wtorek, 26 lutego 2013

Zdobędę Twoją twierdzę

Przepraszam, że tak długo nie dawałam znaku życia...
Otóż przez przygotowania do szkoły i częste czytanie lektur i w ogóle, nie mam prawie na nic czasu...
A to, że mam włączone gadu to inna sprawa...

I tak w ostatnich dniach powstał ten oneshot... w sumie wczoraj...
Jest to nawiązanie do ostatnich wydarzeń w Mandze, ale w alternatywnej wersji.

Zapraszam~

*~~**~*

~
Madara:
*Pogoda się załamała i kiedy stałam nad brzegiem rzeki woda poruszała się niespokojnie targana wywołanymi przez wiatr falami. Nic dziwnego że nie mogłam wywołać więcej niż kilku kaczek. Bezsens khe! Rzuciłam kolejny kamień do wody z złością nawet nie chcąc by prześlizgnął się po powierzchni. Obok miejsca gdzie utonął mój kamień przemknął drugi. Odwróciłam się. Za mną stał... osobliwy koleś... I zaczął się wymądrzać. * Kim ty w ogóle jesteś? *Zapytałam przybierając skrzywiony wyraz twarzy.*

Hashirama:
*Uśmiechnąłem się* Hmm. Póki co możesz mnie nazywać swoim rywalem w puszczaniu kaczek... Ale w sumie cię już pokonałem.

Madara:
*Zachowywał się dziwnie i wyglądał jeszcze bardziej dziwacznie.... i był irytujący. Miałam ochotę rzucić w niego kamieniem który trzymałam w zaciśniętej pięści.* To nie były żadne zawody... *Głupku... *

Hashirama:
Ale do zdrowej rywalizacji nie potrzeba zawodów~

Madara:
Tsss... przeszkadzasz mi ty... "rywalu w puszczaniu kaczek" . *Powtórzyłam naśladując jego śmieszny akcent*

Hashirama:
Oj, przepraszam. Nie gniewaj się na mnie *powiedziałem i ukucnąłem przed wodą. Napiłem się trochę*

Madara:
*Zrobiłam kilka kroków ku niemu. Kim naprawdę był ten chłopak? Miał na sobie takie ubrania jakby przed chwilą uciekł z jakiejś odświętnej ceremonii. I co robił w środku lasu?* ... co ty tutaj robisz...?

Hashirama:
Nie widać? Piję wodę~

Madara:
*Jego odpowiedzi były irytujące. Ponownie prychnęłam. Usiadłam na kamienistym podłożu tyłem do niego czekając aż sobie pójdzie. *

Hashirama:
No... Nie obrażaj się na mnie~ *powiedziałem, podchodząc do niej* Nie bądź zła, że troszkę się droczę.

Madara:
Zostaw mnie. *Obróciłam się i pogroziłam mu kijem.* albo przetrzepie ci skórę!

Hashirama:
W to akurat wątpię~ *Roześmiałem się, odchylając do tyłu i legając na kamieniach* Fajna jesteś, wiesz?

Madara:
*Policzki zapiekły mnie gwałtownie. Szybkim ruchem nakreśliłam między nami kreskę w żwirze.* Nie zbliżaj się poza tą linię bo zobaczysz !

Hashirama:
Co zobaczę~? *Byłem ciekawy, co takiego mi zrobi, jeśli przekroczę tą linie... Podpełzłem do niej i położyłem palce tuż przy linii*

Madara:
*Otworzyłam szerzej oczy. On mnie prowokował... Był nieznośny! kh! Poprawiłam patykiem linię przysypując jego rękę kamykami.*

Hashirama:
Ał... *cofnąłem rękę...* Mówiłaś, że chcesz mnie pobić tak?

Madara:
*Zrobiłam wymowną minę... okręciłam się i usypałam w około siebie niewielki wał z żwiru.* nie zbliżaj się do mojej fortecy intruzie.

Hashirama:
Hm...~~ Wiesz, lubię zdobywać różne rzeczy~ Twoją fortecę też zdobędę~~ *Wstałem z ziemi~*

Madara:
Akurat! *Również się podniosłam. Był trochę niniejszy ode mnie.* to że umiesz poszczać kaczki nie pomoże ci w tym. *Podparłam się pod boki.*

Hashirama:
Oj. czy jesteś tego pewna? *Podszedłem bliżej* A co, jeśli to zrobię~?

Madara:
Nie zrobisz. *Mruknęłam ostrzegawczo. *

Hashirama:
*Zrobiłem jeszcze jeden krok w jej kierunku* A może jednak~?

Madara:
*Nastawał na moim kopczyku. Widocznie nie spodziewał się że podejmę jakieś działania bo kiedy zdzieliłam go patykiem po głowie zdziwił się. Nie było to mocne uderzenie. Ostrzegawcze. Mój cienki patyk którym rysowałam nawet się nie złamał. *

Hashirama:
Ałć... Czyli naprawdę chcesz mnie pobić?

Madara:
Myślałeś że kłamię?

Hashirama:
Nie, ale podobno dziewczyny zmieniają swoje zdanie

Madara:
Masz przykład że to nieprawda. Ja z kolei sądziłam że chłopcy dotrzymują słowa ,a to jak widać też kłamstwo. Mówiłeś że zdobędziesz moją fortece, heh.

Hashirama:
*Pochyliłem się* Zawsze trzeba próbować~ *powiedziałem.*

Madara:
Poddajesz się?

Hashirama:
Nie~~ *uśmiechnąłem się szeroko i skokiem znalazłem się tuż przy niej*

Madara:
*Pchnął mnie swoim ciałem tak że straciłam równowagę i wylądowałam na pupie.*

Hashirama:
*Przez nią również się przewróciłem. podparłem się nad nią na rękach* A widzisz~~ Zdobylem~~

Madara:
Co ty wyprawiasz... Miałeś mnie atakować, nie umiesz się bawić.

Hashirama:
Nie~~ miałem zdobyć twoją twierdzę~~ a ty już leżysz~~

Madara:
Ty też...

Hashirama:
Ale to ty na łopatkach, a ja *podniosłem się i zaoferowałem jej swoją rękę* Już zdobyłem~

Madara:
*Wstałam bez jego pomocy.* Tss...

Hashirama:
No~ nie bądź taka... Taka samodzielna~

Madara:
A jaka mam być?

Hashirama:
No... Na pewno mniej poważna~~ Daj na luz~~

Madara:
To może ty zachowuj się bardziej jak człowiek a nie jak zwierze....

Madara:
Jesteś za głośny.

Hashirama:
*Wywróciłem oczami i się przeciągnąłem* Oj tam~

Hashirama:
Bardzo ci przeszkadza~?

Madara:
Ta, trochę.

Hashirama:
Hm... A jak się troszkę uciszę to zostaniemy kolegami? *wyciągnąłem do niej rękę*

Madara:
Możemy... *powiedziałam ale nie uścisnęłam jego dłoni.*

Hashirama:
Uhm... Jestem Hashi, a ty?

Madara:
Madara, mam na imię Madara.

Hashirama:
Mm~ ładnie~

Hashirama:
*Uśmiechnąłem się *Spotkamy się tu jeszcze kiedyś? Może potrenujemy rzucanie kamyków~?

Madara:
Owszem, następnym razem cię pokonam.

Hashirama:
Zobaczymy~~ Hm... To kiedy się widzimy~?

Madara:
Jutro o tej samej porze?

Hashirama:
Ok~~ *Uśmiechnąłem się przyjaźnie* Czyli do zobaczenia, Madara~~ *pomachałem jej na odchodnym. Ojciec mnie zabije za spóźnienie pewnie... Ale warto było~*

*~*~*

Madara:
M: *Jak się okazało twierdza którą Hashirama zdobył tego dnia miała wiele znaczeń. Przypomniałam sobie to prawie dwanaście lat później kiedy leżał nade mną w podobnej pozycji tyle że w łóżku i półnagi.*

Hashirama:
*Wodziłem nosem po jej nagiej skórze na szyi. Delikatnej i miękkiej, o jasnym odcieniu...* Jesteś piękna *powiedziałem cicho.*

Madara:
Wiem o tym. *Westchnęłam znudzona. Słyszałam od niego te słowa dziesiątki razy. Przeważnie wówczas gdy nasze walki dobiegały końca i oboje wyglądaliśmy jak... nieatrakcyjnie delikatnie mówiąc. Odprężyłam się. Było chłodno ale ogrzewało mnie ciepło jego ciała.*

Hashirama:
*Moje ręce delikatnie wodziły po jej obojczykach. Odchyliłem nieco połę jej ubrania. Wystawał stamtąd bandaż, którego używała, by zmniejszyć swoje atuty... Nie rozumiałem dlaczego...*

Madara:
*Nie pamiętam w którym momencie mnie tak przerósł... Ale był prawie o głowę wyższy. Przesunęłam dłońmi od miejsca za małżowiną uszną gdzie pieściłam delikatną skórę aż po szerokie ramiona. Dotykał mnie w podobnym miejscu i zastanawiałam się co tak naprawdę myśli o moim ciele? Podobało mu się? Często powtarzał że jest miękkie... Z kolei on jako mężczyzna pociągał mnie szczególnie z względu na ego osobowość ciało było jedynie idealnym pojemnikiem na bezmiar tego co nazywało się "Hashirama". Patrzyłam na niego spod przymkniętych oczu. *

Hashirama:
Hm... *palcami przejechałem po jej mostku* Nie widzę powodu, byś zakrywała swoje ciało w ten sposób... *zacząłem rozwiązywać jej bandaż, mrucząc*

Madara:
*Zaśmiałam się cicho i pociągnęłam go za włosy by spojrzał na moją twarz a nie na cycki.* Sugerujesz.. *zaczęłam przeciągając sylaby* że mam tak malutki biust że go nie widać? Czy chcesz przez to powiedzieć że nie rozumiesz dlaczego je związuję drogi Hashiramo~~?

Hashirama:
Uh... Raczej to drugie *cmoknąłem ją w brodę* Albo raczej dlaczego robisz to tak ciasno? I wcale nie masz małych~

Madara:
Właśnie dlatego że nie są małe, przeszkadzają mi w ćwiczeniach. *Zgięłam lekko nogę w kolanie pocierając nim o krocze mojego kochanka. *

Hashirama:
*westchnąłem.* Innym dziewczynom najwyraźniej to nie przeszkadza...

Madara:
Ale mnie taak~~

Hashirama:
Mm~~ Mogłabyś tak swoimi atutami nawet zahipnotyzować wroga... *powiedziałem ponętnie, uwalniając ją w końcu od ciasnoty bandaża... Przez to się odkształciły, no...*

Madara:
Nie chce mieć biustu. Wolałabym mieć taką pierś jak ty...

Hashirama:
Ale ja jestem płaski...

13-02-24 17:35:59 :: Madara:
O to mi chodzi~~ *Klep łam go w lewą pierś* płaski jak decha~~~

Hashirama:
*Zachichotałem* Cóż... Na moją płaskość wrodzoną już nic nie poradzimy

Madara:
Ale na moją niepożądaną wypukłość tłuszczową możemy, dlatego je związuje. *Objęłam go ramionami za szyję i przyciągnęłam do siebie mając nadzieję że to zachęci go do dalszych pieszczot. *

Hashirama:
*Przymrużyłem oczy i po chwili znów zaczęliśmy się całować. Rękoma kontynuowałem rozbieranie jej.*

Madara:
*Poluźnił i rozwiązał szarfy którymi związywałam tunikę w pasię. Rozebrał mnie do cienkich halek bielizny a ja rozpięłam mu pas od spodni wymusiłam by je zdjął. *

Hashirama:
*I tak oboje w samej bieliźnie, dotykaliśmy swoich ciał... Madara miała tak cudowne ciało, że chciało się na nią zawsze patrzeć, gdy w czasie treningu obdarł się choć kawałek jej ubrania... A teraz... Teraz ona byłe tu na łóżku ze mną... Kiedy nasza wieloletnia przyjaźń przerodziła się w coś innego? W coś więcej?*

Madara:
*Przewróciłam go na bok tak że legł na plecach i usiadłam okrakiem na jego biodrach. Trzymał mnie w pasie i nawet na chwilę nie przestawaliśmy się całować. Chyba bezwiednie jego lędźwie unosiły się lekko ocierając o mnie. Nie leżał też oczywiście bezczynnie. Wiercił się, podciągał, przesuwał mnie i oczywiście obmacywał a ja robiłam dokładnie to samo. Zastanawiałam się czy może... miał kogoś wcześniej. Nie na pewno nie. Bo kiedy? *

Hashirama:
*Widziałem wiele razy, kiedy na mieście Madara była podrywana przez chłopaków... Ale ona nie zwracała na nich szczególnej uwagi... I wolała chyba spędzić czasem na treningu niż na jakiś randkach... Ale czy to dlatego, że ja z nią trenowałem? Czy... *

Madara:
*To co chcieliśmy zrobić wyszło stosunkowo spontanicznie i wydawało się że wszystko jest tak jak powinno być. Ja on, łóżko. Byliśmy prawie nadzy. Czułam pod sobą jego twardą erekcje ale... co dalej? Przedłużyłam pocałunek licząc na jakąś jego.. inicjatywę. *

Hashirama:
*Ująłem w palce jej bieliznę i zsunąłem ją z niej, przewracając ją z powrotem na plecy. Popatrzyłem na nią, szukając w jej oczach przyzwolenia na ciąg dalszy.*

Madara:
*Złąpałam go za dłonie trzymające brzegi moich majtek. * robiłeś to już wcześniej?

Hashirama:
*Zarumieniłem się, ale pokręciłem głową. Niby miałem już dwudziestkę na karku... Ale wciąż byłem prawiczkiem... Nie to co nasi rówieśnicy...* A-a ty?

Madara:
*Czyli oboje w tej kwestii byliśmy beznadziejni...? * Ale wiesz co ze mną zrobić... tak?

Hashirama:
*Pokiwałem głową. Jeszcze głupiej się było przyznać, że słuchałem długotrwałych opowieści kolegów, jak to było za ich pierwszym razem... No i te rysunki pornograficzne...*

Madara:
Hokage od siedmiu boleści... *puściłam jego ręce i zamknęłam oczy. Policzki mnie już nie piekły a... paliły. *

Hashirama:
*Obnażyłem ją i zacząłem całować jej ciało, schodząc coraz niżej. Piersi, pępek i pachwiny... Ładnie pachniała. Nie dawno oboje braliśmy kąpiele...*

Madara:
*Zakryłam sobie twarz dłońmi. Czułam się... niekomfortowo leżąc nago. poprosiłam by przeszedł do rzeczy.*

Hashirama:
*Cóż... denerwowałem się... Rozchyliłem jej nogi i zaraz potem powoli w nią wszedłem. Znalazłem się w niej... W środku... Wypełniałem ją... To brzmiało niedorzecznie...*

Madara:
*Zacisnęłam palce na kołdrze. Zabolało inaczej niż się tego mogłabym spodziewać. To było... uczucie wywołujące we mnie jeszcze większy strach. Zacisnęłam powieki. To była wina tego że nie umiałam się odprężyć...*

Hashirama:
*Wszedłem w nią do końca i wtuliłem się w nią. Ciasno... Ale niezwykle ciepło... westchnąłem cicho. Nie poruszając jeszcze, zacząłem ją delikatnie obcałowywać...* M-madara...

Madara:
*Delikatne pocałunki które składał na moim policzku a potem ustach działały uspokajająco... albo po prostu odwróciły moją uwagę od tego co wtargnęło między moje nogi. Objęłam go udami wzdychając cicho.*

Hashirama:
*zacząłem się poruszać w niej. Bardzo powoli... Ale nie byłem pewien, czy to jej jeszcze bardziej nie boli... Ustami starałem się zrobić wszystko, by jej było przyjemnie... Polizałem ją za uchem*

Madara:
*Wzdrygnęłam się uśmiechając lekko kiedy połaskotał mnie językiem. Odprężyłam się i objęłam go ramionami dając do zrozumienia że może kontynuować. *

Hashirama:
*Delikatnie przyspieszyłem. Poczułem jej paznokcie na plecach. syknąłem cicho. *Kocica...

Madara:
Ale bez przezwisk... ach... N-nie porównuj mnie d-do zwierząt. *Przytuliłam się całym ciałem do jego torsu.* uch...

Hashirama:
Ale draapiesz~ *jęknąłem jej w usta, które znów ucałowałem, przyspieszając nieco*

Madara:
*Czułam jak się we mnie porusza a ja wraz z nim bo pchał mnie swoim ciałem tak że szorowałam po łóżku które trzeszczało. Zakryłam sobie usta by nie jęczeć z przyjemności która raz za razem ściskała moje gardło a zaraz potem wydobywała z niego wrzaski.*

Hashirama:
*Przyspieszyło mi się tętno i oddech. Podniosłem nieco jej biodra, by móc w nią lepiej wchodzić. Głębiej. Intensywniej... Nh~~ I obawiałem się, że skoro to mój pierwszy raz, to będzie krótko... A gdzie tam...*

Madara:
*Miałam wrażenie że Hashirama rozdziera mnie od środka, rozpruwa i obnaża do stanu jeszcze bardziej intymnego niż sama nagość. Słyszałam go, czułam zapach, czułam smak jego skóry i puls... To było... niesamowite. *

Hashirama:
*zespolenie. Czułem jakieś połączenie między nami. Przed oczami przemykały nasze wspólne przeżycia aż po ten moment... Ale...* M-mada~~ *jęknąłem, wysuwając się z niej. zaraz potem doszedłem już poza nią. Kilku znajomych w ten sposób doczekało się potomstwa... a ja nie chciałem tego robić Madarze... Nie w tym momencie...*

Madara:
*Co...? Już....? Wciąż leżałam z rozłożonymi nogami kiedy on zaskomlał i zatrząsł się poza mną. Złożyłam nogi. Obróciłam się na bok i przykryłam kołdrą. *

Madara:
zawstydzające...

Hashirama:
M-mada... Wybacz... *wtuliłem się w nią...*

Madara:
*Obróciłam się do niego i objęłam go ramionami. * Jesteś beznadziejny... *Mruknęłam bez cienia faktycznej złości. Było o wiele lepiej niż się spodziewałam.*

Hashirama:
*Zmrużyłem oczy. Jakoś się uspokoiłem po odbytym orgazmie... Ale... Moje palce zniżyły się do jej podbrzusza. Powinienem dać jej jeszcze trochę przyjemności* Przewróć się na plecy...

Madara:
Hashirama... ja już mam dosyć...

Hashirama:
A...ale na pewno?

Madara:
Tak... idź spać.

Hashirama:
Uh... *Władcza kobieta... Tak... Taka była najlepsza... Przytuliłem ją do siebie i cmoknąłem w policzek* Tak... spać... Dobranoc... Madara...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz