Otóż przez przygotowania do szkoły i częste czytanie lektur i w ogóle, nie mam prawie na nic czasu...
A to, że mam włączone gadu to inna sprawa...
I tak w ostatnich dniach powstał ten oneshot... w sumie wczoraj...
Jest to nawiązanie do ostatnich wydarzeń w Mandze, ale w alternatywnej wersji.
Zapraszam~
*~~**~*
~
Madara:
*Pogoda się załamała i kiedy stałam
nad brzegiem rzeki woda poruszała się niespokojnie targana
wywołanymi przez wiatr falami. Nic dziwnego że nie mogłam wywołać
więcej niż kilku kaczek. Bezsens khe! Rzuciłam kolejny kamień do
wody z złością nawet nie chcąc by prześlizgnął się po
powierzchni. Obok miejsca gdzie utonął mój kamień przemknął
drugi. Odwróciłam się. Za mną stał... osobliwy koleś... I
zaczął się wymądrzać. * Kim ty w ogóle jesteś? *Zapytałam
przybierając skrzywiony wyraz twarzy.*
Hashirama:
*Uśmiechnąłem się* Hmm. Póki co
możesz mnie nazywać swoim rywalem w puszczaniu kaczek... Ale w
sumie cię już pokonałem.
Madara:
*Zachowywał się dziwnie i wyglądał
jeszcze bardziej dziwacznie.... i był irytujący. Miałam ochotę
rzucić w niego kamieniem który trzymałam w zaciśniętej pięści.*
To nie były żadne zawody... *Głupku... *
Hashirama:
Ale do zdrowej rywalizacji nie potrzeba
zawodów~
Madara:
Tsss... przeszkadzasz mi ty... "rywalu
w puszczaniu kaczek" . *Powtórzyłam naśladując jego śmieszny
akcent*
Hashirama:
Oj, przepraszam. Nie gniewaj się na
mnie *powiedziałem i ukucnąłem przed wodą. Napiłem się trochę*
Madara:
*Zrobiłam kilka kroków ku niemu. Kim
naprawdę był ten chłopak? Miał na sobie takie ubrania jakby przed
chwilą uciekł z jakiejś odświętnej ceremonii. I co robił w
środku lasu?* ... co ty tutaj robisz...?
Hashirama:
Nie widać? Piję wodę~
Madara:
*Jego odpowiedzi były irytujące.
Ponownie prychnęłam. Usiadłam na kamienistym podłożu tyłem do
niego czekając aż sobie pójdzie. *
Hashirama:
No... Nie obrażaj się na mnie~
*powiedziałem, podchodząc do niej* Nie bądź zła, że troszkę
się droczę.
Madara:
Zostaw mnie. *Obróciłam się i
pogroziłam mu kijem.* albo przetrzepie ci skórę!
Hashirama:
W to akurat wątpię~ *Roześmiałem
się, odchylając do tyłu i legając na kamieniach* Fajna jesteś,
wiesz?
Madara:
*Policzki zapiekły mnie gwałtownie.
Szybkim ruchem nakreśliłam między nami kreskę w żwirze.* Nie
zbliżaj się poza tą linię bo zobaczysz !
Hashirama:
Co zobaczę~? *Byłem ciekawy, co
takiego mi zrobi, jeśli przekroczę tą linie... Podpełzłem do
niej i położyłem palce tuż przy linii*
Madara:
*Otworzyłam szerzej oczy. On mnie
prowokował... Był nieznośny! kh! Poprawiłam patykiem linię
przysypując jego rękę kamykami.*
Hashirama:
Ał... *cofnąłem rękę...* Mówiłaś,
że chcesz mnie pobić tak?
Madara:
*Zrobiłam wymowną minę... okręciłam
się i usypałam w około siebie niewielki wał z żwiru.* nie
zbliżaj się do mojej fortecy intruzie.
Hashirama:
Hm...~~ Wiesz, lubię zdobywać różne
rzeczy~ Twoją fortecę też zdobędę~~ *Wstałem z ziemi~*
Madara:
Akurat! *Również się podniosłam.
Był trochę niniejszy ode mnie.* to że umiesz poszczać kaczki nie
pomoże ci w tym. *Podparłam się pod boki.*
Hashirama:
Oj. czy jesteś tego pewna? *Podszedłem
bliżej* A co, jeśli to zrobię~?
Madara:
Nie zrobisz. *Mruknęłam ostrzegawczo.
*
Hashirama:
*Zrobiłem jeszcze jeden krok w jej
kierunku* A może jednak~?
Madara:
*Nastawał na moim kopczyku. Widocznie
nie spodziewał się że podejmę jakieś działania bo kiedy
zdzieliłam go patykiem po głowie zdziwił się. Nie było to mocne
uderzenie. Ostrzegawcze. Mój cienki patyk którym rysowałam nawet
się nie złamał. *
Hashirama:
Ałć... Czyli naprawdę chcesz mnie
pobić?
Madara:
Myślałeś że kłamię?
Hashirama:
Nie, ale podobno dziewczyny zmieniają
swoje zdanie
Madara:
Masz przykład że to nieprawda. Ja z
kolei sądziłam że chłopcy dotrzymują słowa ,a to jak widać też
kłamstwo. Mówiłeś że zdobędziesz moją fortece, heh.
Hashirama:
*Pochyliłem się* Zawsze trzeba
próbować~ *powiedziałem.*
Madara:
Poddajesz się?
Hashirama:
Nie~~ *uśmiechnąłem się szeroko i
skokiem znalazłem się tuż przy niej*
Madara:
*Pchnął mnie swoim ciałem tak że
straciłam równowagę i wylądowałam na pupie.*
Hashirama:
*Przez nią również się
przewróciłem. podparłem się nad nią na rękach* A widzisz~~
Zdobylem~~
Madara:
Co ty wyprawiasz... Miałeś mnie
atakować, nie umiesz się bawić.
Hashirama:
Nie~~ miałem zdobyć twoją twierdzę~~
a ty już leżysz~~
Madara:
Ty też...
Hashirama:
Ale to ty na łopatkach, a ja
*podniosłem się i zaoferowałem jej swoją rękę* Już zdobyłem~
Madara:
*Wstałam bez jego pomocy.* Tss...
Hashirama:
No~ nie bądź taka... Taka
samodzielna~
Madara:
A jaka mam być?
Hashirama:
No... Na pewno mniej poważna~~ Daj na
luz~~
Madara:
To może ty zachowuj się bardziej jak
człowiek a nie jak zwierze....
Madara:
Jesteś za głośny.
Hashirama:
*Wywróciłem oczami i się
przeciągnąłem* Oj tam~
Hashirama:
Bardzo ci przeszkadza~?
Madara:
Ta, trochę.
Hashirama:
Hm... A jak się troszkę uciszę to
zostaniemy kolegami? *wyciągnąłem do niej rękę*
Madara:
Możemy... *powiedziałam ale nie
uścisnęłam jego dłoni.*
Hashirama:
Uhm... Jestem Hashi, a ty?
Madara:
Madara, mam na imię Madara.
Hashirama:
Mm~ ładnie~
Hashirama:
*Uśmiechnąłem się *Spotkamy się tu
jeszcze kiedyś? Może potrenujemy rzucanie kamyków~?
Madara:
Owszem, następnym razem cię pokonam.
Hashirama:
Zobaczymy~~ Hm... To kiedy się
widzimy~?
Madara:
Jutro o tej samej porze?
Hashirama:
Ok~~ *Uśmiechnąłem się przyjaźnie*
Czyli do zobaczenia, Madara~~ *pomachałem jej na odchodnym. Ojciec
mnie zabije za spóźnienie pewnie... Ale warto było~*
*~*~*
Madara:
M: *Jak się okazało twierdza którą
Hashirama zdobył tego dnia miała wiele znaczeń. Przypomniałam
sobie to prawie dwanaście lat później kiedy leżał nade mną w
podobnej pozycji tyle że w łóżku i półnagi.*
Hashirama:
*Wodziłem nosem po jej nagiej skórze
na szyi. Delikatnej i miękkiej, o jasnym odcieniu...* Jesteś piękna
*powiedziałem cicho.*
Madara:
Wiem o tym. *Westchnęłam znudzona.
Słyszałam od niego te słowa dziesiątki razy. Przeważnie wówczas
gdy nasze walki dobiegały końca i oboje wyglądaliśmy jak...
nieatrakcyjnie delikatnie mówiąc. Odprężyłam się. Było chłodno
ale ogrzewało mnie ciepło jego ciała.*
Hashirama:
*Moje ręce delikatnie wodziły po jej
obojczykach. Odchyliłem nieco połę jej ubrania. Wystawał stamtąd
bandaż, którego używała, by zmniejszyć swoje atuty... Nie
rozumiałem dlaczego...*
Madara:
*Nie pamiętam w którym momencie mnie
tak przerósł... Ale był prawie o głowę wyższy. Przesunęłam
dłońmi od miejsca za małżowiną uszną gdzie pieściłam
delikatną skórę aż po szerokie ramiona. Dotykał mnie w podobnym
miejscu i zastanawiałam się co tak naprawdę myśli o moim ciele?
Podobało mu się? Często powtarzał że jest miękkie... Z kolei on
jako mężczyzna pociągał mnie szczególnie z względu na ego
osobowość ciało było jedynie idealnym pojemnikiem na bezmiar tego
co nazywało się "Hashirama". Patrzyłam na niego spod
przymkniętych oczu. *
Hashirama:
Hm... *palcami przejechałem po jej
mostku* Nie widzę powodu, byś zakrywała swoje ciało w ten
sposób... *zacząłem rozwiązywać jej bandaż, mrucząc*
Madara:
*Zaśmiałam się cicho i pociągnęłam
go za włosy by spojrzał na moją twarz a nie na cycki.*
Sugerujesz.. *zaczęłam przeciągając sylaby* że mam tak malutki
biust że go nie widać? Czy chcesz przez to powiedzieć że nie
rozumiesz dlaczego je związuję drogi Hashiramo~~?
Hashirama:
Uh... Raczej to drugie *cmoknąłem ją
w brodę* Albo raczej dlaczego robisz to tak ciasno? I wcale nie masz
małych~
Madara:
Właśnie dlatego że nie są małe,
przeszkadzają mi w ćwiczeniach. *Zgięłam lekko nogę w kolanie
pocierając nim o krocze mojego kochanka. *
Hashirama:
*westchnąłem.* Innym dziewczynom
najwyraźniej to nie przeszkadza...
Madara:
Ale mnie taak~~
Hashirama:
Mm~~ Mogłabyś tak swoimi atutami
nawet zahipnotyzować wroga... *powiedziałem ponętnie, uwalniając
ją w końcu od ciasnoty bandaża... Przez to się odkształciły,
no...*
Madara:
Nie chce mieć biustu. Wolałabym mieć
taką pierś jak ty...
Hashirama:
Ale ja jestem płaski...
13-02-24 17:35:59 :: Madara:
O to mi chodzi~~ *Klep łam go w lewą
pierś* płaski jak decha~~~
Hashirama:
*Zachichotałem* Cóż... Na moją
płaskość wrodzoną już nic nie poradzimy
Madara:
Ale na moją niepożądaną wypukłość
tłuszczową możemy, dlatego je związuje. *Objęłam go ramionami
za szyję i przyciągnęłam do siebie mając nadzieję że to
zachęci go do dalszych pieszczot. *
Hashirama:
*Przymrużyłem oczy i po chwili znów
zaczęliśmy się całować. Rękoma kontynuowałem rozbieranie jej.*
Madara:
*Poluźnił i rozwiązał szarfy
którymi związywałam tunikę w pasię. Rozebrał mnie do cienkich
halek bielizny a ja rozpięłam mu pas od spodni wymusiłam by je
zdjął. *
Hashirama:
*I tak oboje w samej bieliźnie,
dotykaliśmy swoich ciał... Madara miała tak cudowne ciało, że
chciało się na nią zawsze patrzeć, gdy w czasie treningu obdarł
się choć kawałek jej ubrania... A teraz... Teraz ona byłe tu na
łóżku ze mną... Kiedy nasza wieloletnia przyjaźń przerodziła
się w coś innego? W coś więcej?*
Madara:
*Przewróciłam go na bok tak że legł
na plecach i usiadłam okrakiem na jego biodrach. Trzymał mnie w
pasie i nawet na chwilę nie przestawaliśmy się całować. Chyba
bezwiednie jego lędźwie unosiły się lekko ocierając o mnie. Nie
leżał też oczywiście bezczynnie. Wiercił się, podciągał,
przesuwał mnie i oczywiście obmacywał a ja robiłam dokładnie to
samo. Zastanawiałam się czy może... miał kogoś wcześniej. Nie
na pewno nie. Bo kiedy? *
Hashirama:
*Widziałem wiele razy, kiedy na
mieście Madara była podrywana przez chłopaków... Ale ona nie
zwracała na nich szczególnej uwagi... I wolała chyba spędzić
czasem na treningu niż na jakiś randkach... Ale czy to dlatego, że
ja z nią trenowałem? Czy... *
Madara:
*To co chcieliśmy zrobić wyszło
stosunkowo spontanicznie i wydawało się że wszystko jest tak jak
powinno być. Ja on, łóżko. Byliśmy prawie nadzy. Czułam pod
sobą jego twardą erekcje ale... co dalej? Przedłużyłam pocałunek
licząc na jakąś jego.. inicjatywę. *
Hashirama:
*Ująłem w palce jej bieliznę i
zsunąłem ją z niej, przewracając ją z powrotem na plecy.
Popatrzyłem na nią, szukając w jej oczach przyzwolenia na ciąg
dalszy.*
Madara:
*Złąpałam go za dłonie trzymające
brzegi moich majtek. * robiłeś to już wcześniej?
Hashirama:
*Zarumieniłem się, ale pokręciłem
głową. Niby miałem już dwudziestkę na karku... Ale wciąż byłem
prawiczkiem... Nie to co nasi rówieśnicy...* A-a ty?
Madara:
*Czyli oboje w tej kwestii byliśmy
beznadziejni...? * Ale wiesz co ze mną zrobić... tak?
Hashirama:
*Pokiwałem głową. Jeszcze głupiej
się było przyznać, że słuchałem długotrwałych opowieści
kolegów, jak to było za ich pierwszym razem... No i te rysunki
pornograficzne...*
Madara:
Hokage od siedmiu boleści... *puściłam
jego ręce i zamknęłam oczy. Policzki mnie już nie piekły a...
paliły. *
Hashirama:
*Obnażyłem ją i zacząłem całować
jej ciało, schodząc coraz niżej. Piersi, pępek i pachwiny...
Ładnie pachniała. Nie dawno oboje braliśmy kąpiele...*
Madara:
*Zakryłam sobie twarz dłońmi. Czułam
się... niekomfortowo leżąc nago. poprosiłam by przeszedł do
rzeczy.*
Hashirama:
*Cóż... denerwowałem się...
Rozchyliłem jej nogi i zaraz potem powoli w nią wszedłem.
Znalazłem się w niej... W środku... Wypełniałem ją... To
brzmiało niedorzecznie...*
Madara:
*Zacisnęłam palce na kołdrze.
Zabolało inaczej niż się tego mogłabym spodziewać. To było...
uczucie wywołujące we mnie jeszcze większy strach. Zacisnęłam
powieki. To była wina tego że nie umiałam się odprężyć...*
Hashirama:
*Wszedłem w nią do końca i wtuliłem
się w nią. Ciasno... Ale niezwykle ciepło... westchnąłem cicho.
Nie poruszając jeszcze, zacząłem ją delikatnie obcałowywać...*
M-madara...
Madara:
*Delikatne pocałunki które składał
na moim policzku a potem ustach działały uspokajająco... albo po
prostu odwróciły moją uwagę od tego co wtargnęło między moje
nogi. Objęłam go udami wzdychając cicho.*
Hashirama:
*zacząłem się poruszać w niej.
Bardzo powoli... Ale nie byłem pewien, czy to jej jeszcze bardziej
nie boli... Ustami starałem się zrobić wszystko, by jej było
przyjemnie... Polizałem ją za uchem*
Madara:
*Wzdrygnęłam się uśmiechając lekko
kiedy połaskotał mnie językiem. Odprężyłam się i objęłam go
ramionami dając do zrozumienia że może kontynuować. *
Hashirama:
*Delikatnie przyspieszyłem. Poczułem
jej paznokcie na plecach. syknąłem cicho. *Kocica...
Madara:
Ale bez przezwisk... ach... N-nie
porównuj mnie d-do zwierząt. *Przytuliłam się całym ciałem do
jego torsu.* uch...
Hashirama:
Ale draapiesz~ *jęknąłem jej w usta,
które znów ucałowałem, przyspieszając nieco*
Madara:
*Czułam jak się we mnie porusza a ja
wraz z nim bo pchał mnie swoim ciałem tak że szorowałam po łóżku
które trzeszczało. Zakryłam sobie usta by nie jęczeć z
przyjemności która raz za razem ściskała moje gardło a zaraz
potem wydobywała z niego wrzaski.*
Hashirama:
*Przyspieszyło mi się tętno i
oddech. Podniosłem nieco jej biodra, by móc w nią lepiej wchodzić.
Głębiej. Intensywniej... Nh~~ I obawiałem się, że skoro to mój
pierwszy raz, to będzie krótko... A gdzie tam...*
Madara:
*Miałam wrażenie że Hashirama
rozdziera mnie od środka, rozpruwa i obnaża do stanu jeszcze
bardziej intymnego niż sama nagość. Słyszałam go, czułam
zapach, czułam smak jego skóry i puls... To było... niesamowite. *
Hashirama:
*zespolenie. Czułem jakieś połączenie
między nami. Przed oczami przemykały nasze wspólne przeżycia aż
po ten moment... Ale...* M-mada~~ *jęknąłem, wysuwając się z
niej. zaraz potem doszedłem już poza nią. Kilku znajomych w ten
sposób doczekało się potomstwa... a ja nie chciałem tego robić
Madarze... Nie w tym momencie...*
Madara:
*Co...? Już....? Wciąż leżałam z
rozłożonymi nogami kiedy on zaskomlał i zatrząsł się poza mną.
Złożyłam nogi. Obróciłam się na bok i przykryłam kołdrą. *
Madara:
zawstydzające...
Hashirama:
M-mada... Wybacz... *wtuliłem się w
nią...*
Madara:
*Obróciłam się do niego i objęłam
go ramionami. * Jesteś beznadziejny... *Mruknęłam bez cienia
faktycznej złości. Było o wiele lepiej niż się spodziewałam.*
Hashirama:
*Zmrużyłem oczy. Jakoś się
uspokoiłem po odbytym orgazmie... Ale... Moje palce zniżyły się
do jej podbrzusza. Powinienem dać jej jeszcze trochę przyjemności*
Przewróć się na plecy...
Madara:
Hashirama... ja już mam dosyć...
Hashirama:
A...ale na pewno?
Madara:
Tak... idź spać.
Hashirama:
Uh... *Władcza kobieta... Tak... Taka
była najlepsza... Przytuliłem ją do siebie i cmoknąłem w
policzek* Tak... spać... Dobranoc... Madara...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz