zbliżenie
się do którejś ?
Kakashi:
Ja? uhm... *Cóż... Przecież nie
powiem mu, że ja...* Niestety nie mam, kochasiu.
Naruto:
To w jakich gestach mam się dobrać do
Sakury? Myślisz, że mógłbym? *Sam co do tego miałem poważne
wątpliwości.*
Kakashi:
Sakura... Nie... Do niej nie... Dla
niej, to raczej powinieneś zmienić wygląd... Tak... I zrobić coś
oryginalnego...
Naruto:
Wygląd? Że jestem brzydki?
Oryginalnego? Nie za dużo tego? Kiba powiedział, że mam być po
prostu sobą...
Kakashi:
Myślę, że dla Sakury samo bycie sobą
nie wystarczy... Ona ma... Jakby to... Wygórowany ideał mężczyzny
*od dziecka...*
Naruto:
Cholera, to jedyna kobieta u nas.
*Skrzywiłem się. Prostytutki budziły we mnie strach...* Kakashi...
Kakashi:
No co? *spojrzałem na niego zdziwiony*
O co ci... chodzi?
Naruto:
To prawda że... mężczyzna nie jest
mężczyzną jak nie był... no ten z kobietą ?
Kakashi:
Nie, nie prawda. Mężczyzna jest
mężczyzną, kiedy... um... No cóż... Nie każdemu mężczyźnie
pisana jest jakaś kobieta *wypaliłem w końcu*
Naruto:
Kiedy, kiedy co? Nie kobieta?
Kakashi:
*I jak tu dzieciakowi wytłumaczyć? *
Wiesz... Czasem zdarza się tak, że niektórzy mężczyźni wolą
towarzystwo innych mężczyzn na życie, bo kobiety ich odtrąciły...
*oznajmiłem ostatecznie poddany.*
Naruto:
Eeee co? To tak jak my? To znaczy w swoim
towarzystwie włóczymy się taka bandą, bo nas kobiety odtrąciły?
Kakashi:
N-nie do końca * zrobiło mi się
gorąco, jak to mówiłem* Nie w taki sposób. To jest na zasadzie...
Dwóch mężczyzn żyje tak, że jeden drugiemu zastępuje kobietę...
a najczęściej jeden z nich wygląda dość kobieco, a oboje się
kochają... i w ogóle... *Zacząłem mówić coraz senniejszym
głosem*
Naruto:
*Otworzyłem szeroko usta. To chyba
było zbyt wiele jak na mój mózg. Czyli co... żeby być mężczyzną
musiałbym to z... Nejim ? Co??* Kakashi ty mówisz poważnie?
Kakashi:
Aha... *ziewnąłem* Jak nie kobietę
to może kiedyś znajdziesz mężczyznę w którym zakochasz się od
pierwszego wejrzenia, że nawet się nie zorientujesz jak bardzo
będziesz chciał z nim pozostać... A potem będziesz w kółko się
z nim...
Naruto:
*Skrzywiłem się jeszcze bardziej.* O tym czytasz w tych książeczkach ?
Kakashi:
Nie... to historie z życia wzięte...
*mruknąłem i oddałem się w objęcia snu.*
Naruto:
Kakashi? *Zasnął... w takim
momencie... kh *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz