czwartek, 27 czerwca 2013

Były nauczyciel KakuxHidan

Widzę, że nabawiłam się nowych czytelników. Chciałabym zaznaczyć, że notki pojawiają się nieregularnie.

Dzisiaj opowiadanie oneshot z Hidanem i Kakuzu.
Zapraszam do czytania~ :3
I komentowania oczywiście~~
(mam nadzieje, że nie ma za dużo błędów...)

*.~*~*~*

Hidan:
*Ludzie z klasy zaczęli kolejno wstawać i wychodzić z klasy. Ja się nie ruszałem. Kakuzu już na początku zajęć ogłosił że mam zostać bo musi ze mną porozmawiać na temat ostatniego... incydentu. Tym razem to jednak naprawdę nie była moja wina że musiałem przystąpić do "samoobrony". Tamte chłopaki zasłużyły sobie na to co ich spotkało. Poprawiłem włosy. No cóż. Nigdy nie narzekałem kiedy Kakuzu kazał mi z sobą zostać...

Kakuzu:
*Kiedy już wszyscy wyszli, stanąłem przed tym chłopakiem.* Hidan, co ja mam z tobą zrobić? Już dyrektor o mało co nie zawiesił cię w prawach...

Hidan:
Nie zależy mi na tej szkole jakoś specjalnie.*Odchyliłem się na krześle w tył.*A panu zależy bym tu został?

Kakuzu:
*Zmrużyłem oczy* Chciałbym, aby cała klasa ukończyła to liceum.

Hidan:
Ale z resztą nie użerasz się tak jak ze mną.

Kakuzu:
Bo tylko ty sprawiasz mi problemy wychowawcze...*Czy on zwrócił się do mnie na ty?*

Hidan:
A już myślałem że mogę czuć się wyróżniony....*Wstałem i stanąłem przed nim.*

Kakuzu:
*Podniosłem brew* Coś się stało?

Hidan:
Taa... zastanawiam się nad odejściem z tej szkoły.*Przysunąłem się jeszcze trochę. I chciałbym na odchodne zrobić coś o czym od dawna myślałem.*

Kakuzu:
*Zrobiłem krok w tył. Do czego zmierzał ten chłopak?* Hidan...

Hidan:
Właściwie to już nawet zrobiłem coś w tym kierunku by się przenieść.*Czy on ode mnie uciekał? Zrobiłem jeszcze jeden krok w odpowiedzi na jego cofnięcie się. W przyjemny sposób wypowiadał moje imię. Kakuzu... był moim nauczycielem, to prawda. Był też dużo starszy to też fakt i był mężczyzną a mimo to.... moje wyrachowanie nie znało granic.*

Kakuzu:
Co takiego?*żadna taka informacja do mnie nie dotarła*

Hidan:
*Wzruszyłem ramionami.* Idę do szkoły wieczorowej, to mniej upierdliwe niż użeranie się z tak bzdurnymi lekcjami jak wf....

Kakuzu:
... Chyba rozumiem...*Czyli... nie doprowadzę całej klasy do końca...*

Hidan:
Żałujesz teraz że stawałeś w mojej obronie Kakuzu?

Kakuzu:
Nie żałuję żadnej mojej de... Czy zwróciłeś się do mnie po imieniu?

Hidan:
*Przytaknąłem* Podoba mi się a nie miałem jeszcze okazji go użyć.

Kakuzu:
*Oprócz tego, że wypowiedział to w jakiś dziwny sposób...* Do czego zmierzasz?

Hidan:
*Teraz albo nigdy. Chwyciłem go za poły marynarki i chociaż był sporo wyższy przyciągnąłem do siebie i pocałowałem.*

Kakuzu:
*Otworzyłem szeroko oczy. To podchodziło pod napastowanie nauczyciela na służbie... Tylko że... młody miał... coś w sobie... coś iskrzącego...Ale ja jestem nauczycielem...*

Hidan:
*Był chyba.... zszokowany. Otoczyłem jego kark ramionami by się mi nie wyrwał i pogłębiłem pocałunek napierając na niego.*

Kakuzu:
*A co jeśli...? Nikt chyba tu nie wejdzie... Poczułem jego język w ustach. Ciepły i z metalicznym posmakiem krwi... Przegryzł sobie wargę?*

Hidan:
*Otarłem się o niego całym ciałem chcąc sprowokować go by mnie dotknął.*

Kakuzu:
*Mój wieloletni staż w szkole nie pozwalał mi na coś takiego... Tylko, że Hidan... Od początku dawał mi się we znaki... I polubiłem go chyba najbardziej z całej klasy... Delikatnie objąłem go*

Hidan:
*Poczułem że dotyka moich pleców i przytula mnie niepewnie. Oderwałem się na chwilę od jego ust i wydyszałem zirytowanym głosem do jego ucha.* Złap mnie za tyłek stary idioto!

Kakuzu:
*Mały... manipulator... Mocno złapałem go za pośladki. Sam nie ogaraniałem dlaczego to robię. Ale...były takie... nhm...*

Hidan:
*Stęknąłem z rozkoszy nie spodziewając się że faktycznie to zrobi. Ponownie wróciliśmy do gwałtownego pocałunku.*

Kakuzu:
*Odsunąłem się od jego ust, by pochylić się do jego szyi. Ja w tym miejscu miałem okropną bliznę, jak w innym miejscach ciała... Ale on był gładki... Usadziłem go na ławce*

Hidan:
*Poczułem przypływ palącej satysfakcji kiedy przejął inicjatywę. Położyłem się na ławce torsem i odchyliłem głowę daleko w tył by miał lepszy dostęp.*

Kakuzu:
*Fakt, że ktoś może nas nakryć, dodawał temu smaczku. A ja już nie mogłem się powstrzymać. Moja ręka wsunęła się pod jego koszulę od mundurka. Delikatnie gładziłem jego nagi tors... Wspaniale wyrzeźbione ciało...*

Hidan:
Weź mnie...*Jęknąłem chciałem go o to prosić od początku.*

Kakuzu:
*Gdy prosił o to tak słodkim głosem...* Tylko nie bądź za głośno.*mruknąłem mu do ucha, całując je i przygryzając*

Hidan:
Nie martw się o to~~

Kakuzu:
*drżącą ręką, zsunąłem mu spodnie. Zacząłem robić sobie w nim miejsce, całując jego szyję. Nie chciałem robić mu malinek. To mogłoby... źle wyglądać... Był strasznie blady... unikał słońca... ale taka jego natura...*

Hidan:
*Kiedy wyjął ze mnie palce... <to słodkie że o tym pomyślał chociaż nie musiał> rozłożyłem szeroko nogi. Wstrzymałem oddech czekając aż wejdzie we mnie swoim interesem.*

Kakuzu:
*Robienie tego w szkole z uczniem... Wsunąłem się w niego powoli, choć zdecydowanie. Nauczycielem nie byłem z powołania, ale... To tylko w razie jakby co. Docisnąłem się do końca jego wnętrza.*

Hidan:
*Nie wydawałem z siebie żadnych dźwięków poza niegłośnymi pojękiwaniami. Miałem za to ochotę wrzeszczeć z przyjemności. Kakuzu był postawnym, umięśnionym mężczyzną a kiedy dociskał swoje biodra do moich pośladków razem ze mną pchał również ławkę na której leżałem. Ciasno obejmowałem go udami i wbijałem paznokcie w jego przedramiona. Tak! tak to sobie wyobrażałem nie raz*

Kakuzu:
*Przyspieszyłem swoje ruchy. Od dawna nie miałem nikogo, a tym bardziej czasu, który wiecznie przeznaczałem na kartkówki i zarobek. A teraz... Taki mały kochanek... mógłby być dla mnie niczym zbawienie... Gdyby... to nie był jednorazowy incydent*

Hidan:
*Podczas gdy Kakuzu mnie rżnął wynosząc mnie na wyżyny możliwej do zaznania przyjemności, przeszło mi przez myśl że taki mężczyzna jak on musi mieć tłum kochanek chociażby ze względu na sam sex. Nie mogłem tego długo znieść. Doszedłem łapiąc się kurczowo brzegów ławki.*

Kakuzu:
*Zacisnął na mnie swoje mięśnie i nie zdążyłem z niego wyjść... Doszedłem w nim obficie. Wysunąłem się z niego. Wyciągnąłem chusteczkę i całując go lekko w usta, wytarłem swoją spermę z jego tyłka*

Hidan:
*Zszedłem z ławki i podniosłem swoje spodnie z podłogi. Z trudem trzymałem się na nogach a żeby doprowadzić mnie do takiego stanu to był wyczyn....*

Kakuzu:
*Jako, że była to moja ostatnia lekcja... Zapiąłem swoje spodnie i poprawiłem koszulę. I... jakby chciał... Na karteczce zapisałem swój adres i wsadziłem mu go do tylnej kieszeni spodni*

Hidan:
Nie wyobrażaj sobie za wiele staruszku...*Mruknąłem już nie tak miłym tonem jak wcześniej. Nie podobało mi się to że może chcieć wykorzystać moje uczucia względem niego. Nie podobało mi się też to że chyba... o nich wie. To że chciałem się z z nim przespać to jedno ale przywiązanie emocjonalne typowe dla głupich dziewczyn to coś poniżej mojego poziomu... Dlatego niech o tym nie wie... *

Kakuzu:
Nie wyobrażam. To na wszelki wypadek, gdybyś chciał*a wiem, że chcesz. wziąłem dziennik* A teraz wynocha z klasy*

Hidan:
*Wyszedłem nie odzywając się już do nauczyciela. Wróciłem do domu czyli... pustego mieszkania socjalnego które przysługuje mi po opuszczeniu sięrocińca. Jak na te warunki mogłem byc jeszcze gorszym pojebem.... Całe szczęście religia mnie przed tym uchroniła. Dzięki mój czarny panie że nade mną czuwasz.*

Kakuzu:
*Odniosłem dziennik i wróciłem do domu. Pokojówka już poszła. A ja... Położyłem się na kanapie i zamknąłem oczy. Może... Kiedyś przyjdzie do mnie? Hm...*

Hidan:
*Przez następne dwa dni aż do końca tygodnia nie było mnie w szkole. Znajomy załatwił mi dobrą posadę i nie mogłem odmówić kiedy faktycznie mnie na niej osadzono. Praca w sklepie internetowym z alternatywną odzieżą gdzie nie miałem kontaktu z innym człowiekiem byłą czymś idealnym. Musiałem jednak przez cały dzień siedzieć w biurze. Przez cały ten czas Kakuzu zaprzątał moje myśli...*

Kakuzu:
*Nikt nie dowiedział się o moim wybryku... Hidan złożył rezygnację ze szkoły... Spakowałem jego teczkę z pracami od wszystkich nauczycieli. Było już po lekcjach a ja siedziałem z kartonem na biurku...* Będzie mi go brakować...

Hidan:
*Piątkowy wieczór był przyjemny i bardzo ciepły. Powiedziałbym nawet że... mistyczny? Ten zapach powietrza przepełnionego kwitnącymi drzewami sprawił że nie poszedłem do domu. Wyjąłem z kieszeni adres mojego byłego nauczyciela. A może by...?*

Kakuzu:
*Wróciłem do domu nieco zmęczony... Usiadłem w kuchni przy obiedzie. Znów chińszczyzna z budki. Gdybym miał dla kogo, to bym gotował... Tak myślę. Dla siebie to nie am nawet co*

Hidan:
*Wahałem się. Powinien być o tej porze w domu ale.... może jest z kimś innym? O wielu głupotach myślałem wysiadając z autobusu to co jednak zobaczyłem całkiem zabiło moją motywacje. Dom pod adresem który mi zapisał nie był domem a.... willą? Tak można nazwać cholernie, jebutnie duży dom ogrodzony trzymetrowym murem? Stałem tam wgapiając się w żeliwne zdobienia bramy podjazdowej i nie wiedziałem co dalej mam z sobą począć...*

Kakuzu:
*Przebrałem się w ciuchy po domu i zajrzałem do jakiejś dobrej książki. Bibliotekarka mi ja poleciła. Może to rozwieje moje myśli?*

Hidan:
*Stałem w miejscu przez kilkanaście minut kiedy to poczułem jak ktoś od tyłu mocno chwyta mnie za ramię.*

Kakuzu:
*Coś mnie niepokoiło, ale zignorowałem to... Co mogłoby się tutaj dziać? Przecież mam dobrą ochronę domu...*

Hidan:
*Nie spodziewałem się że w takiej dzielnicy ktoś może mnie napaść... a jednak. Trzymałem w ręce jedynie butelkę po soku która mało przydała mi się przy obronie. Moi oprawcy sprowadzili mnie do parteru...*

Kakuzu:
*A jednak... Usłyszałem, że mój pies zaczął ujadać pod bramą. Chcąc nie chcąc, wstałem i wyszedłem z domu*

Hidan:
*Jeden z nich chwycił mnie za włosy i przeciągnął twarzą po chodniku. Zakląłem chwytając go za rękę. Nareszcie jakaś ich część ciała znalazła się w moim zasięgu. Wytrąciłem ja tak że aż staw trzasnął. Chłopak wrzasnął a jego kumpel kopnął mnie w nerki... jakie szczęście że mieli liche obuwie.... Zaraz po tym usłyszałem ujadanie psa i ludzie wokół mnie zniknęli... ktoś, coś ich spłoszyło.*

Kakuzu:
Hej, hej, no. Cichaj*uciszyłem psa. mój owczarek... Wyjrzałem za bramę i...* Hidan? Co... ci się stało?

Hidan:
*Dźwignąłem się na przedramionach i wytarłem rękawem krew cieknącą z nosa. Czy to... głos Kakuzu? Powoli... bardzo powoli się odwróciłem.*

Kakuzu:
*Chodnik, jego twarz... Krew... Otworzyłem szerzej oczy i zaraz stanąłem przy nim i pomogłem mu wstać* Kto ci to zrobił?

Hidan:
Skąd mam wiedzieć?*Dźwignął mnie na nogi, stał blisko i... wsparłem się na nim.*

Kakuzu:
Myślałem, że ktoś z twoich znajomych...*Tych złych znajomych* Wejdziesz? Opatrzę ci te rany...

Hidan:
*Pokiwałem głową i poszedłem z nim.*

Kakuzu:
*Wprowadziłem go do domu, wcześniej zamykając bramę. By Natsu nie uciekł. Posadziłem go w kuchni i wyciągnąłem apteczkę* Bardzo boli?

Hidan:
*Zakrywałem nos rękawem. Wprowadził mnie do białej kuchni, zadbanej i czystej.... między tym pomieszczeniem a moją wnęką kuchenną była przepaść jak pomiędzy niebem a piekłem.* Nie... Mogę ręcznik?

Kakuzu:
Ręcznik? *Podałem mu tampon.* Lepiej chłonie.

Hidan:
*Spojrzałem na niego krzywo ale zrobiłem użytek z tego co mi dał. Musiałem teraz wyglądać paskudnie....*

Kakuzu:
*wziąłem wodę utlenioną i pęsetę. Miał kawałek szkła w skórze...* Czekaj. nie ruszaj się.*powiedziałem i wyciągnąłem mu jednym ruchem wystający kawałek ciała obcego*

Hidan:
*Jęknąłem zakrywając twarz ręką. Znalazł się chirurg od siedmiu boleści..... poza tym.... skąd on...? Jak to możliwe że nauczyciel z pensją poniżej średniej krajowej ma taki dom...?*

Kakuzu:
*Jak słodko jęknął... Odsunąłem mu rękę i przemyłem ranę.* Teraz wygląda estetycznie*uśmiechnąłem się.*

Hidan:
Nie wydaje mi się że moja morda po spotkaniu z chodnikiem mogłaby wyglądać "estetycznie" ....*Mruknąłem przymykając oczy podczas gdy mężczyzna przecierał moją twarz gazikiem.*

Kakuzu:
Nie jest ciemna od piasku. Ma tylko lekki różowy kolor. Jeśli chcesz, mogę ci nakleić plaster z Hello Kitty*Zostało mi opakowanie po odwiedzinach kuzynki*

Hidan:
*Skrzywiłem się* Nie, dzięki... To twój dom?

Kakuzu:
Uhym.*chyba już wsiąkła mu cała krew. Na szczęście. Spakowałem apteczkę*

Hidan:
Sam?

Kakuzu:
Z psem...

Hidan:
Aha...

Kakuzu:
I raz w tygodniu wpada pokojówka, by ogarnąć dom. W sumie właściwie prawie jej nie widuję, bo bywa, gdy jestem w szkole... Chcesz herbaty?

Hidan:
Ta, możesz mi zrobić.

Kakuzu:
*Postawiłem wodę w czajniku i wyciągnąłem z szafki drugi kubek... A biorąc pod uwagę, że używam tylko jednego, ten był nieco zakurzony... Umyłem go szybko. Kubek w chmurki...*

Hidan:
*Rozejrzałem się tym razem dokładniej. Być samemu w takim dużym domu....* jesteś pedantem?

Kakuzu:
*W pierwszej chwili usłyszałem coś innego...* Poniekąd... Lubię, jak jest czysto...

Hidan:
Widzę...*Podał mi kubek herbaty a ja obróciłem go w dłoniach. Gdyby się nie pojawił mogło być ze mną nie za dobrze.*

Kakuzu:
*Podparłem brodę na ręce* Cóż robiłeś w tej okolicy? Czyżbyś przyszedł w odwiedziny do mnie?

Hidan:
Przechodziłem obok.*Odpowiedziałem szybko.*

Kakuzu:
I przypadkiem pochwycili cię pod moim domem?*Jakoś tak mu nie wierzyłem... Ale cóż... Poprawił mi humor. Mój dom nie wydawał się taki pusty, kiedy ktoś siedział w kuchni ze mną...*

Hidan:
Dokładnie...*Napiłem się.*

Kakuzu:
*Zostaniesz na kolacji? *Zapytałem nie planując tego nawet*

Hidan:
A co? Szukasz towarzystwa bo samotność Ci doskwiera?

Kakuzu:
*Zabolało...* Może trochę...*spojrzałem gdzieś w bok.*

Hidan:
A będę mógł zostać na noc?*Wolałem się upewnić.*

Kakuzu:
Jeśli tylko będziesz chciał, nie ma problemu

Hidan:
Ne przeszkadza ci że moja twarz tak wygląda?

Kakuzu:
Dlaczego miałoby mi to w czymkolwiek przeszkadzać? Widziałem cię w o wiele gorszym stanie...

Hidan:
*Też racja.* Ale nie podczas seksu.

Kakuzu:
*A on tylko o jednym* Lekko pokiereszowana twarz to chyba nie wielka przeszkoda, gdy ktoś ma swój własny urok osobisty?

Hidan:
*Uśmiechnąłem się lekko.* Daj spokój z takimi tekstami staruszku.

Kakuzu:
Dlaczego wy młodzi, nie doceniacie starszego pokolenia, hm?*Byłem od nich starszy zaledwie piętnaście lat... To naprawdę nie dużo...*

Hidan:
No chyba nie mówisz o mnie.

Kakuzu:
Mówię ogólnie... ale mniejsza... hm...*Zbliżała się dziewiętnasta...* Na co masz ochotę?

Hidan:
Obojętne. Zjem wszytko co nie ucieka.

Kakuzu:
Hm... mogę przygotować jakieś mięsko...

Hidan:
*Uniosłem brew.* Chcesz gotować dla mnie?

Kakuzu:
A czemu nie?*dawno nie jadłem czegoś domowego... Wstałem i podszedłem do lodówki*

Hidan:
*Obserwowałem go w milczeniu.* Gdzie masz łazienkę?

Kakuzu:
Jak wyjdziesz z kuchni, to drugie drzwi na lewo w korytarzu.

Hidan:
*Poszedłem gdzie powiedział. Umyłem twarz i uporządkowałem nieład wśród moich włosów. Nie było najgorzej. Otrzepałem również ubranie i wróciłem do niego. Stał przy kuchennym blacie, zbliżyłem się.* Mogę pomóc...

Kakuzu:
*Uśmiechnąłem się.* Jeśli chcesz... Wyciągniesz patelnię z szafki?* wskazałem na rzeczoną szafkę. Ryż już zdążyłem nastawić... Hidan był dość wychudzony... Powinien zjeść trochę...*

Hidan:
*Pomogłem mu robiąc to o co prosił. Po raz pierwszy usiadłem do kolacji sam na sam z drugim człowiekiem.*

Kakuzu:
*Zaczęliśmy posiłek...* Wyglądasz, jakbyś nigdy nie widział takiego jedzenia*Stwierdziłem, widząc, jak patrzył i niepewnie próbował jedzenia* Robiłem je przy tobie, więc go nie zatrułem...

Hidan:
Nie... nie podejrzewam cie o to. Nie miałbyś korzyści z mojej śmierci teraz.*uśmiechnąłem się jedną stroną twarzy.* Dzięki.*Dalej życzyłem mu smacznego. Poczułem się nie zręcznie kiedy mi wytknął rzecz oczywistą. Od dziecka żywiłem się obrzydliwymi rzeczami....*

Kakuzu:
*Gdzieś w połowie cichego posiłku, powiedziałem* Jeśli chcesz... To możesz wpadać tu na domową kolację... Nie będę miał nic przeciwko...*A wręcz będzie dla kogo gotować...*

Hidan:
*Czy przez to chciał mi powiedzieć że mogę wpadać na kolacje i seks czy samą kolacje?* Ahm...*Mruknąłem z pełnymi ustami. Chciałbym juz do łóżka...*

Kakuzu:
*Zjedliśmy... W jego oczach zauważyłem pożądanie. Młodzież... Zaprowadziłem go do swojego pokoju, gdzie tuż za drzwiami, przyparłem go do ściany pocałunkiem.*


Hidan:
*Samo patrzenie na twarz Kakuzu było dla mnie seksualnie perwersyjne. Gdybym mógł masturbować się na lekcjach i gdyby takie zachowanie publicznie mnie podniecało zapewne bywałbym w szkole znacznie częściej by na niego popatrzeć heh. W dodatku ta jego zabawna oschłość... Od momentu gdy się do mnie zbliżył w sypialni przestałem myśleć o czymkolwiek innym. Pocałował mnie zaborczo a ja chwyciłem za jego koszulę by przyciągnąć go jeszcze bliżej siebie.*

Kakuzu:
*Głęboki pocałunek i jego szalony język.. I smak krwi. Znów. Podwinąłem jego koszulkę, by dotknąć jego wychudzonego ciała. Zjawa... Szybko mu ją ściągnąłem przez głowę, by znów przylgnąć do niego ustami i całym ciałem.*

Hidan:
*Rozpinałem jego koszulę w takim pośpiechu że zerwałem kilka ostatnich guzików... Mam nadzieję, że nie będzie mi miał tego za złe, później. tym razem to ja zmusiłem go by się położył. Miał duże i gładko zaścielone łóżko. Rozebraliśmy się zupełnie a ja usiadłem na nim okrakiem i rozpocząłem intensywne pieszczenie torsu mojego kochanka.*

Kakuzu:
*Ruchem ręki rozwaliłem mu jego zawsze gładko uczesaną fryzurę. W ten sposób było mu nawet nieco lepiej. Stawałem się naprawdę podniecony... A jako, że moim uczniem nie był... Już...*

Hidan:
*Kleknąłem między jego nogami całując i gryząc go w podbrzusze. Moja głowa nieuchronnie zbliżała się do nabrzmiałej męskości. Jeszcze mi się nie zdarzyło robić to komukolwiek... nie męczyłbym się tak by sprawić komuś przyjemność ale... Kakuzu z pewnością na to zasługiwał. Dotknąłem go pierw ręką.*

Kakuzu:
*Przeszył mnie dreszcz, gdy dotknął mnie między nogami... A potem... Wilgotny język... I usta... Kiedy ja zrezygnowałem z jakichkolwiek przyjemności?*

Hidan:
*Ssałem go mocno ale nie na tyle by doszedł w moich ustach. Chciałem jedynie by był odpowiednio sztywny bo... po kilku długich minutach otarłem ślinę z brody i ponownie usiadłem na nim tym razem nabijając się na twarde przyrodzenie.*

Kakuzu:
*Wymruczałem cicho jego imię. Położyłem dłonie na jego udach, delikatnie uciskając jego ciało. Czułem, że coś się we mnei rusza. Więcej, więcej, Hidan...*

Hidan:
*Oparłem dłonie na jego piersi i wyprostowałem się na ile mogłem. Zacząłem się na nim poruszać jęcząc jak... nie chcę nawet myśleć.*

Kakuzu:
*Zmysłowy... I Taki uroczy... Gdybym mógł go zatrzymać tylko dla siebie...* Hidan~ *westchnąłem, czując, że powoli zacieśnia się na mnie...*

Hidan:
Cicho.... bądź... staruszku....*Wydyszałem z trudem. Moje gardło było zaciśnięte a ciało paliło nie dającym się znieść żarem. Jeszcze chwila... moment i kilka nieznacznych ruchów i dojdę...*

Kakuzu:
*Zacisnął się na mnie, a do tego jeszcze pieszczoty wcześniej...Doszedłem w nim, czując, jak on rozpływa się na moim brzuchu.*

Hidan:
*Zakryłem twarz dłońmi czując że razem z orgazmem wypełnia mnie wzruszenie. Tylko z nim przeżywam to tak.... dziwnie.*

Kakuzu:
*Odsłoniłem jego twarz i przyciągnąłem go bliżej do siebie. Pocałowałem go czule w usta...*

Hidan:
*To że mnie po tym wszystkim ponownie całował było.... cudowne. Położyłem się na nim wyczerpany.*

Kakuzu:
*Wysunąłem się z niego i objąłem go szczelnie. Wyglądał na bardzo kruchego... Ale po tylu wypadkach, jakie przeżył... Ech... Zawsze się wyliże...*

Hidan:
*Nie ruszałem się. Bałem się że jeżeli chociażby się przesunę to on odsunie się ode mnie. To było żałosne ale... potrzebowałem teraz bliskości tego masywnego ciała. Gorącego jak wygrzana słońcem skała.*

Kakuzu:
*Starość, nie radość... Zmęczyłem się tym...* Śpij, Hidan...*powiedziałem cicho, muskając ustami jego ucho.*

Hidan:
*Uniosłem lekko głowę.* Już? To wszystko na co cię stać Kuzu?

Kakuzu:
*Uchyliłem oczy* Chcesz mnie zmęczyć, co?

Hidan:
*Wplotłem dłonie w jego włosy. Po moim melancholijnym nastroju sprzed chwili nie było już śladu.*

Kakuzu:
*Uśmiechnąłem się do niego lekko, po czym obróciłem go na plecy*

Hidan:
*Odwzajemniłem uśmiech wyszczerzając się szeroko.* I co teraz ze mną zrobisz?

Kakuzu:
Przelecę. A co miałbym zrobić?*zapytałem retorycznie i mocno wpiłem się w jego usta*

Hidan:
*Objąłem go za kark i przytuliłem mocno... bardzo mocno.*

Kakuzu:
*Nie ważne było, że mógłbym być prawie jego ojcem... Ale... Sposób, w jaki szukął bliskości... Brak rodziny... Mocniej do niego przylgnąłem, całując jego szyję*

Hidan:
*Zacisnąłem uda na bokach Kakuzu, tuż nad biodrami chcąc dać mu do zrozumienia że może wziąć mnie znowu jak tylko mu się podoba. Seks z nim tutaj był... zupełnie inny niż wszystkie moje schadzki podczas imprez czy w publicznych toaletach.*

Kakuzu:
Chwila...*mruknąłem. ustami zacząłem drażnić jego sutki. Hidan był nieco... narwany... ale za to jedyny w swoim rodzaju...*

Hidan:
*Gładziłem jego długie włosy. Dotykałem ich badając jakie są sypkie. Całował moją pierś w delikatny sposób, zupełnie nie pasujący do takiego mężczyzny.*

Kakuzu:
*Pragnienie jego ciała jednak... Zmusiło mnie do ponownego wsunięcia się w jego ciało. Tak gorące...*

Hidan:
*Ten drugi raz był tak samo dobry jak poprzedni a może nawet lepszy.... Wymogłem na Kakuzu jeszcze jedną powtórkę zanim zasnąłem w jego ramionach. Czułem się tak jakby to wszystko było dziwacznym snem jakich... nie miewam.*

Kakuzu:
*Padnięty jeszcze jak dawno nie byłem, opatuliłem go kołdrą i przytuliłem go. Najważniejsze, że tu jest...* Dobranoc... Hidan...

Hidan:
Ymmm Kuzu... *Wymruczałem nie otwierając oczu.*

Kakuzu:
Tak?*zapytałem cicho*

Hidan:
Branoc~~

Kakuzu:
*Uśmiechnąłem się...* Tak... Śpij. *Delikatnie pogłaskałem go po głowie. Zasnął... Spokojnie... Ja też niedługo potem spałem. Śpiąc snem przyjemnym z nim w roli głównej...*



3 komentarze:

  1. Ochh. .jakie fajne ;) Szczerze to nigdy nie czytałam nic z tym paringiem,ale muszę przyznać,że przedstawiłaś ich świetnie. Hidan taki napalony na Kakuzu..młody i niewyżyty,ale ten się nie poddawał i sprostał oczekiwaniom nastolatka ^^
    Super notka, pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję : ) Kreacją Hidana zajęła się moja przyjaciółka, z którą napisałam to, jak i wiele opowiadań. Zapraszam do czytania innych opowiadań, może również się spodobają?

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń