-Will? - zapytał skołowany Grell pod ścianą.
-Niejaki L zadzwonił do mnie z twojego telefonu i powiedział, że macie kłopoty.
-Jak to z mojego telefonu? - zdziwił się Grell.
-Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Demonie zwrócił się do Sebastiana. - Pewnie chciałbyś wyjść z pentagramu?
-Jakbyś zgadł – uśmiechnął się wrednie.
Will
już bez słowa dezaktywował pieczęć a lokaj w mgnieniu oka złapał
leżącego na podłodze Murakiego. Ten dopiero otrząsnął się z zaskoczenia
kiedy oberwał w twarz z ręki w rękawiczce.
Zobaczył też uzbrojonego w
sekator Williama. Zrobił wielkie oczy jak szaleniec i zaczął się
demonicznie śmiać. Sebastian wypuścił go z rąk ale tamten dalej dziko
rechotał. Spojrzał jeszcze raz na nich.
Lokaj zebrał siłę w ręce i uderzył szaleńca w splot słoneczny, tamten jeszcze się śmiał i zniknął w chmurze dymu.
-Uciekł!? - zapytał Ciel wychodząc z odrętwienia.
-Tak, ale za szybko nie wróci, paniczu. Nic ci się nie stało? - zapytał lokaj.
-Nie nic...
-Chłopaki,
trzeba chyba iść przeszukać sale, co nie? - zaproponował Grell już
zdrowy i bez uszczerbku na zdrowiu rzucając się na Williama.
-Uspokój się pacanie – odparł shinigami uderzając go z sekatora.
*~*
Muraki
pojawił się na wzgórzu. Jego fartuch trzepotał na wietrze. Z jego twarzy
nie schodził demoniczny uśmiech. Po chwili jednak zaczął pluć krwią i
upadł na ziemie.
-"Cholera" - pomyślał. - „Jednak zdążył mnie załatwić".
*~*
Z jednej z cel wyszedł chłopak o jasno brązowych włosach i w dżinsowej kurtce.
-Hisoka! Nie zostawiaj mnie! - krzyknął ktoś z głębi jego celi.
-Zamknij się Tsuzuki – odparł chłopak, po czym spojrzał na wybawicieli. - Ktoś mógłby mu pomóc? - wskazał na współwięźnia.
Sebastian podszedł do ściany i rozwalił kajdany.
-Dziękuję~! - spojrzał nań Tsuzuki z uwielbieniem.
-On jest mój! - krzyknął Grell i w mgnieniu oka znalazł się tuż przy lokaju.
-Właściwie, to ja jestem panicza – westchnął ostatecznie Sebastian.
-Co ci się stało? - zapytał Ciel wskazując na nogę shinigami.
-Muraki mnie postrzelił. A właśnie. Co się z nim stało?
-Uciekł.
-Ale oberwał na tyle mocno, że się nie pozbiera za szybko -dopowiedział z mściwym błyskiem w oku lokaj.
-Obiecuję, kiedyś go zabiję – wymamrotał Asato, po czym zwrócił się do wybawicieli. - Tam na dole są jeszcze więźniowie.
Wskazał
na drzwi po drugiej stronie korytarza. Ciel skinął głową i razem z
Sebastianem udali się na schody zostawiając shinigami samych.
*~*
Przekroczyli drzwi i weszli na schody prowadzące w dół. W miarę schodzenia coraz wyraźniej było słychać śpiew.
-Co to jest? - zapytał trzynastolatek.
-Śpiew anioła – odparł demon.
Na
dole zastali sześć cel. Dwie pierwsze były pełne zwłok aniołów, a trzy
następne zostały puste. W ostatniej znajdował się przypięty do ściany
łańcuchami anioł, kŧóry śpiewał z zamkniętymi oczami.
„London Bridge is falling down
falling down falling down
London Bridge is falling down
My fair lady"
Anioł
miał na sobie białą, znaczoną plamami krwi, suknię. Z tyłu wystawały mu
wielkie, białe skrzydła. Miał blond włosy związane w dwa wysokie
kucyki. Wyglądał jak mała dziewczynka.
Ciel podszedł do anioła. Z
oczu więźnia płynęły strumienie łez. Chłopak wyciągnął nieco zmiętą
chusteczkę z kieszeni, podniósł podbródek dziewczynki i zaczął wycierać
jej łzy.
-Damie tak nie przystoi – powiedział.
Anioł otworzył swoje wielkie, błękitem oczy, które zrobiły się jakby jeszcze większe, kiedy zobaczyły, kto przed nim stoi.
-Ciel, to ty? - zapytał anioł.
-Tak, Lizzie – odparł.
-Ale jak?
-Cii – uciszył ją. - Wszystko będzie dobrze.
Złapał
za kajdany przytrzymujące ją przy ścianie. Rozwalił je gołymi dłońmi,
jak jeszcze niedawno zrobił to Sebastian uwalniając shinigami. Złapał
Elizabeth, która zemdlała i wpadła mu niemal w ramiona.
-Wracajmy na górę – oznajmił Ciel, a Sebastian skłonił się i wyszli.
*~*
Anioł leżał nieprzytomny przez tydzień. Ciel cały czas czuwał przy nim.
Kiedy dziewczyna otworzyła oczy i ujrzała przy sobie hrabię zdziwiła isę.
-Ciel! Ale jak> Skąd ty tu? Przecież umarłeś!
-Wszystko od początku, Lizzie.
-Przecież w tamtej paczce od Sebastiana było napisane, że nie żyjesz.
-To nie do końca prawda. Umarłem jako człowiek, ale narodziłem się jako ktoś inny. Ale co Ty tu robisz? I czemu jesteś aniołem?
-Parę
dni po twojej śmierci toś wybił moją rodzinę – posmutniała nagle. - A
potem przyszedł anioł, który zaproponował mi przyłączenie się do nich.
Nie chciałam ale wyboru nie miałam.
-Tragicznie – mruknął pod nosem Ciel pocierając skronie.
-No a potem uczyłam się jak być aniołem, ale to nie było fajne.
-Zabiłaś kogoś?
-Nie.
-To dobrze.
-A teraz ty, Cielu – uśmiechnęła się nagle.
-Co ja?
-Jak ty odżyłeś?
-Nie ważne.
-Jesteś demonem, prawda? - zapytała.
Nieznacznie skinął głową.
-Dlaczego?
-To przez Aloisa. Miałem się odrodzić jako demon. I tak się stało.
-A Sebastian też jest demonem, co nie?
-Tak.
-To nieciekawie.
-Co masz na myśli?
-Chyba dalej jesteśmy narzeczonymi? - uśmiechnęła się promiennie.
-Tylko mi nie mów...
-Spędzimy ze sobą mnóstwo czasu, Ciel!
-Paniczu – zaczął Sebastian nagle pojawiając się za swoim panem.
-Tak?
-Niech panienka odpocznie. Teraz przyda jej się dużo snu.
-Tak. Dobranoc, Lizzie.
*~*
Raport:
Do pana Kiku Hondy
Z
przyjemnością oznajmiam, że sprawa dotycząca shinigami została
rozwiązana. Osobą odpowiedzialną za całe zamieszanie był Muraki
Kazutaka. Dyrektor Konoe wrócił na swoje stanowisko tak jak reszta
pracowników Emancho.
Wszyscy zdrajcy zostali zabici w efekcie walki.
Muraki uciekł, lecz w najbliższym czasie nie wróci ze względu na
poniesione rany.
Dziękuję za współpracę z detektywem L. Lawlietem i L.
Yagami. Mam nadzieję, że to małe zamieszanie w Kraju Kwitnącej Wiśni
nie zmieniło trybu życia obywateli oraz istot nieludzkich.
Z wyrazami uszanowania
Ciel Phantomhive.
*~*
-Sebastianie.
-Tak, paniczu?
-Przed wyjazdem musimy załatwić sprawę z L.
-Usunąć mu pamięć?
-Tak.
*~*
L
został zamknięty w pokoju. Sebastian przypiął go do łóżka pasami, a
grel przygotował nożyczki. Lokaj spojrzał na niego ze zdziwieniem.
-To wymaga delikatności, skoro mam go nie zabić. Chociaż dużo czasu mu już nie zostąło – westchnął.
-Co masz na myśli?
-Zabije go inny shinigami. A teraz cisza.
Grel
rozciął bluzkę Ryuzakiemu, a potem rozciął kawałek skóry na piersi. Z
przecięcia zaczęła wydobywać się pojedyncza taśma filmowa. Kiedy doszło
do odpowiedniego momentu obciął taśmę i szybko spakował resztę wspomnień
i zaszył pierś chłopaka. Sebastian rozpiął go, a shinigami schował
taśmę do pudełka.
*~*
-Co się stało? - zapytał L zrywając się z łóżka. - Czemu spałem?
-Dostałeś
zawału. Wszyscy myśleli,że nie żyjesz i zabił cię KIRA – oznajmił Light
siedzący na krześle. - Słyszałem, że to rzadki widok widząc cię śpiącego.
Ryuzaki spojrzał na wenflony i inne szpitalne urządzenia, którymi był do czegoś podłączony.
-Ile byłem nieprzytomny?
-Dwa tygodnie – odparł. - Spokojnie, jeszcze dzisiaj wrócisz do sprawy – rzekł udając zatroskanie.
-Mam nadzieję – mruknął L.
A Ryuk, który siedział na oknie nie zauważony przez Ryuzakiego tylko zaśmiał się wrednie.
*~*
Zajechali
limuzyną pod dom. Służba przyjechała chwilę przed nimi i zdążyła stanąć
przy drzwiach oraz oczekiwać przybycia panicza.
Sebastian wyszedł z
samochodu i otworzył drzwi. Z limuzyny wyłonił się Ciel. Jednak
odwrócił się, skłonił i wyciągnął rękę. Złapała ją dłoń w białej
rękawiczce. Ze środka wyłoniła się chwilę potem Elizabeth.
Pod rękę z paniczem ruszyła w stronę domu.
-Od dzisiaj możesz tu mieszkać – oznajmił Ciel, kiedy jedli podwieczorek.
-A co z aniołami, które mogą mnie szukać?
-Zajmiemy się nimi – odparł z czerwonym błyskiem w oku. - Prawda Sebastianie?
-Yes my lord.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz