-Panie Honda, to powie pan nam wreszcie o co chodzi? – zapytał L, mieszając lizakiem herbatę.
-Nie bądź taki niecierpliwy, L-kun – odparł staruszek Japonia. – Już mówię.
Wszyscy się skupili, by usłyszeć każde słowo.
-Otóż parę dni temu zaczęły dziać się dziwne rzeczy na terenie Japonii. Te ostatnie zabójstwa nie były na pewno zrobione za sprawą KIRY.
-Na serio nie? – zapytał niedowierzając L. „To były najlepsze dowody jakie miałem przeciw mojemu ostatniemu typowi na KIRĘ... No cóż, będę musiał szukać dalej" – pomyślał chłopak.
-Nie. Wszczęto bunt w świecie Shinigami.
-CO?! – krzyknęli jednocześnie Light, Ciel i Sebastian. L, Arthur i Kiku spojrzeli na pozostałą trójkę ze zdziwieniem.
-Tak. Wszczęto bunt. Pan Sebastian pewnie wiele wie na temat Shinigami, prawda? – zapytał go Honda.
-Oczywiście, że wiem wiele. Każdy kraj ma swój oddział Bogów Śmierci, by mogli oni kontrolować ilość dusz na Ziemi. Japonia ma wyjątkowo 2 oddziały. Jeden z Shinigami, które zabijają dla siebie i drugi, w którym liczy się zdobycie „zaginionej" duszy.
-Tak. Ale wszystkie instytucje Shinigami na świecie są kontrolowane przez Hades. Najważniejszy z Oddziałów Sędziego Piekieł został opanowany przez złego. Dyrektora Konoe uprowadzono.. Ktoś zastąpił go na tym stanowisku i w świecie Shinigami zapanował chaos.
-Jak to? – zapytał Ciel. – Jeszcze wczoraj normalnie rozmawiałem z jednym Shinigami i nic się nie skarżył.
-Fala jeszcze nie dotarła do Anglii – powiedział Arthur. – Gdyby dotarła już bym wiedział.
-Póki co, wszystko dzieje się tylko tu, na wyspach – rzekł Kiku. – Dlatego chciałbym, abyście zniszczyli to w zarodku, zanim ludzie na całym świecie nie zaczną ginąć bez powodu.
-To jest chore – oznajmił L. – Twierdzi pan, że istnieje coś takiego jak Bogowie Śmerci?
-Tak jest, L-kun. Istnieją.
-Jest to tak nieprawdopodobne, że...
-Istnieją, L. Są wokół nas, a ty nawet nie wiesz o ich obeności. – rzekł Ciel. - Więc, podejmiesz się ryzyka i pomożesz nam w sprawie? A może się boisz?
Ryuzaki musiał się zastanowić. Czy on się bał? Nie do końca. Raczej obawiał, że to same bzdury. Ale postanowił zaryzykować.
-Niech wam będzie. Wchodzę w to. Light? Będziesz mi pomagał?
-Oczywiście. Trzeba sobie w końcu dać trochę wolnego od sprawy KIRY – odparł.
-No to jesteśmy w komplecie, paniczu – oznajmił Sebastian nalewając herbaty Cielowi.
*~*~*
-L, czy mogę cię zaprosić na mały spacerek? –zapytał Ciel podchodząc do starszego kolegi.
-A czemu chciałbyś to zrobić? Jaki jest twój cel?
-Poznanie osoby, z którą przez jakiś czas będę pracował.
-No możemy – L wstał i nie zakładając butów wyszedł z Cielem na dach hotelu. – O czym chciałbyś się dowiedzieć?
-Dlaczego mówią do ciebie L? – zapytał Ciel patrząc prosto w oczy Ryuzakiemu.
-Bo tak mam na imię. Nie znam swojego pełnego imienia – odpowiedział.
-A o co chodzi z tym całym KIRĄ?
-To zabójca, który nie wiem w jaki sposób zabija wiele ludzi.
-Czy masz już jakiś podejrzanych?
-Jednego.
-Kim on jest?
-To Light Yagami.
*~*~*
-Ryuk – zaczął Light, będąc już sam w pokoju hotelowym.
-Tak? – zapytał shinigami wyłaniając się z sufitu.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś, że coś się dzieje?
-Nie wiedziałem. Ciągle siedzę tu na Ziemi i do domu wracam rzadko. A niektóre wiadomości od tak nie docierają do mnie.
-Jesteś niemożliwy – mruknął chłopak, rzucając się na łóżko
Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę – zawołał Light, siadając.
W drzwiach ukazał się lokaj rodziny Phantomhive.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałbym o coś pana zapytać, panie Yagami.
-Słucham.
-Chciałbym zapytać, dlaczego na słowo Shinigami zareagował pan tak gwałtownie?
-Czy muszę odpowiadać na to pytanie?
-Tak. W przeciwnym razie, wypytam o parę spraw twojego przyjaciela, który teraz stoi za mną.
Light i Ryuk byli zaskoczeni.
-Ale jak ty mnie widzisz? –zapytał Ryuk. – Light, dałeś mu kawałek notatnika?
-Nie, Ryuk. Ale to dobre pytanie. Kim ty właściwie jesteś Sebastianie?
-Jestem tylko piekielnie dobrym lokajem – odparł, zgiął się w pół i po chwili opuścił pokój.
*~*~*
Light Yagami wyszedł z łazienki ubrany już w piżamę oraz z narzuconym na ramiona szlafrokiem. Wycierał mokre włosy ręcznikiem hotelowym, kiedy poczuł, że coś jest nie tak jak powinno. Spojrzał przed siebie i ujrzał siedzącego Ciela na krześle oraz stojącego obok niego lokaja.
-Co jest? - zapytał zdziwiony.
-Jest sprawa – odparł Ciel wpatrując się uważnie w Lighta. - siadaj – wskazał łóżko. Ton głosu trzynastolatka nie pozwalał mu się sprzeciwić i potulnie usiadł na wskazanym miejscu.
-Jaka to sprawa?
-Otóż tak – zaczął Ciel. - My wszyscy widzimy twojego przyjaciela, którego niestety teraz z nami nie ma. Właśnie. Gdzie on jest?
-Poszedł rozprostować gdzieś skrzydła – odparł od niechcenia Yagami.
-To nawet lepiej. Wracając do tematu... Czy nie lepiej było by wdrożyć L do sprawy? Tak by widział przynajmniej tego shinigami?
-Ale wtedy...
-Wiem, że to zagrozi tobie i może cię zdemaskować, ale możemy coś zawsze wymyślić. Jakieś alibi dla ciebie.
-Ale dlaczego?
-Bo L jest podobno tym najlepszym detektywem ale bez zobaczenia shinigami nie uwierzy.
-Zgoda... Tylko będzie naprawdę coś wymyślić.
-Ale tymczasem jeszcze jedna rzecz jest do obgadania.
-Jaka?
-Sebastian – skinął głową na lokaja, który się skłonił i zaczął mówić.
-Potrzebujemy shinigami, który będzie mógł wybrac się do Emancho, do Urzędu Dziesięciu Królów, by sprawdzić co jest grane.
-A nie może to zrobić któryś z tych waszych znajomych?
-Żaden nie zna japońskiego – odparł Sebastian. I do tego pewnie Ryuk zna o wiele lepiej tamten budynek.
-Ale co wam to da?
-Orientacyjnie sprawdzi dla nas co tam się wyprawia. W końcu pan Honda się martwi o ludzi. A jeszcze musimy wiedzieć, czym można go opłacić, bo na pewno nie zrobi tego za darmo, co?
-Wiem, co go przekona – uśmiechnął się wrednie Light.
*~*~*
Light, Ciel i Sebastian z samego rana siedzieli w salonie. Na stole stała skrzynka z jabłkami a z naprzeciwko stał Ryuk. Na widok ulubionego „narkotyku" aż mu ślinka leciała.
-Te jabłak są twoje – zaczął Ciel.
-Gdzie jest haczyk? - zapytał podejrzliwie shinigami.
-Musisz udać się do Emancho i wybadać co tam się stało – odparł Sebastian.
-Tylko tyle?
-Tyle będzie jak zdobędziesz dużo użytecznych informacji.
-To ja od razu idę – już wystawił noge przez okno, kiedy Light go zatrzymał.
-Czekaj. Jeszcze jedno...
*~*~*
Ryuk został oddelegowany na przeszpiegi. Wysłał go tam Light, grożąc mu banem na jabłka. A jak chciał dostać tę skrzynkę, to musiał to zrobić.
Wszedł jak zawsze do budynku, w którym rzadko bywał. Od razu zauważył, że nie wszystko jest tak jak było. Zamiast żółtych korytarzy widział białe ściany niczym w szpitalu. Reszta wystroju też się zmieniła.
A co najważniejsze: zawsze tu było gwarno, a teraz świeciło pustkami.
Na środku skrzyżowania był wielkich rozmiaów portret. Shinigami od razu rozpoznał jegomościa na obrazku. A tego nienawidził ze wszystkich. Szybko usunął się w cień i podążył ku Ziemi.
Wtem usłyszał krzyk. Spojrzał za siebie. Rozpoznał intonację dźwięku. Tak wysokie odgłosy wydają z siebie tylko jedne istoty. A były to anioły.
-Nie bądź taki niecierpliwy, L-kun – odparł staruszek Japonia. – Już mówię.
Wszyscy się skupili, by usłyszeć każde słowo.
-Otóż parę dni temu zaczęły dziać się dziwne rzeczy na terenie Japonii. Te ostatnie zabójstwa nie były na pewno zrobione za sprawą KIRY.
-Na serio nie? – zapytał niedowierzając L. „To były najlepsze dowody jakie miałem przeciw mojemu ostatniemu typowi na KIRĘ... No cóż, będę musiał szukać dalej" – pomyślał chłopak.
-Nie. Wszczęto bunt w świecie Shinigami.
-CO?! – krzyknęli jednocześnie Light, Ciel i Sebastian. L, Arthur i Kiku spojrzeli na pozostałą trójkę ze zdziwieniem.
-Tak. Wszczęto bunt. Pan Sebastian pewnie wiele wie na temat Shinigami, prawda? – zapytał go Honda.
-Oczywiście, że wiem wiele. Każdy kraj ma swój oddział Bogów Śmierci, by mogli oni kontrolować ilość dusz na Ziemi. Japonia ma wyjątkowo 2 oddziały. Jeden z Shinigami, które zabijają dla siebie i drugi, w którym liczy się zdobycie „zaginionej" duszy.
-Tak. Ale wszystkie instytucje Shinigami na świecie są kontrolowane przez Hades. Najważniejszy z Oddziałów Sędziego Piekieł został opanowany przez złego. Dyrektora Konoe uprowadzono.. Ktoś zastąpił go na tym stanowisku i w świecie Shinigami zapanował chaos.
-Jak to? – zapytał Ciel. – Jeszcze wczoraj normalnie rozmawiałem z jednym Shinigami i nic się nie skarżył.
-Fala jeszcze nie dotarła do Anglii – powiedział Arthur. – Gdyby dotarła już bym wiedział.
-Póki co, wszystko dzieje się tylko tu, na wyspach – rzekł Kiku. – Dlatego chciałbym, abyście zniszczyli to w zarodku, zanim ludzie na całym świecie nie zaczną ginąć bez powodu.
-To jest chore – oznajmił L. – Twierdzi pan, że istnieje coś takiego jak Bogowie Śmerci?
-Tak jest, L-kun. Istnieją.
-Jest to tak nieprawdopodobne, że...
-Istnieją, L. Są wokół nas, a ty nawet nie wiesz o ich obeności. – rzekł Ciel. - Więc, podejmiesz się ryzyka i pomożesz nam w sprawie? A może się boisz?
Ryuzaki musiał się zastanowić. Czy on się bał? Nie do końca. Raczej obawiał, że to same bzdury. Ale postanowił zaryzykować.
-Niech wam będzie. Wchodzę w to. Light? Będziesz mi pomagał?
-Oczywiście. Trzeba sobie w końcu dać trochę wolnego od sprawy KIRY – odparł.
-No to jesteśmy w komplecie, paniczu – oznajmił Sebastian nalewając herbaty Cielowi.
*~*~*
-L, czy mogę cię zaprosić na mały spacerek? –zapytał Ciel podchodząc do starszego kolegi.
-A czemu chciałbyś to zrobić? Jaki jest twój cel?
-Poznanie osoby, z którą przez jakiś czas będę pracował.
-No możemy – L wstał i nie zakładając butów wyszedł z Cielem na dach hotelu. – O czym chciałbyś się dowiedzieć?
-Dlaczego mówią do ciebie L? – zapytał Ciel patrząc prosto w oczy Ryuzakiemu.
-Bo tak mam na imię. Nie znam swojego pełnego imienia – odpowiedział.
-A o co chodzi z tym całym KIRĄ?
-To zabójca, który nie wiem w jaki sposób zabija wiele ludzi.
-Czy masz już jakiś podejrzanych?
-Jednego.
-Kim on jest?
-To Light Yagami.
*~*~*
-Ryuk – zaczął Light, będąc już sam w pokoju hotelowym.
-Tak? – zapytał shinigami wyłaniając się z sufitu.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś, że coś się dzieje?
-Nie wiedziałem. Ciągle siedzę tu na Ziemi i do domu wracam rzadko. A niektóre wiadomości od tak nie docierają do mnie.
-Jesteś niemożliwy – mruknął chłopak, rzucając się na łóżko
Wtedy ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę – zawołał Light, siadając.
W drzwiach ukazał się lokaj rodziny Phantomhive.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałbym o coś pana zapytać, panie Yagami.
-Słucham.
-Chciałbym zapytać, dlaczego na słowo Shinigami zareagował pan tak gwałtownie?
-Czy muszę odpowiadać na to pytanie?
-Tak. W przeciwnym razie, wypytam o parę spraw twojego przyjaciela, który teraz stoi za mną.
Light i Ryuk byli zaskoczeni.
-Ale jak ty mnie widzisz? –zapytał Ryuk. – Light, dałeś mu kawałek notatnika?
-Nie, Ryuk. Ale to dobre pytanie. Kim ty właściwie jesteś Sebastianie?
-Jestem tylko piekielnie dobrym lokajem – odparł, zgiął się w pół i po chwili opuścił pokój.
*~*~*
Light Yagami wyszedł z łazienki ubrany już w piżamę oraz z narzuconym na ramiona szlafrokiem. Wycierał mokre włosy ręcznikiem hotelowym, kiedy poczuł, że coś jest nie tak jak powinno. Spojrzał przed siebie i ujrzał siedzącego Ciela na krześle oraz stojącego obok niego lokaja.
-Co jest? - zapytał zdziwiony.
-Jest sprawa – odparł Ciel wpatrując się uważnie w Lighta. - siadaj – wskazał łóżko. Ton głosu trzynastolatka nie pozwalał mu się sprzeciwić i potulnie usiadł na wskazanym miejscu.
-Jaka to sprawa?
-Otóż tak – zaczął Ciel. - My wszyscy widzimy twojego przyjaciela, którego niestety teraz z nami nie ma. Właśnie. Gdzie on jest?
-Poszedł rozprostować gdzieś skrzydła – odparł od niechcenia Yagami.
-To nawet lepiej. Wracając do tematu... Czy nie lepiej było by wdrożyć L do sprawy? Tak by widział przynajmniej tego shinigami?
-Ale wtedy...
-Wiem, że to zagrozi tobie i może cię zdemaskować, ale możemy coś zawsze wymyślić. Jakieś alibi dla ciebie.
-Ale dlaczego?
-Bo L jest podobno tym najlepszym detektywem ale bez zobaczenia shinigami nie uwierzy.
-Zgoda... Tylko będzie naprawdę coś wymyślić.
-Ale tymczasem jeszcze jedna rzecz jest do obgadania.
-Jaka?
-Sebastian – skinął głową na lokaja, który się skłonił i zaczął mówić.
-Potrzebujemy shinigami, który będzie mógł wybrac się do Emancho, do Urzędu Dziesięciu Królów, by sprawdzić co jest grane.
-A nie może to zrobić któryś z tych waszych znajomych?
-Żaden nie zna japońskiego – odparł Sebastian. I do tego pewnie Ryuk zna o wiele lepiej tamten budynek.
-Ale co wam to da?
-Orientacyjnie sprawdzi dla nas co tam się wyprawia. W końcu pan Honda się martwi o ludzi. A jeszcze musimy wiedzieć, czym można go opłacić, bo na pewno nie zrobi tego za darmo, co?
-Wiem, co go przekona – uśmiechnął się wrednie Light.
*~*~*
Light, Ciel i Sebastian z samego rana siedzieli w salonie. Na stole stała skrzynka z jabłkami a z naprzeciwko stał Ryuk. Na widok ulubionego „narkotyku" aż mu ślinka leciała.
-Te jabłak są twoje – zaczął Ciel.
-Gdzie jest haczyk? - zapytał podejrzliwie shinigami.
-Musisz udać się do Emancho i wybadać co tam się stało – odparł Sebastian.
-Tylko tyle?
-Tyle będzie jak zdobędziesz dużo użytecznych informacji.
-To ja od razu idę – już wystawił noge przez okno, kiedy Light go zatrzymał.
-Czekaj. Jeszcze jedno...
*~*~*
Ryuk został oddelegowany na przeszpiegi. Wysłał go tam Light, grożąc mu banem na jabłka. A jak chciał dostać tę skrzynkę, to musiał to zrobić.
Wszedł jak zawsze do budynku, w którym rzadko bywał. Od razu zauważył, że nie wszystko jest tak jak było. Zamiast żółtych korytarzy widział białe ściany niczym w szpitalu. Reszta wystroju też się zmieniła.
A co najważniejsze: zawsze tu było gwarno, a teraz świeciło pustkami.
Na środku skrzyżowania był wielkich rozmiaów portret. Shinigami od razu rozpoznał jegomościa na obrazku. A tego nienawidził ze wszystkich. Szybko usunął się w cień i podążył ku Ziemi.
Wtem usłyszał krzyk. Spojrzał za siebie. Rozpoznał intonację dźwięku. Tak wysokie odgłosy wydają z siebie tylko jedne istoty. A były to anioły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz