Obiecane.
Przepraszam, że tak długo to trwało, ale pewne problemy osobiste sprawiły, iż wcześniej nie mogłam opublikować. Wybaczcie...
Ayano - dziękuję za dwa komentarze. Cieszę się.. To, że nie czyste... to nie fair, kiedy ja się staram, a nikt nie komentuje tego w żaden krytyczny sposób... >.<"
Już zaczynam...
PLUS 18~!!!!!
*~*~*~*
Kiedy drzwi za dowódcą się zamknęły
odwrócił się znów w stronę jego pokoju i cicho podszedł do
nich. Usiadł pod nimi i zaczął nasłuchiwać.
Nagato czuł się beznadziejnie...
gorzej niż beznadziejnie. Kiedy tylko ogarnęła go ciemność
pokoju poczuł niewypowiedzianą ulgę że znajduje się tutaj sam.
Nagromadzona w nim przez ostatnie godziny frustracja dała o sobie
znać i w bolesny sposób uderzył pięścią w najbliższą ścianę
po czym usiadł na podłodze pod nią. Zabił wielu ludzi, czy osoby
które odbierają życie innym zostaną potępione? Jeżeli piekło
istnieje z pewnością się tam znajdzie.
Itachi usłyszał huk, jakby ktoś
uderzył czymś w ścianę, a potem szelesty. Objął mocniej
ramionami nogi i starał się być jak najciszej, by nikt go nie
usłyszał.
Pain położył się na ziemi. podłoga
była przyjemnie chłodna zupełnie jak podczas misji gdy przyszło
im sypiać na gołej ziemi lub w zgliszczach rożnych budowli...
Zdarzały się i kościoły. Pomyślał o tym z rozbawieniem.
- Ita-chii... jak wiele z tego
zapamiętałeś? - skarcił się za gadanie do siebie.
- Dużo - mruknął cichutko pod nosem
Uchiha. Wiedział, że drzwi nie przepuszczą takiego cichego dźwięku
-
Oczy same mu sie zamknęły kiedy
zasypiał rozłożony na murowanej podłodze.
Niedługi czas później czarnowłosy
usłyszał ciche chrapanie zza drzwi. Wstał więc i cichutko
uchylił drzwi. Zdziwiony zobaczył swojego dowódcę śpiącego na
ziemi. Podszedł do niego. Wyglądał słodko. Tak jak noc wcześniej.
Uchiha spojrzał na jego twarz. Nie mógł się powstrzymać i
delikatnie przejechał palcem po rozchylonych wargach przełożonego.
Ten poruszył się i uchylił usta wrażliwe na dotyk. Napięcie na
jego nieprzytomnej twarzy zniknęło i zastąpiła je błogość.
Ita szybko zabrał palec, jednak gdy
ujrzał, że napięta twarz przełożonego się rozluźniła. Polizał
językiem palec i znów przejechał nim po ustach dowódcy.
Czując na sobie wilgoć, rudy zadarł
głowę w górę jakby chcąc odsunąć się od jej źródła
- Ym....
Ita uśmiechnął się lekko na ten
widok. Lekko się oblizał, po czym mocniej pochylając się nad
dowódcą, przymknął oczy i pocałował go krótko w usta, chcąc
poczuć jeszcze raz ich smak.
- Ymmm.... - objął go i przyciągnął
do siebie poruszając się przez sen.
Zaskoczony Itachi przylgnął do
dowódcy. Kontynuował pocałunek. Nie mógł przestać. Już nawet
nie zważał na to, że dowódca go trzyma... Że w ogóle jest to jego dowódca.
- Mhm - mruknął mu w usta, a ten
drugi uśmiechnął się błogo.
Niczym w jakimś transie, zaczął
rozpinać bluzę, w której spał Pain. Oderwał się od jego ust i
pocałował go delikatnie w szyję. Nagato wzdrygnął się czując
chłód na odsłoniętym torsie i pocałunek wyżej. Krótkimi
pocałunkami i liźnięciami na nagiej skórze dowódcy, znaczył go.
Nie gryzł. Ani nie robił malinek. Choć powinien, by ktoś
wiedział, że Pain jest jego. Ale powstrzymywał się, aby nikt nie
mówił już o jego schadzkach z dowódcą.
Nagato powoli się wybudził i
pierwszym co zarejestrowały jego zmysły był ciepły i zmysłowy
dotyk czyiś ust. powoli otworzył oczy.
- Co...do?
Itachi tymczasem nie usłyszał słów
dowódcy. Nie wytrzymał również i zaczął robić mu malinkę na
obojczyku
Pain powoli odchylił głowę do tyłu.
Bolał go kręgosłup od spoczywania na twardej podłodze. Ostrożnie
uniósł dłoń i dotknął ramienia pochylającej się nad nim
osoby.
- Ej.... - wymamrotał niewyraźnie
zamglony bliskością gościa i jego poczynaniami.
Zaskoczony Itachi odskoczył szybko od
dowódcy. Jego twarz zalała się rumieńcem. Zabrakło mu słów.
Wytarł tylko rękawem resztkę śliny, która spłynęła mu na
podbródek.
- Uhm...
- Itachi.... - podniósł się na
łokciach i przypatrywał się brunetowi w ciemności - Itachi ?
- Uhm... - zaczął przesuwać się w
stronę drzwi - To tylko sen - powiedział niemalże namiętnym
tajemniczym głosem.
- Sen... To dobrze.... - podniósł
się do siadu i chwytając go za ramię pociągnął do siebie w
skutek czego chłopak wylądował mu na kolanach. - To
rewelacyjnie...
- Uhm - stęknął, lądując - Skoro
to sen - zreflektował się, po czym dotknął podbródka dowódcy -
To na co masz ochotę?
- Skoro to sen... - przymknął
powieki rozmarzony - to powinieneś wiedzieć.
- Więc zostawiam to tobie - oznajmił
i delikatnie musnął wargami jego policzek.
Nagato nie spodziewał się że w śnie
można być tak mocno podnieconym... raczej bardziej prawdopodobne że
ma jakieś alkoholowe halucynacje albo... od czegoś innego. Bez
znaczenia... Liczy się chwila... Bardzo okazała chwila. Objął go
w tali i pocałował głęboko... („Kto by pomyślał... że heh,
następnego dnia będzie pamiętał te "majaki"” - dop.
Aut.)
Itachi westchnął w jego usta, po czym
dotknął dłońmi jego tors i przejechał po nim natrafiając na
jakiś koczyk. Dotknął go delikatnie, po czym ruszył błądzić
palcami dalej.
- "No tak. Nie widziałem
wcześniej dowódcy bez koszulki, to skąd miałem wiedzieć, że ma
tez kolczyki w innych częściach ciała... Ale czy to nie jest
niedozwolone przypadkiem?" - pomyślał, delektując się
smakiem ust Paina.
- Ym.... - położył go na podłodze
przed sobą i pochylił się nad nim. - "Czy przypadkiem Itachi
w moim śnie nie powinien być nagi...?" - zbliżył się jeszcze
bardziej i pocałował go w bok szyi gdy w międzyczasie jego dłonie
poczęły ściągać z niego ubrania.
- Ngh - jęknął i poddał się rękom
dowódcy. Miał tylko nadzieję, że za szybko dowódca nie skapnie
się, iż to nie jest sen tylko rzeczywistość. Objął nagimi już
ramionami jego szyję.
- Gdybym od razu był nagi, nie miałbyś
frajdy z rozbierania mnie - mruknął mu niczym kot, do ucha.
- Racja... ale... - zdziwił się. To
co chciał powiedzieć było nieistotne. Prawdę powiedziawszy słowa
były już naprawdę mu mało potrzebne chociaż uśmiechnął się
na to że chłopak tak precyzyjnie odgaduje jego myśli. Dla
podkreślenia słów zajął się teraz gryzieniem jego skóry w
miejscu wcześniejszego pocałunku. Czuł się cudownie gdy Itachi
przyciągał go do siebie splatając ręce na jego karku. Cholernie
cudownie. Dłoń - którą akurat się nie podpierał niecierpliwie
zawędrowała na klatkę piersiową i odszukała na niej interesujące
ją wrażliwe sutki długowłosego.
- Ngha... Więcej - wymruczał czując
jedynie przyjemność z jego dotyku. Musiał przyznać przed sobą,
że pragnął od dawna jego dotyku. Jednak teraz czuł się niemalże
przygwożdżony jego dotykiem - Jeszcze...
Te halucynacje doprawdy były dla niego
łaskawe. Przesunął rękę w w dół po jego boku na udo. Itachi...
nagi w jego pokoju? - niedorzeczne acz przyjemne....
- Mrr – zamruczał Itachi niczym
kotek. Dłoń dowódcy sprawiała, że miał ochotę już to
zakończyć, jednak się wstrzymał. Musiał się wstrzymać dlatego,
by prawda nie wyszła na jaw - Jesteś niegrzeczny - wymruczał.
- Yh....nigdy tym nie grzeszyłem... -
westchnął z lubością całując jego ciało. - Ale Tobie wszystko
jedno nie? - zaśmiał się ochryple i mocno zacisnął dłoń na
jego przyrodzeniu.
Itachi wygiął się. Naprawdę jak
kot. Tego było strasznie dużo. Dawno nie czuł się tak, jak teraz.
Minęło naprawdę sporo lat. Jednak doświadczenia z dzieciństwa to
było co innego niż to, co przeżywał teraz. Mruczał i pojękiwał
delikatnie, czując bliskość tego, na kim mu mimo wszystko
zależało.
Kiedy Nagato tak czuł, jak chłopak
porusza się pod nim niespokojnie miał mieszane uczucia... Z jednej
strony z chęcią by to przeciągał ale... Ile mogą trwać jego
majaki? Tego nie wiedział. Zniżył się podciągając jego biodra
wyżej.
- Ej... ym. Wiesz może ile to będzie
trwać? - zapytał z żartobliwym uśmiechem.
- Cała wieczność - wymruczał samemu
nie wiedząc, czy to sen, czy jawa, widząc wszystko zamglonym
wzrokiem.
- Cholera... heh czyli jestem w
śpiączce ? - stracił rytm i wybuchł śmiechem.
Ita spojrzał na niego zdziwiony i
oszołomiony. Czy jego przełożony się śmiał? Pain opadł na
niego i przytulił się do jego ciała oddychając ciężko.
- Co robisz taką minę?
- N-nic... Nie ważne - mruknął
pokrywając się rumieńcem na twarzy.
Nagato naprawdę nie chciał zwlekać.
Podniósł się mając już niewzruszony wyraz twarzy.
- Racja, wolałbym się już nie
budzić.
- Hm?
Po raz, dowódca kolejny sięgnął
jego ust całując delikatnie. Palce obu dłoni zacisnął na jego
udach.
- Gh - jęknął czarnowłosy i
zacisnął usta, by więcej tego nie robić głośno. W końcu ktoś
mógłby go przypadkiem usłyszeć.
Pain wiedział że będzie tego żałował
ale... już niejedno miał na sumieniu. Pochylił się niżej rozpiął
i zsunął z siebie ciężkie mundurowe spodnie wraz z bielizną. Był
na skraju i drżał z zniecierpliwienia. Mało eleganckimi ruchami
podniósł go odrobinę i powoli wsunął się w jego wnętrze.
- Gah! - krzyknął głośno czując go
w sobie - "I to jeszcze bez jakiegokolwiek przygotowania! "
- pomyślał, czując że z kącików oczu pociekły mu łzy.
Widok jego cierpiętniczej mimiki
wywołał w rudym dodatkowe dreszcze kiedy poruszał się miarowo acz
starał nie przesadzać.
- Ym....Itachi... ? - wymamrotał
niewyraźnie.
- Mhm - mruknął przez zaciśnięte
usta. Po fali bólu, czuł przyjemność, która wzięła górę nad
nim. Nagato zamknął oczy skupiając się na doznaniach.
- Hn... Itachi... uderz mnie...
Posłuchał, bo jakby miał nie
posłuchać rozkazu dowodcy? A trafił go w żebra, czyli tam, gdzie
miał najbliżej.
- Mocniej....- skrzywił się
dopychając do niego biodra.
Zamiast uderzać, Ita zbliżył twarz
do jego ciała i ugryzł go mocno w ramię
- Ym... - jęknął mocniej zaciskając
ręce na jego ciele. Ita mocno przygryzał jego skórę. Nie trwało
to jednak długo. Zbliżał się jego limit. Gwałtownie odsunął
się od dowódcy i zaczął jęczeć, próbując zagłuszyć to
ręką.
Pain spojrzał na niego spod
przymkniętych powiek, aby jeszcze bardziej pobudzić bruneta ujął
w dłoń jego męskość synchronizując ruchy ręki z biodrami. Sam
też nie mógł opanować znaczących westchnień i pojękiwań które
mimowolnie wydobywały się z jego własnych ust.
Uchiha nie wytrzymał. Z zagłuszonym
przez rękę jękiem, w którym wymieniał pseudonim dowódcy,
doszedł z kolei na jego rękę. Dyszał okropnie. I bał się
reakcji na to. Z przymkniętymi oczami czekał na Paina.
Tym wytrząsnął kolejny acz o wiele
silniejszy dreszcz. Wstrzymał oddech i zgiął się w pasie mrucząc
soczyste przekleństwo na miarę wzniosłego wydarzenia. pochylił
się i wciąż cały w deszczach przytulił się do długowłosego.
Było to wielkim zaskoczeniem dla czarnookiego. Spodziewał się
wszystkiego, ale nie tego. Objął ramionami dowódcę.
- Itachi.... - wymruczał bardzo cicho
Pain- nie obudzę się teraz w łóżku z ręką w spodniach...
prawda?
- Ra...czej n...nie powinie...n p...an
- wysapał zmęczony.
- Wielka szkoda... - zamknął na
chwilę oczy by zaraz je otworzyć - Sny są o tyle przyjemne i mało
kłopotliwe że nie pozostawiają po sobie konsekwencji... ale chyba
nie w tym przypadku. mam rację Uchiha? - ten jednak już go nie
słuchał. Zamknął oczy i oddał się w objęcia Morfeusza. Z
wielkim trudem podniósł się z niego i wstał ubierając w
międzyczasie spodnie. Nie mógł go przygniatać do podłogi całą
noc. Ostrożnie wziął go na ręce i zaniósł do swojego łóżka
kładąc się obok.
Chłopak mimowolnie przytulił się do
ciała dowódcy, uśmiechając się lekko przez sen.
DAWAJ MI TU NASTĘPNĄ NOTKĘ.
OdpowiedzUsuńI więcej seksu :3
Dziękuję za uwagę.
+ jeśli możesz, to proszę o informację na meila ( SkilleX@interia.pl ) o nowej notce *u*
++ jak któregoś złapię na śmianiu się z nazwy którą wymyślałam w wieku 10 lat to zginiecie :3
+++ zainspirowałaś mnie do napisania kolejnego yaoica :D
++++ coś dużo tych plusów..