środa, 9 maja 2012

PainxIta. Baczność sierściuchu 5.



Itachi obudził się na pobudce. Tryb stand by został włączony. Chciał jak najszybciej wrócić do domu. Albo chociaż do jednostki. Przecież zostawił niedokończoną robotę w biurze dowódcy. Kiedy wsiedli do samochodu patrzył przez okno nieobecnym wzrokiem. Ktoś dotknął go delikatnie w kolano, ale szybko zabrał rękę. Nie odwrócił się. Ale to przypomniało mu o tym, co się stało w nocy. Jak przez mgłę zobaczył we wspomnieniach pijanego Hidana, a potem jakieś takie uczucie szczęścia... Dotknął palcami swoich ust.

Pain oparł czoło o wilgotną szybę transportera by zaraz zsunąć się po niej w dół... kac i niewyspanie które standardowo towarzyszyły takim misją nie dokuczały mu tak jak bolesna świadomość zmarnowania wczorajszego wieczoru... ym... dzisiejszego bardzo wczesnego ranka dokładniej określając... rozłożony na oparciu dla rąk wpatrywał się w Itachiego który wyglądał całkiem zwyczajnie i oczywiście nie raczył nawet na niego spojrzeć... zapewne niewiele pamiętał z tego obłędu....

Itachi dalej patrzył gdzieś w dal, jednak coraz bardziej nasilała się ochota spojrzenia w stronę dowódcy. Przełamał się. Udając, że poprawia sobie tylko chustkę, spojrzał na niego. Widząc iż tamten się na niego patrzy, szybko zawiesił wzrok na szybie i się lekko zarumienił. Poczuł też coś w brzuchu, jakby gorąco. Było to przyjemne ale również sprawiało, iż Itachi miał ochotę znów spojrzeć na dowódcę. Przeszedł go dreszcz.

Nagato uśmiechnął się z satysfakcją. A może jednak pamięta?
- Ej Uchiha... - zagadnął cicho - jak się spało ?
-Spa-ało się tak jak zawsze, odkąd jestem w wojsku. Źle i tragicznie. I wolałbym wrócić do domu - odparł nie do końca zgodnie z prawdą. Spało mu się dzisiaj nadzwyczaj przyjemnie.
-Przyzwyczaisz się... - zamknął oczy. chciał uciąć sobie drzemkę przed tym jak dotrą na miejsce. dalej czeka ich 20 kilometrowy marsz do wyznaczonego obiektu.
-Ta jasne. Pewnie jak będę taki stary, jak pan dowódca - mruknął na tyle głośno, że na pewno dotarło to do uszu Paina.
Usłyszał to... oczywiście że usłyszał.
- Nie jestem stary do jasnej cholery ! - wrzasnął podnosząc się gwałtownie i strącając z kolan trzymaną broń. Na ten ruch siedzący obok Deidara również podskoczył i nacisnął spust swojej odbezpieczonej broni która stanowiła w tej chwili jego zabawkę... zakończyło się to głuchym wystrzałem i pękniętą szybą w samochodzie. po krótkiej chwili rozległa się wiązanka przekleństw pod adresem blondyna rzucona oczywiście przez Hidana....
-Jeszcze kogoś zabijecie! - wrzasnął wystraszony Itachi. Nie lubił słuchać strzałów. Jakichkolwiek. Wolał, kiedy wszystko się paliło... albo używać swoich zdolności hipnotyzerskich, o których nie napisano w aktach. Oj lubił czasem zaskakiwać ludzi - Panie dowódco. Jeżeli był pan w wojsku z moim ojcem, to jest pan stary, skoro taki byłby teraz mój ojciec.
- Na ile ja Ci wyglądam ... ?! - mruknął obrażony Pain.
Hidan zarechotał w kącie.
-Na pewno któryś z nas zginie... możemy obstawiać który
-Biorąc pod uwagę, że mój stary miałby już czterdziestkę...Nie będę brał udziału - mruknął Ita dodając.
Pain prychnął... pamiętał Fugaku Uchihę.... i to w jaki sposób zginął.
- Nie jestem w wieku Twojego Ojca....
-Jak to nie będziesz ? już bierzesz w tym udział - zaśmiał się ochryple Hidan stukając palcem w pękniętą szybę.
- Nie będę brał udziału w głupich zakładach, debilu - odparł Ita, po czym zwrócił się do Paina - Musisz być jednak mniej więcej w podobnym wieku. Coś koło czterdziestki musisz mieć. Mimo, że nie wyglądasz. - trochę się zagalopował i zwrócił się do dowódcy na ty. ale nie zauważył tego w ogóle... może dlatego, że był wpieniony na Hidana?

Pain również nie zwrócił uwagi na bezczelność chłopaka, obraził się jednak za uwagę dotyczącą wieku. Prychnął niezadowolony i odwrócił się.
-Ale widzisz Uchiha my wszyscy obstawiamy Ciebie - Hidan uśmiechnął się szeroko.
-Myślę, że dla wielu osób moja śmierć będzie tylko ulgą. A już pewnie najszczególniej dla Sasuke - wzruszył ramionami.
-Co to za jeden ? - zaciekawił się Hidan.
-Zgadnij - odparł, odwracając się na powrót do okna.
-Twój chłopak heh ?
-Chciałbyś - mruknął.
-No racja... nie chłopak ale raczej kolega z burdelu jak już ?
-Przesadziłeś - mruknął sennie - Sasuke to mój brat, debilu
-Masz jakieś jego zdjęcie?
-Po co ci one?
-Zazwyczaj każdy tutaj ma jakieś zdjęcia swojej rodziny, nie nadymaj się tak. - wzruszył ramionami. wydobył za kurtki ocalała butelkę arabskiego winiacza i pociągnął z niej - Czemu miałby chcieć żebyś zdechł na tej pustyni ?
-Nienawidzi mnie - westchnął, rozpinając bluzę, po czym wyciągnął portfel. Z niego wyciągnął zdjęcie rodzinne - Sprzed dziesięciu lat. Innego nie mam.
Hidan wziął do ręki fotografię i przyjrzał się jej zezując.
- Ładna kobita z Twojej matki, dzieci też dorobiła się całkiem całkiem. - wyszczerzył się i podał zdjęcie dalej Deidarze.
Pain spojrzał w ich kierunku z średnim zainteresowaniem.
- Kobieta jak kobieta. Dzieci jak dzieci. Itachi, ciekawie wyglądałeś jako dziecko - uśmiechnął się Deidara - Lepiej ci było w kitce - powiedział i podał zdjęcie Painowi, który siedział obok - Trzymaj.
- Nie trzeba... - nie wziął fotografii - znałem Twoich rodziców i dobrze ich pamiętam. - dopiero po chwili pomyślał że to nieodpowiedni czas na takie rozmowy.
Na twarzy Itachiego pojawił się cień. Nie lubił wspominać o śmierci rodziców - Chcieli zobaczyć jak wygląda mój brat - powiedział.
-Nie jest im to potrzebne do szczęścia... - burknął i zmierzył ostrzegawczo Hidana który już otwierał usta by rzucić komentarz.
-Mogę z powrotem zdjęcie? - zapytał trochę się niecierpliwiąc.
Kakuzu oddał mu fotografię.
-Co sie stało z twoimi rodzicami ? - zapytał - Nie żyją tak?
-Nie chcę o tym mówić - odparł chowając zdjęcie do portfela.
-No mów, możesz zaraz zginąć więc wygadaj się nam. - ponaglił go Hidan - jesteśmy jak taka poje bana rodzinka - dodał wesoło.
-Odpierdol się. Nie będę mówił na twoje życzenie.
-To żadne życzenie i przestań się tak wkurwiać. Ty.... Uchiha. - pogroził mu w połowie pustą butelką - Jak będziesz taki nadęty to nie będziemy po tobie płakać heh.
Ita wzruszył ramionami.
- Nie zależy mi. Wyślijcie tylko kartkę mojemu bratu, gratulując w końcu życia bez nadzoru.
-Skończcie już... zaraz będziemy na miejscu. - mruknął Pain.
-Super - mruknął Itachi, znów przerzucając się na tryb stand by.

*~*~*

Króciutko, a to dlatego, że to koniec wątku...
(oraz, że muszę wy edytować resztę tekstu...)

Jak się podoba opowieść o wojsku? wiem, że nie wszystko jest jak powinno, ale ogólne wrażenia jakby części pierwszej opowiadania?
Napiszcie w komentarzach~

1 komentarz: