wtorek, 5 czerwca 2012

PainxIta. Baczność sierściuchu 9


Obiecane.
Przepraszam, że tak długo to trwało, ale pewne problemy osobiste sprawiły, iż wcześniej nie mogłam opublikować. Wybaczcie...

Ayano - dziękuję za dwa komentarze. Cieszę się.. To, że nie czyste... to nie fair, kiedy ja się staram, a nikt nie komentuje tego w żaden krytyczny sposób... >.<"
Już zaczynam...

PLUS 18~!!!!!

*~*~*~*

Kiedy drzwi za dowódcą się zamknęły odwrócił się znów w stronę jego pokoju i cicho podszedł do nich. Usiadł pod nimi i zaczął nasłuchiwać.

Nagato czuł się beznadziejnie... gorzej niż beznadziejnie. Kiedy tylko ogarnęła go ciemność pokoju poczuł niewypowiedzianą ulgę że znajduje się tutaj sam. Nagromadzona w nim przez ostatnie godziny frustracja dała o sobie znać i w bolesny sposób uderzył pięścią w najbliższą ścianę po czym usiadł na podłodze pod nią. Zabił wielu ludzi, czy osoby które odbierają życie innym zostaną potępione? Jeżeli piekło istnieje z pewnością się tam znajdzie.

Itachi usłyszał huk, jakby ktoś uderzył czymś w ścianę, a potem szelesty. Objął mocniej ramionami nogi i starał się być jak najciszej, by nikt go nie usłyszał.

Pain położył się na ziemi. podłoga była przyjemnie chłodna zupełnie jak podczas misji gdy przyszło im sypiać na gołej ziemi lub w zgliszczach rożnych budowli... Zdarzały się i kościoły. Pomyślał o tym z rozbawieniem.
- Ita-chii... jak wiele z tego zapamiętałeś? - skarcił się za gadanie do siebie.
- Dużo - mruknął cichutko pod nosem Uchiha. Wiedział, że drzwi nie przepuszczą takiego cichego dźwięku -

Oczy same mu sie zamknęły kiedy zasypiał rozłożony na murowanej podłodze.

Niedługi czas później czarnowłosy usłyszał ciche chrapanie zza drzwi. Wstał więc i cichutko uchylił drzwi. Zdziwiony zobaczył swojego dowódcę śpiącego na ziemi. Podszedł do niego. Wyglądał słodko. Tak jak noc wcześniej. Uchiha spojrzał na jego twarz. Nie mógł się powstrzymać i delikatnie przejechał palcem po rozchylonych wargach przełożonego. Ten poruszył się i uchylił usta wrażliwe na dotyk. Napięcie na jego nieprzytomnej twarzy zniknęło i zastąpiła je błogość.
Ita szybko zabrał palec, jednak gdy ujrzał, że napięta twarz przełożonego się rozluźniła. Polizał językiem palec i znów przejechał nim po ustach dowódcy.
Czując na sobie wilgoć, rudy zadarł głowę w górę jakby chcąc odsunąć się od jej źródła
- Ym....
Ita uśmiechnął się lekko na ten widok. Lekko się oblizał, po czym mocniej pochylając się nad dowódcą, przymknął oczy i pocałował go krótko w usta, chcąc poczuć jeszcze raz ich smak.
- Ymmm.... - objął go i przyciągnął do siebie poruszając się przez sen.
Zaskoczony Itachi przylgnął do dowódcy. Kontynuował pocałunek. Nie mógł przestać. Już nawet nie zważał na to, że dowódca go trzyma... Że w ogóle jest to jego dowódca.
- Mhm - mruknął mu w usta, a ten drugi uśmiechnął się błogo.
Niczym w jakimś transie, zaczął rozpinać bluzę, w której spał Pain. Oderwał się od jego ust i pocałował go delikatnie w szyję. Nagato wzdrygnął się czując chłód na odsłoniętym torsie i pocałunek wyżej. Krótkimi pocałunkami i liźnięciami na nagiej skórze dowódcy, znaczył go. Nie gryzł. Ani nie robił malinek. Choć powinien, by ktoś wiedział, że Pain jest jego. Ale powstrzymywał się, aby nikt nie mówił już o jego schadzkach z dowódcą.

Nagato powoli się wybudził i pierwszym co zarejestrowały jego zmysły był ciepły i zmysłowy dotyk czyiś ust. powoli otworzył oczy.
- Co...do?
Itachi tymczasem nie usłyszał słów dowódcy. Nie wytrzymał również i zaczął robić mu malinkę na obojczyku
Pain powoli odchylił głowę do tyłu. Bolał go kręgosłup od spoczywania na twardej podłodze. Ostrożnie uniósł dłoń i dotknął ramienia pochylającej się nad nim osoby.
- Ej.... - wymamrotał niewyraźnie zamglony bliskością gościa i jego poczynaniami.
Zaskoczony Itachi odskoczył szybko od dowódcy. Jego twarz zalała się rumieńcem. Zabrakło mu słów. Wytarł tylko rękawem resztkę śliny, która spłynęła mu na podbródek.
- Uhm...
- Itachi.... - podniósł się na łokciach i przypatrywał się brunetowi w ciemności - Itachi ?
- Uhm... - zaczął przesuwać się w stronę drzwi - To tylko sen - powiedział niemalże namiętnym tajemniczym głosem.
- Sen... To dobrze.... - podniósł się do siadu i chwytając go za ramię pociągnął do siebie w skutek czego chłopak wylądował mu na kolanach. - To rewelacyjnie...
- Uhm - stęknął, lądując - Skoro to sen - zreflektował się, po czym dotknął podbródka dowódcy - To na co masz ochotę?
- Skoro to sen... - przymknął powieki rozmarzony - to powinieneś wiedzieć.
- Więc zostawiam to tobie - oznajmił i delikatnie musnął wargami jego policzek.
Nagato nie spodziewał się że w śnie można być tak mocno podnieconym... raczej bardziej prawdopodobne że ma jakieś alkoholowe halucynacje albo... od czegoś innego. Bez znaczenia... Liczy się chwila... Bardzo okazała chwila. Objął go w tali i pocałował głęboko... („Kto by pomyślał... że heh, następnego dnia będzie pamiętał te "majaki"” - dop. Aut.)

Itachi westchnął w jego usta, po czym dotknął dłońmi jego tors i przejechał po nim natrafiając na jakiś koczyk. Dotknął go delikatnie, po czym ruszył błądzić palcami dalej.
- "No tak. Nie widziałem wcześniej dowódcy bez koszulki, to skąd miałem wiedzieć, że ma tez kolczyki w innych częściach ciała... Ale czy to nie jest niedozwolone przypadkiem?" - pomyślał, delektując się smakiem ust Paina.
- Ym.... - położył go na podłodze przed sobą i pochylił się nad nim. - "Czy przypadkiem Itachi w moim śnie nie powinien być nagi...?" - zbliżył się jeszcze bardziej i pocałował go w bok szyi gdy w międzyczasie jego dłonie poczęły ściągać z niego ubrania.
- Ngh - jęknął i poddał się rękom dowódcy. Miał tylko nadzieję, że za szybko dowódca nie skapnie się, iż to nie jest sen tylko rzeczywistość. Objął nagimi już ramionami jego szyję.
- Gdybym od razu był nagi, nie miałbyś frajdy z rozbierania mnie - mruknął mu niczym kot, do ucha.
- Racja... ale... - zdziwił się. To co chciał powiedzieć było nieistotne. Prawdę powiedziawszy słowa były już naprawdę mu mało potrzebne chociaż uśmiechnął się na to że chłopak tak precyzyjnie odgaduje jego myśli. Dla podkreślenia słów zajął się teraz gryzieniem jego skóry w miejscu wcześniejszego pocałunku. Czuł się cudownie gdy Itachi przyciągał go do siebie splatając ręce na jego karku. Cholernie cudownie. Dłoń - którą akurat się nie podpierał niecierpliwie zawędrowała na klatkę piersiową i odszukała na niej interesujące ją wrażliwe sutki długowłosego.
- Ngha... Więcej - wymruczał czując jedynie przyjemność z jego dotyku. Musiał przyznać przed sobą, że pragnął od dawna jego dotyku. Jednak teraz czuł się niemalże przygwożdżony jego dotykiem - Jeszcze...

Te halucynacje doprawdy były dla niego łaskawe. Przesunął rękę w w dół po jego boku na udo. Itachi... nagi w jego pokoju? - niedorzeczne acz przyjemne....
- Mrr – zamruczał Itachi niczym kotek. Dłoń dowódcy sprawiała, że miał ochotę już to zakończyć, jednak się wstrzymał. Musiał się wstrzymać dlatego, by prawda nie wyszła na jaw - Jesteś niegrzeczny - wymruczał.
- Yh....nigdy tym nie grzeszyłem... - westchnął z lubością całując jego ciało. - Ale Tobie wszystko jedno nie? - zaśmiał się ochryple i mocno zacisnął dłoń na jego przyrodzeniu.

Itachi wygiął się. Naprawdę jak kot. Tego było strasznie dużo. Dawno nie czuł się tak, jak teraz. Minęło naprawdę sporo lat. Jednak doświadczenia z dzieciństwa to było co innego niż to, co przeżywał teraz. Mruczał i pojękiwał delikatnie, czując bliskość tego, na kim mu mimo wszystko zależało.
Kiedy Nagato tak czuł, jak chłopak porusza się pod nim niespokojnie miał mieszane uczucia... Z jednej strony z chęcią by to przeciągał ale... Ile mogą trwać jego majaki? Tego nie wiedział. Zniżył się podciągając jego biodra wyżej.
- Ej... ym. Wiesz może ile to będzie trwać? - zapytał z żartobliwym uśmiechem.
- Cała wieczność - wymruczał samemu nie wiedząc, czy to sen, czy jawa, widząc wszystko zamglonym wzrokiem.
- Cholera... heh czyli jestem w śpiączce ? - stracił rytm i wybuchł śmiechem.
Ita spojrzał na niego zdziwiony i oszołomiony. Czy jego przełożony się śmiał? Pain opadł na niego i przytulił się do jego ciała oddychając ciężko.
- Co robisz taką minę?
- N-nic... Nie ważne - mruknął pokrywając się rumieńcem na twarzy.
Nagato naprawdę nie chciał zwlekać. Podniósł się mając już niewzruszony wyraz twarzy.
- Racja, wolałbym się już nie budzić.
- Hm?
Po raz, dowódca kolejny sięgnął jego ust całując delikatnie. Palce obu dłoni zacisnął na jego udach.
- Gh - jęknął czarnowłosy i zacisnął usta, by więcej tego nie robić głośno. W końcu ktoś mógłby go przypadkiem usłyszeć.
Pain wiedział że będzie tego żałował ale... już niejedno miał na sumieniu. Pochylił się niżej rozpiął i zsunął z siebie ciężkie mundurowe spodnie wraz z bielizną. Był na skraju i drżał z zniecierpliwienia. Mało eleganckimi ruchami podniósł go odrobinę i powoli wsunął się w jego wnętrze.
- Gah! - krzyknął głośno czując go w sobie - "I to jeszcze bez jakiegokolwiek przygotowania! " - pomyślał, czując że z kącików oczu pociekły mu łzy.
Widok jego cierpiętniczej mimiki wywołał w rudym dodatkowe dreszcze kiedy poruszał się miarowo acz starał nie przesadzać.
- Ym....Itachi... ? - wymamrotał niewyraźnie.
- Mhm - mruknął przez zaciśnięte usta. Po fali bólu, czuł przyjemność, która wzięła górę nad nim. Nagato zamknął oczy skupiając się na doznaniach.
- Hn... Itachi... uderz mnie...
Posłuchał, bo jakby miał nie posłuchać rozkazu dowodcy? A trafił go w żebra, czyli tam, gdzie miał najbliżej.
- Mocniej....- skrzywił się dopychając do niego biodra.
Zamiast uderzać, Ita zbliżył twarz do jego ciała i ugryzł go mocno w ramię
- Ym... - jęknął mocniej zaciskając ręce na jego ciele. Ita mocno przygryzał jego skórę. Nie trwało to jednak długo. Zbliżał się jego limit. Gwałtownie odsunął się od dowódcy i zaczął jęczeć, próbując zagłuszyć to ręką.
Pain spojrzał na niego spod przymkniętych powiek, aby jeszcze bardziej pobudzić bruneta ujął w dłoń jego męskość synchronizując ruchy ręki z biodrami. Sam też nie mógł opanować znaczących westchnień i pojękiwań które mimowolnie wydobywały się z jego własnych ust.
Uchiha nie wytrzymał. Z zagłuszonym przez rękę jękiem, w którym wymieniał pseudonim dowódcy, doszedł z kolei na jego rękę. Dyszał okropnie. I bał się reakcji na to. Z przymkniętymi oczami czekał na Paina.
Tym wytrząsnął kolejny acz o wiele silniejszy dreszcz. Wstrzymał oddech i zgiął się w pasie mrucząc soczyste przekleństwo na miarę wzniosłego wydarzenia. pochylił się i wciąż cały w deszczach przytulił się do długowłosego. Było to wielkim zaskoczeniem dla czarnookiego. Spodziewał się wszystkiego, ale nie tego. Objął ramionami dowódcę.
- Itachi.... - wymruczał bardzo cicho Pain- nie obudzę się teraz w łóżku z ręką w spodniach... prawda?
- Ra...czej n...nie powinie...n p...an - wysapał zmęczony.
- Wielka szkoda... - zamknął na chwilę oczy by zaraz je otworzyć - Sny są o tyle przyjemne i mało kłopotliwe że nie pozostawiają po sobie konsekwencji... ale chyba nie w tym przypadku. mam rację Uchiha? - ten jednak już go nie słuchał. Zamknął oczy i oddał się w objęcia Morfeusza. Z wielkim trudem podniósł się z niego i wstał ubierając w międzyczasie spodnie. Nie mógł go przygniatać do podłogi całą noc. Ostrożnie wziął go na ręce i zaniósł do swojego łóżka kładąc się obok.
Chłopak mimowolnie przytulił się do ciała dowódcy, uśmiechając się lekko przez sen.

1 komentarz:

  1. DAWAJ MI TU NASTĘPNĄ NOTKĘ.
    I więcej seksu :3
    Dziękuję za uwagę.

    + jeśli możesz, to proszę o informację na meila ( SkilleX@interia.pl ) o nowej notce *u*
    ++ jak któregoś złapię na śmianiu się z nazwy którą wymyślałam w wieku 10 lat to zginiecie :3
    +++ zainspirowałaś mnie do napisania kolejnego yaoica :D
    ++++ coś dużo tych plusów..

    OdpowiedzUsuń